Koziegłowy – historia parafii

W którym kościele dzwonią?

W rozdziale o dawnych kościołach, kaplicach, prebendach i altariach wypada poszukać odpowiedzieć na pytanie, kiedy powstała koziegłowska parafia? Pozornie nic trudnego, bo przecież wielu mieszkańców pamięta okolicznościowy medal z 2002 roku, gdzie było jasno wybite, że parafia obchodzi jubileusz 600-lecia. Wskazano na źródła, przytoczono teksty, ale wszystko to jakieś mgliste. Józef Lompa słynny nauczyciel, pisarz i poeta z bliskich nam Woźnik określał taki stan przysłowiem: Słyszy dzwonić, ale nie wie w którym kościele. Sytuację komplikują dodatkowo zaszłości historyczne Koziegłów, Nowych Koziegłów, Starych Koziegłów i Koziegłówek. W tym zagmatwaniu nietrudno o pomyłkę. Zachęcony tym bałaganem postanowiłem wrócić do problemu daty i wyciągnąć jakieś wnioski.

Błąkająca się w różnych publikacjach teza, że parafia Koziegłowki (Stare Koziegłowy), istniała już w roku 1325 jest bardzo wątpliwa, ponieważ w przywoływanym na jej potwierdzenie dokumencie Monumenta Poloniae Vaticana – Acta Camerae Apostolicae – tom I – na stronach: 142, 215, 305, 353, 354, 370, 385, 396 i w kolejnych tomach nie występuje nic co by potwierdzało, że chodzi o Antiquae Cozeglowi. Takie podkreślenie już wtedy byłoby potrzebne ponieważ Nowe Koziegłowy już istniały. W dokumentach tych występują tylko nazwy: Cosseglow, Coseglow, Cozeglow, Cozeglowi. Właśnie tam na stronie 215 czytamy: I tem Michael plebanus ecclesie de Coseglov de III nun quam solvit (nihil solvit) – Również Michał pleban kościoła z Koziegłów trzeci raz nie zapłacił (wyznaczonych 4 skojców).
Podobnie w publikacji ks. Tadeusza Gromnickiego (1906) pt. Świętopietrze w Polsce, na str. 328 czytamy o 4 skojcach podatku z Koziegłów płaconych nieregularnie w latach 1335, 1340, 1348, 1350 i później. (Skojec – to nie moneta, a rodzaj waluty przeliczeniowej. Wtedy na 4 skojce wyceniano wartość barana)
Ciekawostką tamtych rejestrów jest i to, że na czarnej liście niepłacących świętopietrza było bardzo wielu plebanów, kanoników i późniejszych biskupów. Nasz proboszcz Michał zwany w tamtych czasach plebanem nie był wyjątkiem. Z tych collectorskich zestawień wynika i to, że kościół na ziemiach polskich w owym czasie (diecezje, dekanaty, parafie) stanowił już silną i dobrze zorganizowaną strukturę. W roku 1325 parafia Koziegłowy należała do diecezji krakowskiej – dekanatu sławkowskiego, a po 10 latach do dekanatu bytomskiego.
Twierdzeniu, że w roku 1325 jest mowa o Starych Koziegłowach zaprzecza też rękopis ks. Kazimierza Maniurskiego, który będąc proboszczem w Koziegłówkach zadał sobie trud napisania historii tego kościoła i sugeruje, że parafia Stare Koziegłowy powstała dopiero w roku 1440, czyli 115 lat później niż lansują to niektóre źródła historyczne.

Opis stanu teraźniejszego kościoła i wzrostu kaplicy św. Antoniego padewskiego we wsi Koziegłówkach,
poczynającej się jakoby od erekcyi. Którzy proboszcze byli i co uczynili?

Dla wiecznej pamiątki i pomnożenia Chwały Boskiej, ja ks. Kazimierz Maniurski proboszcz parafii wsi Koziegłówki, a dawniej zwanej Stare Koziegłowy, przedsięwziąłem w roku 1849 w krótkości opisać stan kościoła tutejszego od czasów zbudowania go, ile tylko mogłem wyczerpać wiadomości z pism różnych autentycznych i poprzedników moich, również z wizyt jeneralnych, dekretów i bulli papieskich, ażeby wiadomości podać następcom, jaki wzrost lub upadek kościoła tego kolejno następował.
Kościół ten bez kaplicy murowany był w roku 1440 pod tytułem świętych Mikołaja i Wojciecha biskupów przez Krystyna Koziegłowskiego dziedzica Baronatu Koziegłowskiego.
Z tradycji ludzi starych i pism zbutwiałych dowiedziałem się, że tu miało być stawiane miasto, lecz dla braku wody, przeniósł to na równiejszy plac i obfitszą wodę, gdzie dziś miasto Koziegłowy egzystuje. Tam drugi kościół w tymże roku rzeczony dziedzic począł stawiać, jaki dziś istnieje. W kilkadziesiąt lat przystawili pobożni kapłani plebani w Koziegłówkach małą murowaną kapliczkę i tam ołtarz drewniany z obrazami św. Antoniego. Odpust wyrobiwszy wprowadzili. Przez ten przeciąg czasu byli różni księża…

Foto starego kościoła w Koziegłówkach

Zawarta w powyższym tekście informacja, że parafia (miejska) Koziegłowy powstała w tymże samym roku 1440 jest zupełnie nieprawdziwa, ponieważ w roku 1402 (co będzie dalej udokumentowane) została rozpoczęta budowa drugiego już kościoła czyli prebendy św. Krzyża przy zbiegu dzisiejszych ulic Świętokrzyskiej, Żareckiej i Częstochowskiej. Stała, jak wtedy pisano o 300 kroków od kościoła farnego. W dokumencie fundacyjnym prebendy Krystyn (I) dwukrotnie akcentuje, że jego przywileje nadane prebendzie nie odejmują nic z przywilejów danych wcześniej kościołowi. A już zupełnie nie pozostawia wątpliwości o wcześniejszym istnieniu w Koziegłowach kościoła parafialnego dekret erekcyjny biskupa Piotra Wysza.

Podsumowując tylko te fakty należałoby się zastanowić, czy nie wytopić nowych medali na jubileusz 700-lecia parafii w roku 2025. Niestety i ta teza/hipoteza może się okazać krucha, wszak wiemy z poprzedniego rozdziału, że w roku 1196 nastał tu nowy potężny właściciel będący zarazem wojewodą krakowskim i to w okresie kilkuletniego bezkrólewia po śmierci księcia zwierzchniego Kazimierza Sprawiedliwego. Nasz nowy pan wojewoda Mikołaj zarządzał wtedy księstwem krakowskim, zaś diecezją krakowską zarządzał jego brat biskup Pełka (Fulko). Warto tu jeszcze dodać, że biskup Pełka posiadał papieski przywilej pierwszeństwa przed pozostałymi biskupami na ziemiach polskich. Nie trudno się domyśleć, co bratu Mikołajowi mógł doradzić i w czym dopomóc biskup Pałka.
Tak więc datowanie parafii wg logiki (2018 -1198 = 820) też nie byłby jakimś nadużyciem.
Kłopoty z precyzyjną odpowiedzią na pytanie, kiedy dokładnie powstały parafie w Starych i Nowych Koziegłowach wynikają być może z nadmiernego przywiązania historyków do roku 1106, kiedy to książę Bolesław Krzywousty pozwolił swojemu rycerzowi o imieniu Drogosław herbu Zerwikaptur założyć wieś Koziegłowy w dzisiejszych Koziegłówkach. Tam na górce wszystko się zaczęło. Jednak pierwszy plan ulegał szybkiej korekcie. O lokalizacji wsi i kościoła zadecydował nie tyle gest księcia i wskazanie Drogosławowi wzgórza ile dwie rzeki – Sarni Stok i Boży Stok przy których można było zakładać sadzawki, budować młyny i kuźnice. Mając lepsze położenie i możnych protektorów Koziegłowy niższe przyspieszały kosztem wsi Koziegłowy wyższe. Zanim Krystyn (I) otrzymał przydomek z Koziegłów, jego ojciec Mściwoj z Kwiliny i dziad Mściwoj z Krzelowa od roku ok. 1356 scalali tu majątek nazywany później państwem koziegłowskim. Odziedziczyły go 4 następne pokolenia rodu Lisów, a później biskupi krakowscy tworząc Księstwo Siewierskie. W roku 1519 zubożałe już nieco państwo koziegłowskie wciąż było warte 10 000 florenów w złocie uczciwej wagi. Błąd przypisujący Starym Koziegłowom datę powstania parafii w 1325 roku jest wyraźnie widoczny w publikacji pt. Słownik Historyczno – Geograficzny Województwa Krakowskiego w Średniowieczu wydanej przez Polską Akademie Nauk – Instytut Historii w roku 1994. Tam w części trzeciej, zeszyt pierwszy, Koskowice – Krzepice na stronie 78 i 82 autorzy sugerują, że pierwsza wiadomość o kościele w mieście Koziegłowy pojawia się w roku 1400, jakby nie czytali dokładnie watykańskich rejestrów świętopietrza z 1325 roku, a także przywileju Krystyna z 1402 roku.
Inny proboszcz z Koziegłówek ks. dr Wacław Stępień w swojej książce Parafia Stare Koziegłowy czyli Koziegłówki (2000r) postawił rozsądną tezę, że kościół w Starych Koziegłowach mógł powstać nawet w XII wieku. Najprawdopodobniej drewniany i skromny bez konsekracji, który na znaczniejszy awans czekał do roku 1440. Budowę dzisiejszego sanktuarium św. Antoniego podjęto dopiero w roku 1908, ale to już inna historia.

Opis kościoła w Starych Koziegłowach z roku 1684
(Fragment z książki Diecezja Częstochowska – ks. Jan Wiśniewski 1935 r.)

Stary kościół w Koziegłówkach według istniejącego, lecz dość pierwotnego z 1684 r. kolorowego rysunku, przedstawiał się dość prymitywnie. Jest to budowla niewielka o dość płaskim dachu, na którym w środku, jak się zdaje, między nawą i prezbiterium stoi barokowa pękata z dwoma rzędami okienek sygnaturka. Zachodnia widoczna facjata jest przedzielona gzymsem. Część dolna przy głównym wejściu, jest podparta 2 szkarpami, do których dostawiono drewnianą dzwonnicę, mającą z 3 stron po 2 okna. Spód dzwonnicy tworzy kruchtę główną. Dach dzwonnicy sięga attyki pospolitej, trójkątnej pionowo od szczytu przedzielonej pilastrem, po obu stronach, którego w dwóch wnękach są umieszczone czy namalowane dwa obrazy. Nawa i prezbiterium od strony południowej, mają po dwa okna kształtu czworokątnego. Od południa do kościoła przylega podłużny budynek o trzech facjatach, w których są okienka. Do pierwszej, więc kruchty, prowadzą drzwi pospolite. Pewnie do sąsiednich wchodziło się z kruchty i ze środka kościoła. Mają dwa okna. Są to pewnie zakrystia i kapliczka. W 1706 roku ks. Pychowicz kościół nadmurował o 5 łokci i sklepił w 1707 r. ambonę, w 1707 r. wielki ołtarz i inne ołtarze sprawił.

Kościół parafialny św. Marii Magdaleny

Za wschodnią pierzeją rynku stoi od 7 wieków kościół parafialny pod wezwaniem św. Marii Magdaleny. Pierwsza jego budowla poświęcona była czci Bożego Ciała. Nie zawsze był ukryty za pierzeją i nie zawsze wyglądał tak, jak dzisiaj. Pytanie, kiedy powstał, nie jest trudne i można na nie odpowiedzieć, że już przed 1360 rokiem, a już na pewno przed 1402. Wtedy to Krystyn (I) zwracając się do biskupa Piotra Wysza o zgodę na budowę prebendy Świętego Krzyża zadeklarował na jej utrzymanie swoje dochody z dzierżaw używając słów: nulli tamen ecclesiarum praei dictum, co oznacz, że nic to nie ujmuje kościołowi (w domyśle parafialnemu), albo, że prebenda pomoże kościołowi i poddanym. Dalej takie słowa: quarum oraturarum decimatio nulli ecclesiarum fuit unquam adscripta (Jako też dziesięciny orne dodaję, i żadna z kościelnego bytu nieujęta). To zaś oznacza, że w roku 1402 Koziegłowy miały już kościół i były parafią. Wolno teraz przypuszczać, że budowa tego kościoła rozpoczęła się wraz z budową Nowych Koziegłów ok. 1360 roku. Budowniczymi kościoła parafialnego musieli, więc być: Mściwoj z Krzelowa (w historii Krzelowa nazywają go Mściwojem (Mszczujem) z Koziegłów), a jeśli nie on, to jego syn Mściwoj z Kwiliny.

Kościół w dzisiejszej postaci łączy trzy style architektonicznie. Kruchta z dzwonnicą po stronie zachodniej to najstarszy styl romański. Nawa główna i prezbiterium mają cechy gotyckie, zaś kaplica św. Stanisława po stronie południowej to styl barokowy. Mury z kamienia pospolitego pokryte tynkiem. Fundatorem obecnego prezbiterium był Jan Starszy z Koziegłów ok. 1470 roku. Proboszczem (prezbiterem) w tym czasie był Świętosław z Potoka.

Patronka św. Maria Magdalena

Wewnętrzne ściany tego prezbiterium zdobią średniowieczne freski. Kontury postaci i przedmiotów wykonane są czarną kreską, a pola wypełnione kolorem, rzadko cieniowane. Takie pierwociny płaskiego malarstwa, które dziś można spotkać w kolorowankach dla dzieci. Odkrycia tych malowideł dokonała w latach 1973-77 Pracownia Konserwacji Zabytków z Krakowa pod kierownictwem Jacka Rodłowicza i Stanisławy Mercik. Prace trwały jeszcze w latach 1993-96 pod kierunkiem Katarzyny Zawadzkiej. Freski przedstawiają drogę krzyżową Chrystusa, a malarz pewnie nigdy nie był w Ziemi Świętej, bo wszystkich przyodział w ciepłe krakowskie ubrania wg mody francusko-flamandzkiej. Straż zaś Piłatową uzbroił po krzyżacku. Te i inne archaizmy w ubiorze nasuwają, jednak pewne przypuszczenie, że mocno zagęszczone sceny drogi krzyżowej mogły być gdzieś skopiowane w większym kościele na przepróchy i tu przerysowane w dużym ścisku. Takie archaizmy w ubiorze i zastosowane symbole uprawniają znowu do podejrzenia, że ogólna koncepcja pochodziła z okresu jeszcze starszego niż rok 1470. Z tych powodów ich wielka wartość historyczna i poznawcza nie jest w niczym przesadzona. Całość scen pasyjnych jest podzielona cienkimi kolumienkami na 27 kwater. Na wszystkich malowidłach dominuje Chrystus w gęstym otoczeniu postaci ewangelicznych. Nie wszystkie jednak sceny udało się odkryć i dziś część ścian wypełniają białe plamy. W latach 1625-1674, czyli po 200 latach, freski były już mocno zniszczone. Wtedy zdecydowano się na załatanie ubytków w tynku i całość pokryto polichromią renesansową. W kolejnych wiekach wymieniono jeszcze 25% starych tynków. W roku 1943 ściany prezbiterium ozdobiono już tylko malowidłem szablonowym.

Scena pierwsza fresków przedstawia wjazd Chrystusa do Jerozolimy. Kolejne na ścianie północnej to epizody pojmania, sądu i skazania. Druga kwatera prawie pusta i tylko mały kawałek świetlistego nimbu. Można się tylko domyślać, że była to scena Ostatniej Wieczerzy. W trzeciej nieodkrytej kwaterze widać tylko głowę Jezusa otoczoną nimbem, ręce wzniesione i ostrza włóczni, co by wskazywało na scenę, Jezus w Ogrojcu. W kwaterze czwartej małe fragmenty malowidła wskazujące na spotkanie Jezusa z Judaszem. Skrzyżowane dłonie rąk Chrystusa i głowy żołnierzy ułożone w pionie. W kwaterze piątej jest scena pojmania Jezusa, jego strażnik i znów głowy żołnierzy w stożkowych hełmach. Scena szósta przedstawia Jezusa w drodze pod osąd arcykapłanów. Scena siódma przedstawia spotkanie Jezusa z Annaszem. Scena ósma przedstawia wyszydzenie Jezusa przez tłum. W scenie dziewiątej Jezus przed Annaszem.

Jezus u Annasza
Piłat umywa ręce

W scenie dziesiątej już na ścianie wschodniej Jezus jest prowadzony do Piłata. W jedenastej, Jezus i Piłat. W dwunastej Jezus wśród żołnierzy. W trzynastej Jezus przed królem Heroldem. W czternastej Jezus wyszydzony i ubrany w płaszcz. W piętnastej kwaterze, Jezus ponownie przed Piłatem. Scena szesnasta już na ścianie południowej przedstawia biczowanie. Siedemnasta koronowanie cierniem. Osiemnasta obnażenie z szat. Dziewiętnasta scena przedstawia umywanie rąk przez Piłata. W scenie dwudziestej Jezus niesie krzyż z Szymonem z Cyreny. Scena dwudziesta pierwsza jest większa rozmiarami i przedstawia ukrzyżowanie. Scena dwudziesta druga, złożenie do grobu. Dwudziesta trzecia, zmartwychwstanie. Dwudziesta czwarta, ukazanie się Maryi po zmartwychwstaniu. Scena dwudziesta piąta przedstawia niewiernego Tomasza. Dwudziesta szósta, wniebowstąpienie i ostatnia scena dwudziesta siódma przedstawia Zesłanie Ducha Świętego.

Wszystkie zestawione tu malowidła przedstawiają mnóstwo szczegółów. Np. w scenie piętnastej z Piłatem, Jezus ubrany w szeroki błękitny płaszcz ma pobladłą i pociągłą twarz, którą okalają brązowe włosy opadające na prawe ramię. Prawą dłonią utrzymuje rozdarty płaszcz. Piłat w dwuczęściowym stroju w kolorze jasnobłękitnym. Kołnierz na jego ramionach zdobiony dzwoneczkami. Rozcięte, swobodne rękawy i obcisłe spodnie zszyte razem z wydłużonymi trzewikami. Na głowie czapka zakończona szpicem, obszyta i lekko zagięta. Jego zamyśloną twarz symbolizują ściągnięte brwi, zarost i siwe włosy. Siedzi na brązowo-czerwonej ławie i dłońmi dotyka Chrystusa. Za Chrystusem stoi trzymający go żołnierz w zbroi z otwartą przyłbicą. W tle inni stłoczeni żołnierze.

Nasi przodkowie przed stacją z Piłatem śpiewali taką pieśń:

Boga i Pana, Króla i Kapłana
Zawziętość ludzka stawia przed Tyrana
Fałszywie świadczy, niech biczują kaci
Na śmierć krzyżową, jak złoczyńcę traci
Piłat skazuje, zważ grzeszniku sobie:
Oto jest człowiek: nie w ludzkiej osobie.
Patrz, żeś szkaradnie Bóstwo zranił razem,
że niepodobnym stał się twym obrazem.

Pieśń ta na melodię innej pieśni o św. Tadeuszu pochodzi z książeczki p.t. STACYE czyli DROGA KRZYŻOWA PANA NASZEGO JEZUSA CHRYSTUSA Nakładem Bractwa Różańcowego w Koziegłowach (daty brak)

Sceny Męki Pańskiej to nie całość fresków w prezbiterium. Na ścianie południowej poniżej cyklu pasyjnego są jeszcze postaci aniołów. Stoją w celach i trzymają banderole z tekstem jakiegoś przesłania, niestety nieczytelnym. Pod sufitem liczne herby, najpewniej ówczesnych dobrodziei koziegłowskiego kościoła.

Ołtarz główny

Fotografia nawy głównej i prezbiterium kościoła parafialnego z 1992 roku

Wschodnią ścianę prezbiterium wypełnia ołtarz główny. Styl renesansowy z drewna. Konstrukcję i symetrię ołtarza podkreśla osiem kolumn. Cztery od poziomu płyty ołtarza (menzy) i cztery mniejsze nad centralną rzeźbą kolorowaną Matki Bożej Pocieszenia z Dzieciątkiem na lewej ręce. MB trzyma berło w prawej dłoni, na głowie ma wysoką koronę. Nad rzeźbą na zasuwie jest obraz patronki parafii św. Marii Magdaleny. Kiedy zasuwa jest opuszczona w dół widzimy obraz M.B. Nieustającej Pomocy. Po obydwu stronach tego obrazu stoją figury dwóch panien męczennic z psalmami Na samym szczycie figura Pana Jezusa trzymającego kulę świata. Po lewej stronie tabernakulum, miedzy dwoma dolnymi kolumnami jest cało-postaciowa rzeźba św. Jana Chrzciciela, który prawą rękę trzyma na piersi i wskazuje na Baranka siedzącego na złotej księdze, podtrzymywanej lewą ręką. Między prawymi kolumnami rzeźba św. Józefa z Dzieciątkiem w lewej ręce. W raczkach wyciągniętych ku świętemu trzyma złoconą kulę.

Tabernakulum nad płytą ołtarza w stylu rococo, na którym napis hebrajski Jah?? ( Jahwe – Bóg) Tu jednak mamy pewien kłopot, bo Najświętsze Imię Boga jest napisane z błędem. Czytając od prawej trzy litery są właściwe, a dwie następne są trudne do odgadnięcia. Problem w tym, że w tradycji żydowskiej szacunek do słowa Jahwe nakazywał rzadkie jego wymawianie nawet wśród arcykapłanów, a dzieciom szkolnym w koziegłowskiej cheder (żydowska szkoła elementarna) pozwalano pisać tylko pierwszą literkę. W naszej religii też mamy drugie przykazanie Nie będziesz wymawiał imienia Pana Boga twego nadaremno. Czy aby taki błąd to nie przykład braku szacunku do Boga? Może ktoś wie, co z tym zrobić?

Jahwe
HOC ALTARE EXSTRUCTUM ANO DNI 1649 MENSE JUNIO (Ten ołtarz wzniesiono w roku 1649 w miesiącu czerwcu)

Ołtarz boczny barokowy p.w. Matki Boskiej Różańcowej

Ołtarz boczny po lewej stronie nawy posiada dwie kondygnacje W kondygnacji dolnej cokół ze schodkami i mensa z antepedium zdobiona złoconymi liśćmi akantu, pośrodku których spleciony monogram imienia Maria. Na mensie tabernakulum. Na jego gzymsie wieńczącym są wsparte dwa aniołki z wyciągniętymi ku górze rękami. W polu środkowym umieszczona rama z obrazem Matki Boskiej z Dzieciątkiem. Rama obrazu prostokątna zamknięta łukiem zdobiona liściastą wicią. Postacie okrywają sukienki (płaszcze) z blachy srebrnej trybowanej. Odsłonięte są tylko twarze, dłonie i stopy. Taki sposób przedstawiania nazywany jest typem Hodegetri

Płaszcz M.B. spływa z głowy, a jego poły przełożone są przez ręce. Płaszcz odsłania jeszcze fragment sukni z małym kołnierzykiem. Cały pokryty jest kwiatami przypominającymi polne maki. Brzegi wykończone drobną wicią kwiatową. Sukienka Dzieciątka: Przy szyi mały kołnierzyk i lekko podwinięty lewy rękaw. Dekorowana jest wzorem roślinnym identycznym jak płaszcz Matki Boskiej jednak nieco drobniejszym ukwieceniem. Na głowach postaci zamknięte korony z ornamentu i perełek spiętych kulami z krzyżykiem. Wokół głów promieniste nimby, a wokół głowy MB dodatkowy nimb gwiaździsty. Tło obrazu złocone z wyciskanym wzorem wici roślinnej. Pionowe krańce retabulum (części środkowej) ozdobiono splotem ornamentu, a bliżej środka są dwa rowkowane pilastry na tle których wysunięte do przodu kolumny z bazami i trzonami w stylu korynckim. Pilastry i kolumny podtrzymują faliste przyczółki, na których spoczywają rzeźby Archaniołów. Po lewej to Gabryel, a po prawej Rafał. Na tym poziomie rozpoczyna się druga kondygnacja retabulum. W jej polu został umieszczony obraz św. Stanisława Kostki. Obraz jest dość współczesny, a wcześniej (1935) był tutaj obraz św. Tekli. Powyżej tego obrazu gzyms, na którym rzeźba św. Józefa. Po jego bokach uskrzydlone aniołki w sąsiedztwie rzeźbionych wazonów. W licznych miejscach ornamentyka małżowinowo- chrząstkowa. Ołtarz powstał w 1460 roku.

Srebrną sukienkę M.B. ufundowali, Katarzyna i Błażej Skowronowie: Bla-y Katarzi Skowron Mieszcz Kozigłow małzon Swoiim sumptem y nakładem sprawieli te sukienke Przenajswieszej Pannie różańcowej za staraniem w. x. i łask prom. rozan S. AD 1696

Ołtarz MBR
Grawerowany rysunek przedstawia modlącą się rodzinę Skowronów- fundatorów srebrnej sukienki.

W kwietniu 2017 roku obraz Matki Boskiej Różańcowej poddano pracy badawczej. Wykonał ją Wydział Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki ASP w Krakowie. Nie powiodła się próba wymontowania obrazu, więc oględziny były niepełne. W sprawozdaniu zastanawiano się skąd 4 centymetrowa szpara pod drewnianym podobraziem i czy obraz ten nie jest nowszą wersją wcześniejszego już zużytego. Tu pragnę podpowiedzieć, że tym innym wcześniejszym jest obraz św. Katarzyny Aleksandryjskiej, który wisi w Galerii Barbórka i jest o te 4 cm wyższy. Szpara wynika stąd, że był jeden ołtarz i dwa bractwa. Na użytek Bractwa Literackiego wkładano obraz św. Katarzyny Aleksandryjskiej , a kiedy to podupadło na początku XVII wieku ołtarz zagospodarowało Bractwo MB Różańcowej i umieściło w nim nieco niższy obraz swojej patronki.

Ołtarz boczny barokowy p.w. św. Antoniego Padewskiego

Ołtarz boczny po prawej stronie nawy jest podobny do poprzedniego. Stoi na kamiennym cokole, na którym sarkofagowa mensa też kamienna. Na dwóch cokołach wysuniętych na płaszczyznę mensy dwie złocone kolumny sięgające do przyczółków drugiej kondygnacji. Przy lewej kolumnie rzeźba św. Józefa, przy prawej św. Onufrego. Św. Józef trzyma Dzieciątko na prawej ręce, a w lewej trzyma lilię. Święty Onufry trzyma prawą rękę na piersi, a w lewej trzyma pastorał. Między kolumnami w centralnej części retabulum jest obraz św. Antoniego Padewskiego. Ale to zależy od wyboru, gdyż retabulum jest obrotowe i możemy zmienić obraz św. Antoniego na obraz św. Aleksego. Trzeci obraz z tego ołtarza przedstawiający św. Izydora (oracza) patrona rolników przeniesiono na północną ścianę prezbiterium.

Nad kolumnami podpierającymi dwa wysunięte gzymsy stoją rzeźby dwóch świętych: Elżbiety lub Doroty (z koszykiem) i św. Agnieszki. Pośrodku rzeźb obraz św. Wincentego Ferreriusza. Zwieńczenie łukowe na jego gzymsie rzeźby trzech aniołów. Cały ołtarz spleciony bogatą ornamentyką małżowinowo chrząstkową. Powstał w pierwszej połowie XVII w.

Ołtarz boczny barokowy p. w. św. Józefa

Ołtarz wypełnia południową ścianę kaplicy św. Stanisława. Ten sam ołtarz w przeszłości był poświęcony czci św. Stanisława Biskupa i Męczennika i odpowiadał intencjom jego fundatorów: Stanisława i Barbary Kawieckich. Teraz tym intencjom nie odpowiada, a i św. Józef by się nie pogniewał gdyby ustąpił miejsca św. Stanisławowi. Tym bardziej, że jest to kaplica grobowa Kawieckich. (więcej szczegółów w rozdziale Kościół św. Barbary)

Architektonicznie ołtarz jest jednokondygnacyjny ze zwieńczeniem łukowym. Podobnie jak ołtarz w kościele św. Barbary posiada po obu stronach prostopadłościennej mensy, bramki umożliwiające jego obejście. Nad łukami bramek gzymsy, na których stoją rzeźby św. Katarzyny (z księgą) i św. Barbary (z wieżą). W części środkowej (retabulum) dwa cokoły, a na nich kolumny. Pośrodku kolumn obraz św. Józefa z Dzieciątkiem, prostokątny ze zwieńczeniem łukowym. Pod mensą antepedium, na którym trzy sceny autorstwa Leszka Stańki. Nad kapitelami dwóch kolumn – znów figura św. Barbary i św. Szczepana w dalmatyce (szata liturgiczna diakona). Na szczycie ołtarza rzeźba św. Andrzej Apostoła

Epitafia będące w tej kaplicy opisano w dalszej części

Tajemniczy herb

Ciekawostką w kaplicy św. Stanisława jest kartusz herbowy umieszczony nad łukiem wejściowym. Niewidoczny od strony kościoła, nikogo nie obchodził przez stulecia. Po konsultacji z wybitnym znawcą przedmiotu należy przypuszczać, że znak ten zostawił budowniczy tej kaplicy. Herb nawiązuje do strzały, która była znakiem koziegłowskich Lisów i dodaje u jej podstawy mały krzyżyk, co przedstawia nosiciela herbu, jako człowieka pobożnego. Hipotetyczny herb mistrza, twórcy i artysty, który pozostawił po sobie ślad w postaci kaplicy mógłby dziś zostać zawłaszczony przez władze miasta i parafię i użyty do nagradzania nim Ludzi Trwałych Śladów. Pod warunkiem oczywiście, że ci będą mieli poczucie humoru.
Ten pomysł już wystartował, a pierwszym wyróżnionym został Pan Mieczysław Znamierowski z Wrocławia, który swoje dzieciństwo spędził w Koziegłowach, a teraz ku jesieni życia wspiera historyczne troski naszego miasta.

Herb budowniczego

[R4 – 12] Dyplom honorowy

Rzeźba św. Jana Nepomucena

Postać świętego ustawiona jest na postumencie z tralkową balustradą. Na jej górnym obramowaniu dwa aniołki w białych szatach. Święty ma ugięte ręce w łokciach. W prawej trzyma gałązkę palmową, a lewą podnosi krzyż. Ubrany jest w komżę jasno-szarą nałożoną na czarną sutannę. Na ramionach brązowa pelerynka z futrzanym kołnierzem. Na głowie czarny biret. Rzeźba późnobarokowa z 2 połowy XVII w. (182 cm)

Rzeźba krucyfiks

Z tego samego okresu, co Pacyfikał pochodzi rzeźba Krucyfiks.
Na krzyżu rozpięty Chrystus. Na Jego głowie ciemnoszara korona cierniowa. Biodra opasuje złocone perizonium, przełożone przez sznur pośrodku i tworzące fałdę po prawej. Stopy przebite gwoździem. (100 cm.)

Obraz – Świętej Anny w zakrystii kościoła

Stary obraz olejny na płótnie w kształcie poziomego prostokąta 78 x 53 naklejony na nowszy niezaimpregnowany blejtram o wymiarach 85 x 60 wyprodukowany w Makowie Podhalańskim około 1970 roku.. Pochodzi z 1 połowy XVII wieku i jest charakterystyczny dla późnego baroku. Pośrodku św. Anna Samotrzecia (babka Jezusa) zwrócona w lewo do Jezusa siedzącego na kolanach Maryi. W prawej wyciągniętej ręce ku Jezusowi trzyma kiść winogron, a w lewej otwartą księgę. Okryta chustą spływająca na ramiona, Matka Boska, prawą ręką obejmuje Dzieciątko, a lewą osłania Jego stopę pieluszką. Dzieciątko wyciąga rączki ku św. Annie i ujmuje kiść winogron. Nad głowami centralnych postaci Duch Święty w postaci gołębicy Z lewej strony św. Elżbieta, Zachariasz i mały św. Jan (Jan Chrzciciel) zwrócony ku św. Annie. Przy jego stopie mały baranek. Z prawej strony w pewnym oddaleniu od Świętej Rodziny najprawdopodobniej św. Walenty uzdrawia chorego. Więcej o obrazie w części poświęconej kościołowi św. Anny.

Obraz św. Rocha

Tło obrazu stanowi wyżynny krajobraz. Na wzgórzu gotycki kościółek w otoczeniu budynków. Postać świętego ubrana w brązowy habit z czarną pelerynką. Na plecach ma zsunięty kapelusz. Twarz brodata. Wokół głowy aureola. W lewej ręce trzyma wysoki kij z hakiem na końcu. Prawą ręką podnosi habit i ukazuje nogę w sandałach i skarpetkach bez palców z raną na udzie. Tą ranę ujmuje ręką mały aniołek. Niżej siedzi biały pies. U dołu napis: Renovatio AD 1852. ( Styl barok ok. 1670 146 x 84 cm.)

Dwie monstrancje

  • Monstrancja z koroną

Stopa monstrancji na rzucie ośmiolistna dekorowana kartuszami i wicią roślinną. W jednym z pól wyryta kolumna przeszyta strzałami na szczycie z gwiazdą. Po bokach kolumny litery AT( ks. Andrzej Tyrłowicz), zaś kolumna była znakiem używanym przez ks. Jana Pychowicza – proboszcza w Koziegłówkach w 1715 r. Trzon z gruszkowatym nodusem zdobiony ornamentami roślinnymi. Nodus ujęty z dwóch stron talerzykami między przewężeniami. Na górnym talerzyku półksiężyc, na którym wspiera się figurka Matki Boskiej Niepokalanej w otoczeniu promienistej glorii przeszklone reservaculum (repozytorium na hostię) o krawędziach obwiedzionych motywem sznureczka. Na promieniach wieniec z liści wawrzynu przeplatany kwiatami. Nad nim dwie figurki uskrzydlonych aniołków klęczących na obłokach. Aniołek po lewej trzyma pędy winorośli z gronami, zaś aniołek prawy trzyma kłosy zboża. U góry ukazany w półpostaci Bóg Ojciec z prawą ręką uniesioną w geście błogosławieństwa. W zwieńczeniu monstrancji korona podtrzymywana przez uskrzydlone anioły. Na kryzie wyryty napis: RES 1895 W.S. Wysokość 81 cm.

  • Monstrancja z gołębicą na tle glorii

Stopa lekko owalna z cokolikiem podzielonym profilowanymi uskokami. Płaszcz stopy w dolnej części spłaszczony, lekko dekorowany ornamentem roślinnym. Trzon w dolnej części zdobiony palmetami w sercowych obramowaniach z nodusem pośrodku w kształcie wazonu. W części górnej przewężenia i talerzyki. W zakończeniu trzonu rozłożone wachlarzykowo kłosy zbóż i liść ku górze łączący trzon z promienistą glorią. Gloria zawiera pośrodku przeszkloną puszkę otoczone wieńcem z kwiatów, gron, winorośli i liści u dołu przewiązanymi kokardką. Otok wokół puszki wklęsło wypukły jest obwiedziony wolutami z listków i kwiatuszków. Puszka ma własne promienie po obwodzie Nad puszką pole kratki (rybiej łuski), na której popiersie Boga Ojca. Po obu stronach puszki na lewym i prawym krańcu puszki dwa uskrzydlone anioły. Inne dwa anioły klęczą na obłokach w górnej części glorii. Aniołek lewy trzyma kiść winogron, a aniołek prawy kłos zboża. W zwieńczeniu monstrancji gołębica oparta na główkach dwóch kolejnych aniołków. Wysokość 82 cm.

Pacyfikał

Pacyfikał to ważny krzyż w kościele. Najczęściej jest on relikwiarzem i jest podawany wiernym do ucałowania. W dawnych czasach całował go również biskup wizytujący parafię. Nasz koziegłowski pacyfikał pochodzi z drugiej połowy XVIII wieku i odpowiada cechom późnego baroku. Jego stopa jest owalna, dwu stopniowa, zdobiona. Tuleja dekorowana kartuszami. Dalej trzon z gruszkowatym nodusem zdobiony ornamentem roślinnym. W przewężeniach trzonu talerzyki. Na trzonie wsparty krzyż o trójlistnie zakończonych ramionach. Na awersie odlana figurka Chrystusa Ukrzyżowanego. Od strony rewersu owalna puszka na relikwie. Na zakończeniach ramion ozdobne rozetki akantowe. (32 cm.)

Puszka na komunikanty

Jest oparta na wypukłej stopie okrągłej. Na niej dekoracje z motywami Męki Pańskiej, postacią Chrystusa w Ogrójcu, puttami, oraz tarczą herbu Poraj z literami ICDPKCVP. Trzon z kulistym nodusem. Zdobienie motywami liściastymi. Czara z pokrywą zachowuje kształt kuli. Na zwieńczeniu pokrywy dwie kulki i krzyżyk. Tła srebrne, ornamenty złocone. Na odwrocie stopy jest napis: Fac simile uti poteris anno Domini 1670 Die 1 mart. Ecclesiae paroch. Koziegłovien. (46 x 16 cm) (Zrobiono na użytek kościoła paraf. w Koziegłowach dnia 1 marca roku Pańskiego 1670)

Kadzielnica

W stylu późnego rokoko. Wspiera się na kolistej stopie. Czasza zdobiona ornamentami rocaille. Pokrywa w kształcie wklęsłego stożka zdobiona ażurowo. Na wypukłości czaszy uszka z doczepionymi łańcuszkami. Wysoka na 26 centymetrów. Druga połowa XVIII w.

Ambona

Ambona przyścienna zdobiona elementami rzeźbionymi. Jest złożona z kosza, zaplecka i baldachimu. Kosz kolisty od spodu półkulisty. Schody osłonięte ścianką. U dołu kosza gzyms dla wsparcia siedzących aniołków. Baldachim kolisty. Od dołu profilowany gzyms z podwieszonym lambrekinem. Lambrekin jest dekorowany gwiazdkami. Na zwieńczeniu baldachimu rzeźba Salvatora Mundi (Zbawiciela Świata) W podniebieniu baldachimu gołębica na tle glorii promienistej.

Dzwony

Te najstarsze zostały zarekwirowane przez władze pruskie po III rozbiorze (ok. 1801) Zostały dwa najmniejsze. Na większym z nich był napis: Christus Rex Venit in pace Deus Homo Factus Est (Chrystus król przyszedł w pokoju i stał się człowiekiem) A. D. 1603. Na mniejszym dzwonie napis: SOLI DEO HONOR ET GLORIA A.D. 1772. (Samemu Bogu i jedynie Jemu [należy się] cześć i chwała) W roku 1839 ufundowano nowy dzwon o wadze 1 tony lecz uległ on pęknięciu. Dwa kolejne dzwony ufundowano w roku 1925 i nadano im imiona: Leon i Stefan, a to na pamiątkę pasterzowania w tym okresie ks. Leona Brykalskiego i wikariusza Stefana Baci.

Chór i organy

Chór wspiera się na 4 wysokich kolumnach. Predelę (ścianę przednią) chóru pokrywa pozłacana rzeźba barokowa. Organy w centralnej części chóru powstały ok. 1930 roku. Wykonał je Richard Landau ze Świdnicy na Dolnym Śląsku. (Schweidnitzer Orgelbauwerke) Opus 105 oznacza, że taki był kolejny numer fabryczny instrumentu. Posiadają 2 manuały po 5 oktaw każda i pedał, co razem daje im 11 głosów (5+4+2). Dmuchawa elektryczna napełnia powietrzem wiatrownicę, a dalej przez zawory powietrze płynie do piszczałek. Tak samo piękne, jak dźwięk organów są detale tego instrumentu. Np. taki zawór, który nikogo nie obchodzi, kiedy słucha muzyki składa się z deseczki stabilizującej, stożka drewnianego, miękkiej skórki, kawałka drutu mosiężnego, krążka filcu, podpórki twardej, nakrętki regulacyjnej (ze skóry) i orzeszka drewnianego. Szafa organowa pełniąca rolę pudła rezonansowego ma pięć osi i jest barokowa. Na jej bokach ornamentowe ucha ozdobne. Organy mają też miech nakryty ciężkim głazem i kto mi dziś uwierzy jak wiele razy podnosiłem go drągiem do góry w tamtych czasach. Na dół opadał już sam. Nie wiedziałem wtedy, że moja robota moja zwie się kalikowaniem. Skąd też mogłem wiedzieć o czym ksiądz mówił w kościele będąc tak zajętym.

Wit Stwosz ?

Rzeźby: Jezusa ukrzyżowanego, Marii i świętego Jana, nasuwają oglądającym skojarzenia, że już je gdzieś widzieli. Po chwili namysłu wskazują na ołtarz w Bazylice Mariackiej w Krakowie. W roku 1994 nieśmiały głos w podobnej sprawie zabrał nieżyjący już ks. prof. Jan Kracik z Krakowa. (Parafie Księstwa Siewierskiego w dobie baroku i katolicyzmu oświeconego) Odsyła tam czytelników do streszczenia referatu wygłoszonego przez Andrzeja Olszewskiego na zebraniu naukowym Oddziału Krakowskiego Stowarzyszenia Historyków Sztuki w dniu 8 czerwca 1965 roku. Referat nosił tytuł: Ze studiów nad oddziaływaniem twórczości Wita Stwosza na rzeźbę małopolską. Rok później ukazało się streszczenie tego referatu w Biuletynie Historii Sztuki (1/1966). Kiedy sięgniemy po tamten materiał, to nie trudno zauważyć, że do Koziegłów nikt się nie pofatygowała, a szkoda bo przykład koziegłowskich rzeźb musiałby być zakwalifikowany na skali gorąco lub skali parzy. Mniej wykształcony specjalista po obejrzeniu rzeźb stwierdził: Jeśli to nie jest Wit Stwosz, to musi być KTOŚ, komu Wit Stwosz ostrzył dłuta. Ten buzujący entuzjazm należałoby jakoś okiełznać dla dobra światowej sztuki.

Zacznijmy od tabelki:

Wit Stwosz – domniemany autor rzeźb Grupy Ukrzyżowania w kościele w Koziegłowach
1Ogólne cechy charakterystyczne twórczości rzeźbiarskiej Wita Stwosza
2Cechy zaczerpnięte ze sztuki Górnej Nadrenii (Strasburg)
3Cechy późnego gotyku
4Cechy analitycznego naturalizmu
5Ekspresja form „łamanych”
6Nawiązywanie (zapożyczanie) z malarstwa niderlandzkiego np. Rogier van der Weyden
7Dojrzałość twórcza – zróżnicowane środki – doświadczenie artysty
8Otwieranie się Stwosza na inne zlecenia poza Ołtarzem Mariackim (1481 – 1494)
9Bogactwo obrazowe – i nowatorstwo koncepcji – precyzyjny opis wydarzenia, relacji
10Niespokojne poruszenie, ukształtowanie szat
11Twarze wyrażające powagę, uduchowienie i wzniosłość
12Wymowne gesty
13Wirtuozeria łamanych draperii, naturalistyczne głowy, ręce i odsłonięte fragmenty nóg.
14Precyzyjna fizjologia postaci (zdumiewający stopień naturalizmu)
15Precyzyjny wyraz wątku teologicznego
16Wrażliwość na kulturę i potrzeby środowisk np. Lisów Koziegłowskich i ich koligacji z biskupem Z. Oleśnickim
17Umiejętność sporządzania modeli do odlewów
18 Jezus na krzyżu, figura Matki Boskiej i św. Jana częstym motywem pracy twórczej Stwosza TAK
19Podobieństwo – Matka Bolejąca (Cleveland Museum of Art.)
20Podobieństwo – głowa, ręce, młodość i delikatność N. Marii Panny ze sceny zaśnięcia w Ołtarzu Mariackim
21Podobieństwo – św. Jan Ewangelista – figura w scenie głównej Ołtarza Mariackiego
22Podobieństwo – popiersie św. Piotra – figura w scenie głównej Ołtarza Mariackiego – szczegół książka
23Podobieństwo – Maria w scenie św. Anna Samotrzecia kiedyś w Muzeum Diecezjalnym w Tarnowie
24Podobieństwo – krucyfiks „ naprężony” ze śliną na klatce piersiowej w kościele Mariackim i krucyfiks z dawnego kościoła św. Krzyża w Koziegłowach. Motyw opadającej głowy i skurczonych palców plus panorama Jerozolimy
25Podobieństwo – krucyfiks ze Szpitala Ducha świętego w Norymberdze i krucyfiks z Grupy Ukrzyżowania w Koziegłowach
Maria i św. Jan pod krzyżem

Inne

Na suficie nawy głównej malatura przedstawiająca kolisty napis Coeli enerrant gloriom Dei et opera mannum jus en errat firmamentum. Czyli: Niebiosa opowiadają chwałę Boga i sklepienie niebieskie sławi dzieła rąk Jego. (Psalm XVIII w. I)

Bractwa

Powyższy opis wnętrza kościoła można łatwo skrytykować słowami, że kościół to nie meble. Istotnie niewiele by znaczył, jako budowla z cennym wystrojem bez ludzi i ich związku z Bogiem. Te związki to rodzaj braterstwa, które w kościele naszych przodków tworzyły Bractwa.

Bractwo Compassionis

Bractwo Compassionis (Męki Pańskiej) (Pasyjne) to pobożny związek osób, których uczucia religijne jednoczy cierpienie Jezusa Chrystusa i Matki Bożej Bolesnej. (W Krakowie, Arcybractwo M.P działa od 1595 roku do dzisiaj.) Rozwój przykościelnych organizacji (konfraterii) zyskiwał przyspieszenie po soborze trydenckim (1545-1563). W Koziegłowach Bractwo Męki Pańskiej oficjalnie zarejestrował biskup Marcin Szyszkowski w 1627 roku. Przes dziesiątki lat opiekunem i kaznodzieją bractwa był prebendarz z kościoła św. Krzyża. Kaplicą bractwa była przybudówka po północnej stronie kościoła parafialnego. Członkami tego bractwa były najczęściej osoby majętne, toteż adresowano do nich różne potrzeby ubogich i chorych. Z przynależnością wiązały się też pewne przywileje. Bracki mógł liczyć na ważne miejsce podczas procesji i przyodziewać specjalny kostium. Mógł też liczyć na łaskawe odpusty, jak również na pewne doświadczenia, które dziś nazywamy demokracją. Do takich przywilejów należał wybór starszyzny i uprawianie samorządności cechowej. Członkowie takiego bractwa mogli też liczyć na to, że po śmierci zostaną pochowani blisko swojego ołtarza

Bractwo Wykształconych

Niemniej prestiżowe od pasyjnego było Bractwo Wykształconych (Bractwo Literackie). Aby znaleźć się w tym gronie należało się wykazać sztuką pisania i czytania. Członkowie używali tekstów służących śpiewom i liturgii, a w gronie najbliższych pomagali w nauce. Opiekunem bractwa był najczęściej miejscowy nauczyciel, np. Stanisław Bialikiewicz urodzony w Wojniczu, studia uniwersyteckie w Krakowie rozpoczął po 1642 r. W semestrze letnim 1646 uzyskał bakalaureat sztuk wyzwolonych i filozofii, po czym objął, jako osoba duchowna stanowisko rektora szkoły parafialnej w Koziegłowach. (źródło: Statuta nec non Liber promotionum Uniwersitatis Cracoviensis Edycja J. Muczkowski 1848). W okresie od 1425 do 1779 na Uniwersytecie Krakowskim było 30 studentów z Koziegłów. Średnio jeden na 10 lat i choć to wynik niezbyt imponujący to potwierdza stałą obecność szkoły parafialnej i Bractwa Literackiego. Nauczyciel w Koziegłowach miał wiele innych obowiązków, np. rajcowie miasta zobowiązywali go za 1 grzywnę śpiewać psałterze podczas wystawienia Najświętszego Sakramentu i w dzień Bożego Ciała. Wypiekał też hostię. Ponadto wykonywał pisarstwo na potrzeby niepiśmiennego ludu. Bliskim współpracownikiem nauczyciela i ważną postacią w Bractwie Literackim był kantor od śpiewu, od dyscypliny dla ministrantów, porządku w procesji, ładu w pochodzie pogrzebowym, itp. Kiedy w kościołach pojawiły się organy, kantora zastąpił organista.

Bractwo Przenajświętszego Różańca

Bractwo Przenajświętszego Różańca powstało w Koziegłowach ok. 1670 roku. Dość późno, jeśli przyjąć, że modlitwa różańcowa miała swój początek w Europie już 200 lat wcześniej. Trwa do dzisiaj i umacnia się. Członkiem Bractw były i są osoby żyjące, ale mogły też być osoby zmarłe pod warunkiem, że ktoś z żyjących będzie za nich odmawiał modlitwę. Bractwo koziegłowskie spisane na liście członków skupiało się wokół ołtarza bocznego MB Różańcowej z Dzieciątkiem. Taki ołtarz podnosił rangę bractwa i w wielu dokumentach występuje ono pod nazwą Altarii BM Różańcowej, a nawet prebendy. Idąc tym śladem odkrywamy w Archiwum Krakowskiej Kurii Metropolitarnej dokumenty świadczące o tym, że altaria ołtarzowa (prebenda) w Koziegłowach działała jak współczesna fundacja i miała przypisane różne dobra przynoszące dochód. Dochód z dzierżaw przeznaczany był na altarystę sprawującego posługę przy ołtarzu bractwa. Altrystami najczęściej byli wikariusze, a to z czasem rodziło pewne niezręczności, które prowadziły do przyrostu ołtarzy i podziału kościoła na mniejsze kościółki. Jak już wiemy hojnymi promotorami naszego bractwa byli, Błażej i Katarzyna Skowronowie, którzy ufundowali srebrny płaszcz Patronce.

Porządek dla Altarii Różańcowej

Altaria św. Katarzyny (Aleksandryjskiej)

Z tłumaczenia dokumentu wynika, że ołtarz Bractwa Różańcowego, był wcześniej ołtarzem św. Katarzyny patronki Bractwa Wykształconych. Obraz świętej trafił na strych kościoła i tam przez wieki trwał w opłakanym stanie. Tak dotrwał do naszych czasów i szczęśliwie został poddany renowacji. Dokonał tego Pan Eugeniusz Musialik z Wojsławic. Teraz ma szansę przetrwać kolejne 350 lat, bo i święta Katarzyna Aleksandryjska jest nadal wzorem cnót wszelakich, a szczególnie pobożności, piękna i mądrości. Wartość tego obrazu jest szczególna, bo wiele przesłanek zmierza ku temu, że mogła go sprawić Katarzyna Oleśnicka, siostra biskupa Zbigniewa Oleśnickiego i druga żona Krystyna II z Koziegłów Ołtarz – obecnie MB Różańcowej został zaprojektowany pod obraz św. Katarzyny, który był szerszy i wyższy, co wyjaśnia tę 5 cm szparę jeśli dokładnie się przyjrzymy.

Obraz św. Katarzyny przed renowacją

Zarządzenie dla ołtarza pierwotnie świętej Katarzyny, potem Bractwa Wykształconych, obecnie Bractwa Przenajświętszego Różańca, w kościele parafialnym w Koziegłowach, promotorem ze strony fundatorów.

Wielka w swoich spustoszeniach, mała w swoich dochodach, Prebenda Najświętszego Różańca cieszy się czujną opieką czcigodnego Melchiora Bernatowicza, który w promowaniu kultu maryjnego i swojej funkcji wikariusza, we wspieraniu opieki nad duszami, głoszeniu słowa Bożego, pilnym się okazuje. By zaś zapał ten nie ulegał zmniejszeniu, przeciwnie, by sie powiększał, niechaj troszczy się o to czcigodny promotor, by dobre obyczaje coraz bardziej i bardziej obfitowały, i przez dobre uczynki swoje powołanie dobrym czyni. Bowiem życie sług ołtarza, zgodnie ze zdaniem świętego Augustyna z kazań „O czasie”, powinno być nauką dla innych. Niechaj za przykładem poprzedników swoich dobry porządek w swoim bractwie sprawia, jego poświęcenie religijne zachętami płomiennymi u ludu porusza, schadzki braci wyznacza i ustala, starszych i innych oficjałów ustanawia, darowizny i ofiary mszalne z mszy wotywnych oraz pieniądze pochodzące z pogrzebów w grobowcu tegoż bractwa sprawianych w skrzynce do tego wyłącznie celu przeznaczonej niech odkłada, i dopilnuje, by były odkładane, i niechaj je nie na prywatny użytek, lecz na potrzeby i ozdobę bractwa obraca, a poszczególne wydatki, tak samo jak dochody z danin i ofiar w spisach w odrębnych linijkach niech odnotowuje; święte wyposażenie, przez nas w akcie wizytacji zgodnie z jasnymi wskazówkami i świadectwami dawnych inwentarzy wyliczone i opisane, w zamknięciu w swoich szafach niech przechowuje; niech postara się naprawić to, co należy naprawić; budynki tak dla swojego przebywania, jak i przebywania asysty i inne, zupełnie zrujnowane, uprosiwszy pomoc u kolatorów [spadkobierców fundatora prebendy, zachowujących nad nią prawo patronatu] i dobroczyńców – które należy odbudować, niech odbuduje, które zaś naprawić, niech naprawi; wszystkie dochody jakie ma ze swoich fundacji, dotyczące tak jego osoby jak i ołtarza św. Katarzyny i bractwa św. Różańca, wraz z zarządcami niech odzyskuje, zebrane niech uczciwie rozdziela, co do sum nie zaaprobowanych przez urząd biskupi, niech poprosi by były zaaprobowane; niech o sumach zebranych i wydanych, i o wszystkich swoich wydatkach, wraz z zarządcami i starszymi bractwa w obecności wielce czcigodnego proboszcza miejsca na końcu każdego roku obliczenie uczyni, wierzytelnościom swoim niechaj zadość uczyni. W uroczystościach [….] i okadzania oraz w procesjach w dni świąteczne niech uczestniczy, w przyjmowaniu spowiedzi niech proboszcza wspomaga, i jemu stosowną cześć (jak apostoł nakazuje: bądźcie posłuszni przełożonym waszym, nawet niemiłym) niech okazuje, według zamysłu prawa kanonicznego rozdz. o rozróżnieniach między duchownymi. Niechaj unika uczt weselnych, (….), niech sie nie przyzwyczaja, niechaj dobrego i ochoczego ducha w granicach umiarkowania zachowuje, natarczywość jego niech powściąga, słowo bowiem miłe zwielokrotnia przyjaciół, łagodzi nieprzyjaciół.

Stan swojej kościelnej prebendy w niniejszej wizytacji opisany niech weźmie, i niech przechowuje pomiędzy prawami odnoszącymi się do prebendy, w jednej księdze do tego wyłącznie celu przeznaczonej, a niniejsze orzeczenie niech na przyszłym zebraniu dekanalnym przedstawi. W pozostałych sprawach niech za cnotą postępuje, by wraz z wiekiem w cnotach błyszczał przed Bogiem i ludźmi. Dane w roku, miesiącu, dniu, miejscu jak wyżej. (1721)

Bractwo Miłosierdzia

Kolejny wizytator kościelny Antoni, Franciszek Dunin – Kozicki nakazał w roku 1784 likwidację dwóch podupadłych kaplic (przybudówek) po stronie północnej kościoła. To właśnie w tych kaplicach miały swoich patronów liczne bractwa przykościelne. W kaplicy sąsiadującej z zakrystią powstał schowek sprzętów kościelnych i przetrwał do dzisiaj. Wcześniejsze bezpośrednie drzwi (łukowe) do zakrystii (2 m w lewo) zamurowano, a te obecne (proste) prowadzą do zakrystii przez ten właśnie schowek. Pod posadzką dawnej kaplicy, a obecnie schowka jest krypta grobowa (kostnica). Od 1616 roku miejscem tym opiekował się starosta Aleksander Denis i już za życia postanowił, że w tym miejscu będzie jego kaplica grobowa. I tak się stało ok. 1638 roku. W latach późniejszych dokładano do jego grobowca kości z innych przepełnionych grobów kościelnych. Drzwi po lewej stronie ołtarza M.B. Różańcowej prowadzą właśnie do dawnej kaplicy Denisa. Tak samo drugie drzwi bliżej kruchty, prowadziły kiedyś z kościoła do jednej z tych kaplic. Również w tym miejscu fundamenty kościoła obsypane są kośćmi. Podobnych porządkujących decyzji Kozickiego było więcej i dotyczyły całego dekanatu siewierskiego. Historycy uznali je później za pierwszy powiew Oświecenia. Prymas, Michał Jerzy Poniatowski administrujący w tym czasie diecezją krakowską (po uprowadzeniu przez Rosjan biskupa Kajetana Sołtyka), wyciągnął z ogólnej sytuacji jeszcze inne wnioski i nakazywał powoływanie Bractw Miłosierdzia i Konfraterni. Miały one przejmować stare przytułki, lub starać się o pomieszczenia na nowe. Uzasadnienie młodego prymasa brzmiało tak: Miłosierdzie albowiem uczynione nad bliźnim skuteczniejsze jest nad wszystkie nabożeństwa do zasłużenia nam nagrody i błogosławieństwa wiecznego. Dalej ks. prymas udzielał instrukcji: Zdolnym do pracy ubogim należy dać zajęcie, nie dopuszczając ich do kwestowania. Takie działania na rzecz przytułku mieli podjąć braccy. Z tamtej tradycji czerpie dzisiaj Akcja Katolicka w Koziegłowach. Prymas Poniatowski (brat króla Stanisława) nakazał prowadzenie dokładnych rejestrów z comiesięcznej zbiórki na biednych i stosowania 3 osobowych komisji do otwierania skarbony.

Tak powstało w kościele koziegłowskim Bractwo Miłosierdzia i można powiedzieć, że trwa do dzisiaj. Jeśli nie pod starym sztandarem to w sercach wielu życzliwych ludzi. Bractwo wspierał tzw. Komitet Rozdawniczy składający się z burmistrza, proboszcza i trzech familiantów Kacpra Bieleckiego, który po śmierci (22. 11. 1865) przekazał spory majątek w Krakowie nazwany realnością na rzecz Arcybractwa Miłosierdzia i Banku Pobożnego w Krakowie. Ta jego fundacja dysponowała kapitałem 26 000 zł. Piąta część odsetek od tego kapitału miała być przekazywana do Koziegłów na dwa cele: W jednej połowie na rzecz ubogich w ogólności, a w drugiej połowie na rzecz ubogiej, a celującej w nauce młodzieży szkolnej. Dzieło okazało się trwałe jeszcze 12 kwietnia 1909 roku, wtedy to zwołano zebranie parafian i zastanawiano się, co zrobić z kwotą 3000 rubli z Fundacji Bieleckiego. Wójt poddał propozycję, aby rozpatrzyć budowę nowego domu starców i kalek. Na zebranie przyszło 397 osób na 637 uprawnionych do głosowania. Kapitał Bieleckiego procentował jeszcze w 1938 roku, a pewna zdolna uczennica zdradziła mi, że jej nagrodę z Fundacji Bieleckiego przejął ojciec i kupił cielątko. Cielątko rosło skubiąc trawę i szybko pomnażało zyski. Oprócz bractw kościelnych prawdziwą siłą społeczności lokalnej Koziegłów były konfraternie cechowe; krawców, szewców, masarzy, piekarzy, stolarzy, itd. Zrzeszały często od kilkunastu do kilkudziesięciu członków. Również te organizacje były bliskie kościołowi i wzbogacały życie parafii.

Pielgrzymka z Koziegłów na Jasną Górę w 1937 roku. Na planie fotografii ok. 400 osób.

Wizytacje kanoniczne

Tradycja odwiedzania parafii przez biskupów sięga początków chrześcijaństwa i trwa do dzisiaj. Spisane podczas takich wizytacji sprawozdania stanowią bardzo cenne źródła wiedzy o naszej przeszłości. W praktyce było najczęściej tak, że to nie biskup przyjeżdżał z pasterską wizytą, a jego wysłannik i pisał, co zauważył. Dobry to pretekst, aby w tym rozdziale przytoczyć w kilku miejscach część przetłumaczonych dokumentów, jakie pozostały po lustracji koziegłowskiej parafii w roku 1721, 1748 i wcześniej. Wizytacje pokazały nie tylko stan kościoła, cmentarza, gospodarstwa i kancelarii, ale też pośrednio nas parafian od strony religijnej i moralnej.

Orzeczenie porządkowe dla wspomnianego wyżej kościoła parafialnego w mieście Koziegłowy.

Dla sprawowania troski nad duszami – która, jak to mówi święty Grzegorz w „Regule pasterskiej”, jest sztuką nad sztukami – wymagana jest nie tylko wiedza, lecz i roztropność, dobre imię, i to by proboszcz był miły ludowi, zdolny do kierowania, i pożyteczny dla Kościoła, co wtedy najbardziej okaże, jeśli z ducha Pańskiej trzody kształtem uczynione, będzie wzorem dobrego życia, i trzoda Chrystusowa dostrzeże, co nie tylko w słowach, ale i w czynach czynić i w jaki sposób żyć powinna. Powierzona została troska nad duszami wielce czcigodnemu Józefowi Cybulskiemu, proboszczowi tego miejsca, niechaj troskliwie zmierza do tego, by był ku pomocy, nie ku zniszczeniu Ciała Chrystusowego, to jest wiernych. Dlatego niech tak zajmuje się doczesnymi sprawami gospodarskimi, by nie porzucał spraw duchowych. Tak jak go z obowiązku naszego w sumieniu zobowiązujemy, tak i nakazujemy tym orzeczeniem, które powinno być wykonane. Aby sprawił, by cyborium, w którym Przenajświętszy Sakrament jest przechowywany, wewnątrz pozłacane, albo chustą jedwabną okryte było, aby zadbał o możliwość wystawiania tegoż Przenajświętszego Sakramentu w święta, w które jest wystawiany, i o możliwość celebrowania w kaplicach, każdego tygodnia latem, w innych zaś porach roku dwa razy w miesiącu, i niech się zatroszczy, by Sakrament był wymieniany na nowo, by był z chleba świeżo wypieczonego, i czystej mąki i niechaj się powstrzyma od wynoszenia go i przynoszenia w sakwie do kaplic poza miastem do publicznego wystawienia, i niech się postara, aby puszka do przechowywania tegoż czcigodnego sakramentu Eucharystii została naprawiona, i o wpisy obowiązków, rocznic i nabożeństw, i wszystkich dzierżycieli beneficjum, by pobożne zamiary fundatorów nie zostały w swoim skutku w niwecz obrócone, i by inni od udziału w beneficjum nie byli odstraszani; w czym każdego, kto jest obdarzony beneficjum, własne sumienie jest zobowiązane. Nakazujemy, aby basen źródła był pobielony, w szafeczce, gdzie rzeczy święte są złożone, napis „oleje święte” był napisany,
ampułka na błogosławioną wodę, naczyńko na sól dla mających być ochrzczonymi, by zostały nabyte, by kamień dla spalania świętych olejów, oraz bawełny dobrze oczyszczony i wydzielony w godnym miejscu był przechowywany.

I aby nabył księgi poślubionych, oddzielone od ksiąg zmarłych, i niech one w sposób czysty i staranny, przez niego, lub wikariusza, nie przez dzwonnika – jak to teraz zauważyliśmy – będą spisywane, i niech nie waży się żądać czegokolwiek za wpis do tych ksiąg, ponieważ nie parafianie dla proboszcza, ale proboszcz dla parafian jest. Dlatego ofiarę świętej mszy, natychmiast po zakończeniu poranka, w niedziele i dni świąteczne, nie za późno, w dni powszednie według okoliczności czasu i wygody parafian, albo niech sprawuje, albo niech nakaże sprawować [np. wikariuszowi], msze konwentualne niech sam lub przez wikariusza sprawuje, bicia w dzwony a czasu udawania się do kościoła niech nie opóźnia, w święta rytu zdwojonego – skoro nie ma żadnego przywileju – niech od sprawowania mszy żałobnych się powstrzymuje (chyba, że jest obecne ciało zmarłego), niech zadba, by wszyscy naraz beneficjariusze [tj duchowni obdarzeni beneficjum] nie wychodzili do mszy, i niechaj im wszystkim, w kościele parafialnym odprawiającym, dostarcza wino do ofiarowania podczas mszy, które z ofiar wiernych jest nabywane, i na podstawie fundacji (???) ma być nabywane.

Nabożeństwo niech ukończy w do godziny 11 lub, zależnie od pory roku, do pół do dwunastej, nieszporów do pory nocnej niech nie przeciąga, I ponieważ wszyscy w Chrystusowym Kościele do pastoralnej godności wzięci, do wykonywania apostolskiego obowiązku głoszenia kazań są zobowiązani – jak mówi Medina [hiszpański teolog Miguel de Medina] w dziele „O właściwej wierze w Boga”] – pasterz bowiem owce swoje sam wychowywać powinien (Sobór Laterański IV, 32), przeto, za godnym pochwały zwyczajem swoich poprzedników, niech przynajmniej w niedziele, oraz przy znaczniejszych okazjach, jak rocznica poświęcenia kościoła, święto świętego Aleksego, wspomnienie zmarłych wiernych, w dzień Bożego Ciała, wziąwszy wzór i zwyczaj ze sprawujących modły, niech głosi kazanie, i co niedzielę – z wyjątkiem świąt Pana – w charakterze kazania naukę katechetyczną, w sposób w jaki bardziej i lepiej może ja zrozumieć niewykształcony lud, i fundamenty wiary, bez których nikt nie może być zbawiony, sam lub przez wikariusza, stosownie do zamysłu dekretu wizytacji.

(Legaty?) niech zarządzi, i sprawi, by były zarządzone. Aby wyposażenie kościelne nie uległo zniszczeniu, niech je w lepszym trzyma porządku, i w tym celu w zakrystii niech będzie podniesiona posadzka (po usunięciu kamieni powodujących zbyt wielkie zawilgocenie) i wyłożona, stół wraz z szafkami naprawiony, ornaty, stuły i manipularze oraz pozostałe wyposażenie kościoła, które należy naprawić, niech naprawi, co zbyt zniszczone i do użytku niezdatne niech spali, co jednak jest spalone, lub na coś przekształcone, niech będzie w inwentarzu odnotowane, by jakiegoś potem ubytku nie stwierdzono, i niech całe wyposażenie kościelne przynajmniej dwa razy do roku będzie przewietrzone i wysuszone, palle [długie chusty] puryfikatoria i korporały niech będą czystsze, ściany kościoła zabrudzone, kurzem i pajęczynami pokryte, niech będą oczyszczone i pobielone, każdy z ołtarzy, tam gdzie się odprawia, niech trzema obrusami, nie licząc grubszych zasłon pod spodem położonych, niech będą zakryty, ołtarz większego stopnia niech będzie naprawiony, ołtarz świętego Mikołaja, źle przytwierdzony i dużo miejsca zajmujący, niech będzie inaczej umieszczony, posadzka na mniejszym chórze kamienna niech będzie wyrównana, na większym chórze drewniana, rusztowanie w obu zniszczone, niech będzie naprawione, a także okna w konfesjonałach, i niech kraty oraz klęczniki im zostaną przydane, podstawy świątyni niech będą osłonięte tynkiem i cementem, dla zabezpieczenia od szkód deszczu.

Znaki dedykacji na ścianach niech będą namalowane, świece – zwyczajem innych kościołów – niech w święto dedykacji będą zapalone, nowe podstawy do stall, pospolicie [tj. po polsku] przyciesie zwane, niech będą dane, organy źle brzmiące – naprawione, dzwonnica – pokryta gontami, podłoga w większej kruchcie – naprostowana, w mniejszej kruchcie niech się [proboszcz] zatroszczy o misę dla wody błogosławionej, niech rygiel przytwierdzony do zakrystii, oraz wiszący przy mniejszym wejściu do kościoła będą naprawione, a rygiel dla głównego wejścia – nabyty, o bramy do cmentarza, dwuskrzydłowe, o kraty wszędzie niech się zatroszczy, ogród Getsemani, zupełnie zniszczony, za większym ołtarzem na cmentarzu, nowy niech bezzwłocznie na koszt legatariusza spróbuje zbudować, i cokolwiek innego odnosi się do pożytku i dobrego uporządkowania kościoła, na mocy swojego obowiązku niech czyni, niechaj dba, by schludność odnośnie ołtarzy, cyborium, źródła chrzcielnego była poważnie zachowywana, i niech to zachowuje. Kościół filialny świętej Anny ku ruinie się chylący, żadnego uposażenia niemający, niech szczodrobliwości dobroczyńców poleci, a ofiary wiernych w dniu święto patrona, oraz w inne dni, niech na naprawę tego kościoła obróci, i niech o tym obróceniu pamięta. Zaś w kościele świętego Wawrzyńca, we wsi Cynkow położonym, dach, wieżyczkę, stoły, stopnie ołtarzowe, ławki, okna niech naprawi, cmentarz ogrodzi, a jego bramie przyda wrota, na co mieszkańcy tej wsi nalegają.

Dziesięcinę snopową po polach sołtysowych wsi Cynkow jako pozywający niech odzyska, odnośnie tego, co tytułem mszalnego z pól zwanych Świdnica, oraz tytułem dziesięciny pieniężnej po polach wsi Gniazdów, która z krzywdą jest zbierana, oraz za brak pomocy ze strony urzędników tego miejsca w wybieraniu mszalnego, niech o sprawiedliwość do najznakomitszego księcia pana naszego najłaskawszego (biskupa) błaga, od tych zaś, którzy nie całe pole obsiewają, niech nie wymaga mszalnego w całości, a tylko w proporcji [do części obsiewanej], on sam zaś, jeśli jakieś pola opuszczone tytułem mszalnego obsiał, to co należne jest miastu, niech uiszcza. Niechaj pilniejszą troskę i zarządzanie szpitalem (przytułkiem) okazuje, biednych do pracy niech nie zmusza, a jeśli jakieś powinności by mu świadczyli, niech im płaci. Daninę dwóch florenów, od sławetnego Mościckiego, mieszczanina koziegłowskiego przyjmowaną, niechaj natychmiast pomiędzy tych biednych rozdzieli, a liczne daniny, które są zapisane w aktach miejskich, niechaj wyszukuje, a wyszukane niech odzyska, zaś odzyskane niech na naprawę szpitala obróci.

Niechaj zatroszczy się o zbudowanie szkoły dla mieszczan, dla kształcenia młodzieży, i aby to szybciej się stało, niechaj wszystkie dochody – tak jak ma obecnie we władaniu – które z pól i łąk do tej szkoły się odnoszących pobierał, na jej zbudowanie obróci, a zwierzchnika szkoły, męża obyczajnego, roztropnego, zacnego, pobożnego, niechaj wspiera, sługi Kościoła, nieumiarkowanych w piciu – jeśli są, i na ile są, nie do poprawienia – niech od służby dla Kościoła zwolni, a w ich miejsce bardziej trzeźwych, w służbie Kościołowi pilniejszych, niech przyjmie, organistę niech napomina, by się w śpiewie i muzyce organowej ćwiczył, i jego do służby Kościołowi niech nie odsuwa. A ponieważ miejsce na pochówek na cmentarzu parafialnym tak jest ciasne, że bez uszkodzenia ciała inne ciało w tym samym miejscu nie może być złożone, dlatego niech biedniejszych grzebie czy to na cmentarzu świętego Krzyża, za zgodą prebendarza dzierżącego prebendę. Uposażenie kościelne] tego kościoła, czy to przy świętej Annie, po uzyskaniu, dzięki pośrednictwu urzędu ordynariusza, takiej możliwości, wszystkie nagrobki w kościele zwłokami, i ossuarium kośćmi, zbyt napełnione, niech najpierw – podobnie za zgodą urzędu ordynariusza – oczyści. Legaty niech według zamysłu fundatorów wypłaca, niech skłoni zarządców kościelnego majątku, by w obecności jego i wspólnoty złożyli przysięgę, odnośnie okazywania Kościołowi wierności, i niech u nich [tych zarządców] jedne klucze do skrzynek, i siebie drugie klucze przechowuje. Rejestry dochodów i wydatków niech odnotowuje, niech poleci, by nabożeństwa i msze konwentualne w śpiewie chóralnym (z wyłączeniem niewłaściwej i gorszącej formy) były śpiewane, i niech wyszukuje prawa odnoszące się do jego kościoła, i spisuje je w jednej księdze do tego sporządzonej, dla wyraźniejszego napisania także tego, co na pergaminach ledwo daje się odczytać, orzeczeniu wcześniejszej wizytacji niech zadość uczyni.

A jeśliby (co oby Bóg odwrócił) znaleźli się jacyś publiczni cudzołożnicy, żyjący w konkubinacie bez związku małżeńskiego, i inni gorszyciele, zbawienia duszy swojej niepomni, ich najpierw w duchu łagodności, delikatnie ale jednak stanowczo niech napomni, o niepoprawnych urzędowi ordynariusza niech bezzwłocznie doniesie. Dom tak dla swojego zamieszkania, jak i dla służby, niech odbuduje, wikariuszowi i organiście niech nowe domy zbuduje, sprawy gospodarskie, przez przyjętego przez siebie zarządcę wraz z gospodynią, niech lepiej prowadzi. Księgi, których – według spisu poprzedniej wizytacji – nie dało się znaleźć, niech od egzekutorów [być może w sensie „egzekutorów testamentu”] poprzednika swojego odzyska, i do ich czytania (jak Ambroży w księdze „O powinnościach” rozdział 20 zaleca: „dlaczego tej pory, kiedy od spraw Kościoła jesteś wolny, czytaniu nie poświęcasz”) niech się przyłoży. Zbawienne medytacje, według współczesnego sposobu postępowania, niech podejmuje, i sprawi, by były podejmowane. Narzeczonych przed ogłoszeniem zapowiedzi niech przepyta odnośnie podstaw wiary oraz ich wzajemnej zgody, od odprawiania ślubów w dni przez Kościół zakazane niech się powstrzyma, a ślubów, tak jak i błogosławieństw po narodzinach, niech – na ile jest to możliwe – w porze porannej, nie wieczornej udziela. Dzieci, gdy przyszedł nieoczekiwany poród, a jest niebezpieczeństwo, że bez chrztu umrą, niechaj – jeśli są z cudzej parafii – dla brudnego zysku nie chrzci, a spowiedzi z innej parafii – chyba że jest położenie uprawniające do przyjęcia, ale po dokładnym zbadaniu (chodzi bowiem o ważność Sakramentu Pojednania) – niech nie przyjmuje, i nie pozwala przyjmować, chyba że za zgodą właściwego proboszcza.

Niech unika częstszego bycia nieobecnym w kościele sobie powierzonym przez trzy kolejne dni, pod pretekstem spraw targowych lub nieużytecznego obcowania towarzyskiego (by w przyszłości za najemnego robotnika nie był uważany). Uczt weselnych, tańców i podobnych zajęć, tak w domu jak i gdzie indziej, zwłaszcza w porze nocnej niech unika, i niech tańcom nie przewodzi, ani nie bierze udziału tam gdzie są prowadzone. Duchowni rozdział nie należy odnośnie wyświęcenia dystynkcja 5 [to zdanie to zapewne odwołanie do postanowień Soboru Trydenckiego]. Niech nie daje powodu grzebania zmarłych w cudzej parafii, i niechaj się nie oddala pod pozorem spraw nagłych. Namiętności i porywczość ducha niech okiełzna, nadmiernego picia niech unika, by siebie nie uczynił przedmiotem wzgardy parafian, od zbytniej poufałości z płcią przeciwną niech ucieka. Bowiem zacnym, właściwym i obyczajnym przestrzeganiem swojego kapłańskiego powołania także serca dobroczyńców dla hojności na potrzeby swojego kościoła przyciągnie. Wtedy bowiem zaiste za dobrego pasterza będzie uznawany, jeśli we wszystkim jako przykład dobrych uczynków, jako wstrzemięźliwy i czysty, nie jako awanturnik, się okaże, i usilnie będzie się starał, by dla swojego kościoła, tak wewnątrz jak i na zewnątrz, schludność, ład i porządek zachować. Zwierzchnik miejsca niechaj siebie wzorcem pobożności i religijnego oddania dla ludu uczyni, i dlatego niechaj w dni świąteczne współuczestniczy w nabożeństwach, nieszporach, kazaniu lub nauce katechetycznej, mszy konwentualnej.

Opis, podczas niniejszej wizytacji dokonany, stanu swojego kościoła, niechaj zabierze, i między prawami odnoszącymi się do swojego kościoła niech zachowuje, a niniejszy dekret na przyszłym zebraniu dekanalnym niech przedstawi. Co do reszty, to tak duchowieństwu w mieście tym przebywającemu, jak i wszystkim parafianom pobożność wobec Boga, współczucie dla biednych, i wzajemna miłość, która nie zazdrości, nie dokucza, nie szuka, co swoje, nie gniewa się, nie roztrząsa złego (Hymn Pawła w 1 Liście do Koryntian, 13), to jest zalecane. Dane w Koziegłowach dnia 26 marca roku jak wyżej.(1721)

Kości naszych przodków

Kościół i jego najbliższe otoczenie były przez kilka wieków miejscem pochówku naszych przodków. Miejsce pochówku było wtedy ważniejsze niż okazały grób. Wierni udający się na wieczny spoczynek w pobliżu kościoła, i w jego murach, ufali, że stamtąd będzie im bliżej do zbawienia. Krypty znajdowały się przed ołtarzem głównym, pod kaplicą św. Stanisława, pod ołtarzem św. Antoniego, pod ołtarzem Matki Boskiej Różańcowej, w kaplicy Denisa i pod ołtarzem Męki Pańskiej. Szybko się zapełniały, więc stale wprowadzano jakieś porządki. Tak też było w dniu 20 listopada 1783 r. podczas misji, które prowadzili księża, Majewicz-Gąsecki i Lazarczyk. Zebrano wtedy starsze kości i pochowano hurtem w większym grobie czyli sklepie. Sklepy to dwie beczkowo sklepione piwnice pełne kości po północnej stronie kościoła. W roku 2017 przy okazji rewitalizacyjnych otoczenia kościoła można było je zobaczyć. Mury tych piwnic wskazuje czarny kolor kostki brukowej. Z tego gruzowiska kości wydobyto mocno skorodowany krzyż kowalskiej roboty. Krzyż jest już po renowacji i kiedyś wróci w sąsiedztwo grobów.

Do krypt kościelnych trafiali zacniejsi obywatele, dobrodzieje kościoła wyróżniający się swoją hojnością i aktywnością w bractwach. Aby spocząć w kościele osoby te przekazywały jakieś sumy pieniędzy, a nawet sporządzały na tę okoliczność testament. Był też cennik z którego wynika, że w roku 1804 odstąpiono już od grzebania w wewnętrznych murach kościoła. Miejsca wokół kościoła podzielono na 4 klasy. Pochówek szlachcica w klasie pierwszej kosztował 1 talara w drugiej 0, 2 talara, w trzeciej 0, 1 t. Stan miejski miał płacić za pierwszą klasę 0, 12 talara, drugą 0, 1 talara, trzecią 0, 08, czwartą 0, 06 talara. Stan wiejski płacił jeszcze mniej i tak za pierwszą klasę 0, 1 drugą 0, 08, trzecią 0, 06, czwartą 0, 04 talara. Dzieci do lat siedmiu nie podlegały cennikowi. Groby miały być wybielane i zasypywane wapnem.

Sklepy (piwnice) pełne kości.
Fragment testamentu Heleny Jaroczkiej (1641)

Najstarsza księga zmarłych w koziegłowskim kościele odnosi się dopiero do 1751 roku. W roku 1935 ksiądz Jan Wiśniewski w książce Diecezja Częstochowska wymienia kilkanaście nazwisk z tej ewidencji. Np. w roku 1783 dn. 11 marca zmarł na apopleksję szlachetny Józef Kozdra lat mający 90, który za Augusta III plurimas nationes exoticas peregravit. (podróżował po krajach egzotycznych)

Swoje przepełnione smyntarze i kostnice miały też prebendy św. Krzyża i św. Barbary. W roku 1805 nie było jeszcze cmentarza za wsią czyli na Podbuczu, więc stale szukano takich miejsc. Tego samego roku 12 grudnia poświęcono, a później ogrodzono większy plac po zachodniej stronie kościoła św. Barbary. Miał on na jakiś czas rozwiązać problem pochówków. W okresie epidemii (zarazy) zmarłych z Gniazdowa nie przynoszono do Koziegłów, a grzebano w połowie drogi (na Kopcu).

Pomnik na dawnym cmentarzu

Przełom i poprawa sanitarna cmentarzy nastąpiła dopiero w roku 1845, a później 1909, po tym jak otoczono murem kościół parafialny (1785). Utworzono fundusz cmentarny i kupiono nowy teren na Podbuczu. Szczegóły w poniższym tłumaczeniu:

Opinia Koziegłowskiej Rady Parafialnej

N1 12 kwiecień 1909 roku.

Zebrało się w tym dniu 397 parafian na 637 mających prawo głosu i mieli do rozpatrzenia od Wójta Gminy Rudnik Wielki następujące punkty:

  • Omówić pytania dotyczące rozszerzenia cmentarza.
  • W związku z ustawą Komitetu Opieki nad funduszem po zmarłym Bieleckim, ofiarowanym w Krakowie i przekazaniem zapisanych pieniędzy, potrzeba opinii, czy zbudować w osadzie Koziegłowy nowy dom starców i kalek z tych pieniędzy zapisanych w duchownym testamencie zmarłego tj 3000 rubli, a także, jakiej pomocy trzeba parafianom przy budowie, a to przekazać za darmo pracownika i niektóre materiały.
  • Omówić pytania związane z remontem parafialnego domu „Wikariatka”

Parafianie po wysłuchaniu wyżej napisanego, a także po dyskusji na te tematy przyszli do następującego wniosku:

Poszerzenie cmentarza jest koniecznością i na ten cel trzeba przykupić od mieszkańców Koziegłów za ustaloną cenę, a dokładnie:

-od Franca Kosytarskiego 580 m2 za 220 rubli

-od Mikołaja Łondka 300 m2 za cenę 150 rubli

-od Józefa Znamierowskiego, po zgodzie na to wdowy Balbiny Rutkiewicz, 480 m2 za 140 rubli.

-od Ignaca Niemczyka 480 m2 za 140 rubli.

Na zakup ten przeznaczyć cały cmentarny kapitał, a brakującą kwotę wziąć z dobrowolnych datków od parafian. Do podpisania umów u Notariusza przyznać pełnomocnictwo członkom zarządu kościelnego, Ignacowi Rutkiewiczowi i Andrzejowi Palidze. Ogrodzenie do nowo kupionego placu pod cmentarz zrobić własnymi sumptem.

N 2 Dać gotową wypaloną cegłę na remont kościoła, jak się nadaje na ten cel, potrzebną ilość wapna, a także oddelegować darmowego pracownika.

N3 Odnośnie remontu Wikariatki przenieść to pytanie na następne zebranie.

Podpisali: Karol Cysarz, Jan Będkowski, Jan Pawlikowski, Aleksy Cysarz, Franciszek Noszczyk, Jan Pieszchalski, Wicenty B…ki

Kościół św. Krzyża (2)

Kościół św. Krzyża (1402- 1805). Stał przy skrzyżowaniu dzisiejszych ulic – Świętokrzyskiej, Częstochowskiej i Żareckiej. Jego fundamenty nadal są w ziemi. (Rysunek Tadeusza Puszczewicza na podstawie akt wizytacji diecezjalnych)

Niżej prezentowane teksty z roku 1402 informują nas o trwającym 8 lat procesie erekcyjnym kościoła Św. Krzyża. Wyraźnie wskazują na to, że dzisiejszy kościół parafialny pod wezwaniem św. Marii Magdaleny i Bożego Ciała wtedy już istniał. Po 404 latach kościół św. Krzyża został rozebrany. Dlaczego tak postanowiono dowiemy się nieco dalej z akt wizytacji generalnej, którą odbył w latach 1784/1785 kanonik diecezji krakowskiej Antoni Dunin Kozicki. Jego decyzja o rozebraniu dwóch kościołów św. Krzyża i św. Anny nie spodobała się parafianom.
Teraz jednak od początku: Budowa kościoła św. Krzyża rozpoczęła się w roku 1402. Z tej okazji Krystyn (I) z Koziegłów h. Lis (prywatny inwestor) wydał specjalny przywilej, w którym odstąpił kościołowi kilka swoich dochodów, a po 8 latach poprosił biskupa krakowskiego Piotra Wysza o dekret erekcyjny i sprawienie pokropienia.

{A.D.1402} In nomine Domini amen. Omnia, quae fiunt in tempore, simul cum lapsu temporis peruent et annihilantur nisi testimonio litterarum et adminiculo testium fuerint perennata. Nos igitur Cristinus castellanus Sandecensis et haeres de Kozieglowy notum facimus, quibus expedit universis, quomodo volentes divinum cultum ampliare ereximus praebendam foris civitatem Kozieglowy S. Crucis nulli tamen ecclesiarum praeiudicium ex hoc gerentes, quamquidem praebendam dotavimus concurrente consensu reverendi in Christo patris et domini Petri episcopi Cracoviensis et hoc uno laneo foris civitatem sito cum omnibusattinentis suis, prout est in suis metis et graniniciis circumsertus et limitatus, praedictae praebendae adiungimus etiam et unum hortum habentem unam marcam annui census, quocirca et superaddimus unam piscinam cum maturisdecimationibus in villis nostris Kotowice, Postawcowice et Choron, quarum oraturarum decimatio nulli ecclesiarum fuit unquam adscripta. Cuius per nos factae omni cum iure et domino dotationis et erectionis robur volentes praemittare praesentem fecimus conseribi paginam et a nullo successorum nostrorum haerede decaetero infrinfendam, quamobrem ipsam monivimus nostro sigillo subappenso. Actum et datum in Cracovia, die sabbathi proxima ante dominicam, qua centatur „Esto mihi” sub Anno millesimo Quadrigentesimo secundo.

W imię Pana amen. To wszystko, co staje się w czasie, razem ze wszystkimi marnościami tego czasu popada w nicość, jedynie zaświadczone listem i obronione świadectwem przetrwa na wieki.

My, przeto Krystyn kasztelan sądecki i dziedzic Koziegłów wiadomo czynimy wszystkim chcącym tej wiedzy dostąpić, jako i tym, co z gorliwością kult Boży chcą poszerzać w tej wznoszonej na zewnątrz (przedmieściu) miasta Koziegłowy, prebendzie ku czci św. Krzyża.

W żaden sposób kościołowi (w domyśle – parafialnemu) z tej racji krzywda jakaś, bo i ta prebenda zewsząd wsparta zgodą, o co też proszę czcigodnego w Chrystusie Panu, Piotra biskupa krakowskiego. Z tej racji dołączam jeden łan przed miastem położony, który z przyległościami swoimi akurat w granicach do wymienionej prebendy. Przywiązuję też jedną grzywnę z posiadanego folwarku, rocznie szacowaną. Około tego przydaję jedną sadzawkę ze wszystkim i ze zboża dziesięcinę we wsiach naszych: Kotowice, Postawcowice (Postaszowice) i Choroń.
Jako też dziesięciny orne dodaję i żadna z kościelnego bytu nie ujęta. Kiedy nasze dzieło, wszystko razem należycie orzeczone darem podniesienia i ważności zostanie, chcemy pokropienie sprawić i wpisu na kartach dokonać, aby odtąd następcom naszym dziedziczonego dobra nie złamano z jakiegoś powodu.

Osobiście poświadczam naszą pieczęcią i opatruję akt spisany w Krakowie w niedzielę przed uroczystością, kiedy zaśpiewają Esto mihi* Roku tysiąc czterysta drugiego.

*(Dzień Pięćdziesiątnicy – wtedy 4 lutego) Esto mihi in Deum protectorem, et in locum refugii, ut salvum me facias: quoniam firmamentum meum, et refugium meum es tu: et propter nomen tuum dux mihi eris, et enutries me. Ps. In te, Domine, speravi, non confundar in aeternum: in iustitia tua libera me, et eripe me.
Bądź mi, Boże, obrońcą, bądź zamkiem warownym, abyś mnie ocalił; boś Ty jest skałą mą i twierdzą, wywiedziesz mnie i pokierujesz dla imienia Twego. Do Ciebie, Panie, się uciekam, niech się nie zawstydzę na wieki; uwolnij mnie w sprawiedliwości Twojej.

O potrzebie oficjalnego poświęcenia tego kościoła Krystyn przypomniał sobie, kiedy wrócił szczęśliwie spod Grunwaldu. Uznał, że zawdzięcza to Panu Bogu i wtedy zaczął zabiegać u biskupa o uroczyste podniesienie kościoła. Biskup dokonał tego aktu w dniu 1 października 1410 r i pewnie w tym czasie odbyła się w Koziegłowach uroczysta msza dziękczynna w intencji Ojczyzny.

Oficjalny akt biskupi w tej sprawie brzmi tak:

{A.D. 1410} In nomine Set Individuae Trinitatis amen. Nos Petrus Dei gratia episcopus Cracoviensis notum facimus, quibus expedit, praesentibus et futuris notitiam praesentium habituris, quod accedens ad nostram praesentiam nobilis Cristinus castellanus Sandecensis et haeres de Kozieglowy quoddam privilegium erectionis et dotationis praebendae extra oppidum sive civitatem Kozieglowy ad dei et Crucia honorem per eum de collatis sibi et de bonis temporalibus fundatae et dotatae ipsiusque vero et consueto, ut approbat, sigillo in cedula pergamenea dependente sigillatum modum, vim rationem et tenorem huiusmodi erectionis, fundationis et dotationis praebendae s. Crucis in se continea cum ea qua decuit, reverentis, nobis exhibuit et humiliter praesentavit huiuscemodi sub tenore: (Tu zacytowano pismo Krystyna j. w.)

Post cuius quidem privilegii praesetationen et exhibitionem praefetus dominus Cristinus castellanus Sandecensis nobis cum instantia debita humiliter supplicavit, ut ipsum privilegium contentaque in eo atque ipsius praebendae s. Crucis erectionem, fundationem et detationem auctoritate nostra odinaria cunfirmare, aprobare, ratificare, perpetuare rate habere atque grata, indulgentiis quoque et coelastibus stipendiis ex viscerosa pietate paterna munerare dignuremur

Nos itaque dicti Cristini castellani Sandecensis iustis et rationi consonis supplicationibus inelinati dictum privilegium, omnia et sigula in eo contenta atque huiusmodi praebendae s. Crucis erectionem,fundationem et dotationem rata et grata habentes atque firma ipsa praesentibus nostra ordinaria austoritate approbamus et ratificamus perpetuamus, confirmanus nostraque medio decreto ordinario perpetuae firmitatis decernimus vim habere. Et ut tanto avidius tantoquefrequentias ad venerandam devotis laudibus diem S. Crucis festum, in cuius honorem dicta praebenda fundata extitit et dotata et ad supportandum dictum, et qui pro tempore fuerit, praebendarium subsiis charitativis, sexus utriasque sexus nostrae dioecesis fibbis, contritis et confessis, qui in die s. Crucis festo ad dictum praebendam seu acclesiam s, Crucis causa devotionis oraturi,pias eleemosynas largituri et ad supportanda dictae praebendae officjorum praescriptorum onera, ad vasorum Quoque et ad pinquiorem dotationem ipsius praebendae s. Crucia dicto et quem pro tempore stare contingerit, praebendario de collatis et de ipsius bonus manus porrexerint adiutrices, de Omnipotentis Dei elementia ob Petri et Pauli apostulorum eies autoritate plene confisi quqdreginta dies indulgentiarum in Domino relaxamus. Volumus autem eidem per praemissae praebendae s. Crucis erectionem, nostram ratificationem et omnia alia praenotuta ecclesiae praedictae in Kozieglowy, utpoe parochiali, nullum praejudicium generetur, sed loco offertorii et oblationum, quod praebendario, qui nune est et qui pro tempore fuerit, sibi in eadem ecclesia seu praebenda s. Crucis ante oppidum seu civitaten Kozieglowy cedere poterit, ne videatur alicuod praeiu rectori ecclesiae, qui nunc est et qui pro tempore fuerit, ibidem in Kozieglowy, generori, praefatus, dominus Cristinus castellanus Sandecensis haeres ibidem sigulis annis perpetuis unam marcum mediam grossorum monetae in Regno Poloniae communiter decurrentis in festo s. Martini episcopi confessoris dare rectori, qui nunc est et qui pro tempore fuerit, ecclesiae parochialis in Kozieglowy solvare sit adstrictus prout se nunc in nostra praesentia personaliter constitutus et suos successores legitimos sponte ad dicta danda, solvenda obligawit. Praesentibus venerabilibus viris; ((magistro) Nicolao decretorum doctore, decano Stanislao praeposito s. Floriani, Petro Strelicz canonicis Cracoviensis actum et datum Craciviae, in festo s. Remigii confessoris anno Domini millesimo quadringentensimo decimo, nostre sigillo praesentibus subappenso ad evidentiam et certitudinem pleniorem.

W imię Świętej i Niepodzielnej Trójcy amen. My Piotr z Bożej łaski biskup krakowski, wiadomo czynimy tym, którzy chcą tej wiedzy dostąpić teraz, jak i tym w przyszłości. Głosimy ją na podstawie pisma, które nam osobiście przedstawił szlachetny Krystyn, kasztelan sądecki i właściciel Koziegłów. Prawnie uprzywilejowany wzniesieniem i wspomaganiem prebendy na przedmieściu małego miasta Koziegłowy. Na chwałę Bożą i krzyża powagę uznajemy, że dobry to czas, aby tę fundację wyposażyć, zwyczajem i aprobatą wywyższyć. Uznanie przenieść na pergamin i złożyć znaki stosowne. Takimi czynami wywyższyć ufundowaną prebendę św. Krzyża, której uposażenie zdobi zamiar szlachetny, co go nam z pokorą przedstawił, słowami tej miary:(…)

Po tym właśnie przywileju, obecni czynią zarządzenie, dać we władanie szlachetnemu Krystynowi, kasztelanowi sądeckiemu, i uczynić zadość jego pokornej prośbie o prebendę św. Krzyża, którą to osobiście przywilejem obdarzył, wzniósł i powagą władcy umocnił. Utwierdził nas w aprobacie i niech mu wieczność niebiańska trud wynagrodzi. Niech zyska szacunek Ojcowskiej miłości za ten dar czcigodny.

My wobec słów Krystyna kasztelana sądeckiego, sprawiedliwych i rozsądnych, zgodnie przychylamy się pokornej jego prośbie zatwierdzenia danego przywileju. Wszechstronnie opatrzonego, oraz w zgodzie do stanu tej prebendy s. Krzyża, wzniesionej, założonej i zaopatrzonej rozwagą i hojnością. Mając właściwą w tym podporę i przypisany nam prawny obyczaj wyrok zatwierdzamy niniejszym dekretem, aby tym porządkiem go umocnić i utrzymać.

Jako też pragniemy sposobną porą zgromadzenia dla uwielbienia ofiary świętego Krzyża, aby uroczyście chwalebny zaszczyt tej prebendzie powierzyć, a założycielowi darczyńcy za wsparcie słowami wyrazić, ażeby ten czas ofiarowania prebendy otrzymał wsparcie prawdziwe od wiernych płci obojga. Katolicy żarliwi tak powszechnie i pojedynczo, wierni płci obojga, synowie (diecezji) winni ponieść skruchę i wyznanie grzechów na wyznaczony dzień u świętego Krzyża. Kto zaś modlitwą święty Krzyż w prebendzie albo kościele uroczyście słowami przebłaga, lub złoży jałmużnę, hojne wesprze tą prebendę. Taki obowiązek nakładamy.

Także naczynia i obrazy ofiarowane prebendzie, krzyżem naznaczone, które trafiły z dobrej ręki niech mają wspomożenie Boga Wszechmogącego i podstaw (elementia) Piotra i Pawła apostołów. Tym autorytetem i pełną wiarą, czterdzieści dni odpustu z łaski Pana udzielamy.

Tym samym też aktem uznajemy prebendę s. Krzyża i jej podwyższenie naszym podpisem, również wszystkie inne uprzednio głoszone postanowienia w kościele parafialnym w Koziegłowach. Nie zmieniając niczego, co miało naszą zgodę, a jedynie wniesienie ofiary z prebendy, jak i teraz, tak i po wsze czasy, co by mogła przynieść pożytek w tamtym kościele (parafialnym), czy to prebendzie s. Krzyża na przedmieściu i aby miasto Koziegłowy mogło posuwać się w jakimś nieomylnym kierunku, trzeba kilku osób, co z góry zarządzi kościołem, w sprawach, które na ten czas wystąpią. Tamże w Koziegłowach postanowienie takie wyda pan Krystyn, kasztelan sądecki. Właściciel nadto każdego roku i po wieczne czasy jedną grzywnę szerokich groszy w powszechnej monecie Królestwa Polski na dzień ś. Marcina, biskupa i wyznawcy da proboszczowi tegoż kościoła parafialnego, ażeby od tego czasu i tym sposobem mógł kościół parafialny w Koziegłowach uwalniać.

Pragniemy tak samo skromnie jak dotychczas za przynależną posługę, nam i następcom naszym z dobroci i ochoty do świadczeń zachęcić.

W obecności czcigodnych mężów: (magistro) Mikołaja, doktorów praw, Stanisława kanonika, prepozyta kościoła św. Floriana. i Piotra Strelicza, kanonika krakowskiego, spisano dokument w Krakowie w dzień świętej Remigii wyznawczyni (1 października). Roku Pańskiego tysiąc czterysta dziesiątego. Naszą pieczęcią osobiście opatrzono za jasną zgodą zebranych.

(tłumaczenie własne)

Taki był początek kościółka św. Krzyża w Koziegłowach. Akt biskupa Wysza pojawił się w momencie kiedy kościół był już zbudowany. Jedną z ciekawostek z nim związaną jest to, że dziesięciny z Choronia nadane w roku 1402 spływały na jego utrzymanie jeszcze w roku 1838 i później choć kościół przestał istnieć około roku 1805. Na tę okoliczność jest stos dokumentów świadczących o nieśmiertelności naciąganego prawa, a wśród nich obszerny pozew do carskiej Komisyi Województwa Krakowskiego na Ręce Konsystorza Jeneralnego Dyecezyi Krakowskiej z dnia 22 marca 1837 roku. Pozwana tam przez ks. Stanisława Jasińskiego hrabina Anna Małachowska ze Stadnickich została zobowiązana wyrokiem Rządu Gubernialnego Krakowskiego z dnia 3 lipca 1838 roku do płacenia zaległych dziesięcin. Nie mogąc się z tym pogodzić hrabina zbudowała nowy (niedawno objawiony) kościół (najprawdopodobniej mały kościółek p.w. św. Floriana w Choroniu) i uznała, że skoro ma płacić to niech koziegłowscy kapelani odprawiają msze w jej kościele. Zwycięstwo sądowe plebana Jasińskiego przyniosło mu ogromną niesławę w okolicy. Otóż hrabia Aleksander Małachowski z Końskich mąż Anny odbywał w tamtym czasie carską niewolę po porażce wojsk napoleońskich w 1812 r. W okolicy uznawano go za generała, wielkiego patriotę i bohatera. Tak samo szanowano hrabinę Annę, która stale zmagała się z restrykcjami władz carskich.

Również w czasach nam współczesnych mieszkańcy południowej strony ulicy Żareckiej mieli kłopoty z założeniem w Sądzie Rejonowym księgi wieczystej na swoje działki. Niemiał im kto wyjaśnić, że cała ta ziemia to własność Krystyna ofiarowana prebendzie. Z tej racji dołączam jeden łan przed miastem położony, który z przyległościami swoimi akurat w granicach do wymienionej prebendy.

W czasach Lisów dziedziców koziegłowskich o położeniu tego kościoła mówiono – za miastem, albo też na przedmieściu Koziegłów. Patronat nad kościołem sprawowali od początku Lisowie obdarzając go licznymi dobrami. Sprawujący tu posługę kapelani byli zobowiązany za te datki odprawiać trzy msze w tygodniu i zarządzać przytułkiem. W roku 1472, czyli po 60 latach jego istnienia, Jan starszy z Koziegłów (wnuk Krystyna I) z żoną Elżbietą i synami dołożyli prebendzie św. Krzyża nowy zagajnik i łąkę zwaną Kilianów Las. W roku 1476, Dorota, (wnuczka Krystyna I) dziedziczka Mirowa przekazała prebendzie św. Krzyża dziesięciny z ról folwarku (zamku) Mirów. Jeszcze w roku 1522, kiedy dokonała się już zmiana własności państwa koziegłowskiego (klucza koziegłowskiego) (baronatu koziegłowskiego), prebendę nadal wspierano majątkiem Lisów. Spływały na nią dziesięciny snopowe od sołtysa z Postaszowic w wysokości 1 grzywny od zagrody, a także dziesięciny z ról folwarcznych w Choroniu w wysokości 3 grzywien i 6 groszy. W roku 1598, czyli po 196 latach istnienia – prebenda św. Krzyża ze szpitalem nadal wykazywała 1 łan roli rozciągający się od najbliższego miejsca przy kaplicy wzdłuż drogi lgockiej (ul. Żarecka) w kierunku boru o długości 7 stajani i szerokości 4 zagonów. Ponadto rolę ciągnącą się od ruin starego zamku (devastato castello scu ruinis) w kierunku Wojsławic Małych o długości 7 stajani i szerokości 20 zagonów. Ta rola nie zawsze była rolą i nazywała się Kozodrze, czyli kosodrzewina i krępulec. (Jedna staja staropolska miała 134 metrów, bo taką odległość przebywał koń pomiędzy dwoma odpoczynkami) W tym czasie dawne przedmieście, czyli teren między rynkiem a dworem (zamkiem) powoli się zaludniał i nowe 24 chałupy płaciły na rzecz prebendy czynsz roczny po 6 groszy. Sam przytułek (szpital) ten najstarszy mieścił się najpierw przy ulicy do Woźnik. Miał ogród o długości 1 stajani i szerokości 5 zagonów. Przy tym szpitalu naprawiono jakieś stare siedlisko, najprawdopodobniej budynek po jeszcze starszym przytułku.
Ta wiedza pozwala przypuszczać, że prebenda św. Krzyża i założony przy niej szpital pełniły swoją misję nie tylko dla lokalnej ludności. Wskazują na to dziesięciny z odległych pól w Mirowie, Postaszowicach i Choroniu. Taki podatek mógł się przekładać na przydział miejsc w przytułku.
W ostatnich latach dotarło do Koziegłów wiele kopii różnych rozproszonych dokumentów, opowiadających bogatą historię tego kościoła. Największy trud z tym związany polegał na ich przetłumaczeniu z mało literackiej łaciny, a nawet z polskiego na polski. Choćby z tego powodu nie wypada dalej ukrywać tego bogactwa.

Kopia jednego z wielu dokumentów dotyczących kościoła św. Krzyża (Źródło – Archiwum Kapituły Metropolitarnej w Krakowie)

Opis kościoła z roku 1625

Ta kaplica jest w pobliżu domu gościnnego przytułku, drewniana, poświęcona. Prawo patronatu biskupa krakowskiego; w niej są dwa ołtarze drewniane, trzeci większy murowany, na którym na przenośnym ołtarzyku się odprawia. Ma (kaplica) jeden dzwon. Wyposażenie do odprawiania nabożeństw jest z kościoła parafialnego przynoszone, nad tą kaplicą jest przełożony zaopatrzony w prebendę obecny kapelan. Ma zaś uposażenie ta kaplica, łan pola na gruncie Gniazdowskim w jednej połowie, na gruncie w pobliżu kaplicy św. Krzyża w drugiej połowie. Takoż ma Przymiarki na Kozodrze pięć stajan, o szerokości czterech bruzd (5 zagonów). Takoż ma dwadzieścia osiem domków do kaplicy przynależnych, z których po sześć groszy rocznie jest płacone. Dalej ma trzy stawy, dwa przy rzece Dobrnia (?), trzeci w pobliżu drogi do Wojsławic. Takoż dziesięciny snopowe: pierwszą we wsi Postaszowice, z pewnych pól we władztwie zarcensi, (żareckim), które przez orzeczenie trybunału królestwa obecny proboszcz odebrał od szlachetnego Jana Kosiczyńskiego, wydane (orzeczenie) w Lublinie w piątek, w wigilię narodzin św. Jana Chrzciciela 1617. Takoż dziesięcinę ze wsi Kotowice we władztwie zarcensi z pól kmieci i folwarcznych, którą obecny proboszcz przez orzeczenie trybunału królestwa wydane w Lublinie, w piątek w wigilię narodzin św. Jana Chrzciciela 1617 odzyskał. Takoż dziesięcinę ze wsi Chorun (Choroń) dziesięć grzywien jest odkupiona. Takoż dziesięcinę ze wsi Mzurów z pól kmieci. Dalej z folwarku zamku Mirów we władztwie zarcensi, które (dziesięciny) poprzednio były kradzione. Takoż grunt dla zbudowania domu. Zobowiązany jest tytułem tego uposażenia trzy msze tygodniowo czytać: w niedziele o św. Trójcy, w środę za grzechy, w czwartek o św. Krzyżu.

Jest także przytułek w pobliżu kaplicy, który ma mały ogród, drugi (ogród) zaś między ogrodami miejskimi; pierwszy sami biedacy obsiewają, drugi zaś rajcy miejscy. Takoż ma (kaplica) dochód z dwóch domów, z których jeden nazywany jest Czubkowska, po sześć groszy. Obecnie w przytułku pozostaje ośmiu biedaków, którzy żyją z jałmużny, którą między ich rozdziela zarządca Kurczowski.

Orzeczenie zmian dla prebendy św. Krzyża w mieście Koziegłowy z roku 1748

(tłumaczenie z łaciny)

Na nie ostatnią zasługuje pochwałę i uznanie czcigodny Aleksy Konieczny, świętego Krzyża kapelan, i w kościele parafialnym miasta Koziegłowy założonego Bractwa Męki Pana Naszego Jezusa Chrystusa przełożony, jednocześnie kaznodzieja zwyczajny, który powierzoną sobie kaplicę, całkowicie opuszczoną, przez wiele lat w żałości zniszczoną, na własny koszt, o dachu całkowicie nowym, belkami i wiązaniami odbudował, jedne budynki na nowo wzniósł, inne odnowił, szybko jakby długi czas wypełnił, gdyż w okresie jednego roku w większej części do poprzedniego stanu tę kaplicę doprowadził, i tego tylko pragniono by w dobrych przedsięwzięciach nie ustawał, co więcej, by ją [kaplicę], tak jak miał w pragnieniach, obsypywał większymi dobrodziejstwami. I tak jak od początków swojego kapłaństwa wzorzec i pracownik w winnicy Chrystusa zatrudniony (gdyż od dawna w kościele parafialnym w Koziegłowach był wikariuszem) postępował, tak też odnośnie tej kaplicy, obowiązku i powinności kaznodziejskiej, męża dobrego i kapłana prawego o sobie dostarczał dowody.

Jest, bowiem w pełni właściwe, aby duchowni do sprawy Pana wezwani, życie i obyczaje tak układali, aby ich czyny wszystkim przynosiły zaszczyt, Soboru Trydenckiego sesja 22 rozdział 1, a tym bardziej ci (niech tak robią), którzy są zobowiązani wykonywać apostolski obowiązek kaznodziejstwa. I tak jak święty Hieronim zaleca: niechaj nie mącą języka twojego uczynki twoje, i niech, gdy w kościele przemawiasz (to jest głosisz kazanie), milczeniem ktoś nie odpowiada. Dlaczego zatem tego, co mówisz, sam nie miałbyś czynić? Jego tak z obowiązku naszego wizytacyjnego w Panu namawiamy, jak i mu polecamy, by to, co wynika, były wykonane, i by w kazaniach swoich cnoty i doskonałości życia miłość i czci z drugiej strony, nienawiść do grzechu, w dniach świątecznych wpajał, i by z zapałem w okadzaniu, uroczystościach, procesjach w dni świąteczne w kościele parafialnym uczestniczył, bo wprawdzie kiedyś Boga – dla Boga – opuści, to jednak niech sprawuje nie tylko te obowiązki, za które ściśle opłaty są uiszczane, lecz także te wszystkie, jakie na mocy władzy najdostojniejszego ordynariusza diecezji lub władzy duchownej czcigodnego wikariusza w związku z przyjęciem fundacji są dołączone i przepisane.

Rozpoczęte postępowanie, tytułem dziesięciny snopowej po wsiach Kotowice z całości pól, Mirów z pól folwarcznych, Chorun (Choroń) podobnie z gruntów folwarcznych i zagrodników na mocy prawa skargi rzeczowej, co do wtedy dawnego i bezpośredniego posiadania, sobie należnego, które obecnie pieniężnie jest odkupione, aż do terminu wydania zlecenia, przez poprzednika swojego z roku 1746 piątku 10 lutego wydanego, niech będzie prowadzone. Z pól zaś karczmarza i jednego łanu kmiecego rzeczonego Gallusa, w języku pospolitym (tj. narodowym) zwanego Gaweł syna Piotra, we wsi Postasłowice (Postaszowice) leżących, na podstawie orzeczenia urzędu generalnego na okres wakującej stolicy biskupstwa krakowskiego w roku 1616 w piątek 23 września poprzez takie prawo niech będzie dowodzone.
Niech dokładnie zbada założenie bractwa Męki Chrystusa, czy raczej wcielenie i zjednoczenie prebendy świętego Krzyża ze wspomnianym bractwem, przez najdostojniejszego zmarłego Marcina Szyszkowskiego biskupa krakowskiego uczynione, czego czytamy tylko kopię z łaciny na język pospolity (polski) przetłumaczoną, w jednym tylko włóknie (papirusowym) uszkodzonym (niekompletnym), w księdze bractwa umieszczonym, i w swoich zobowiązaniach niezniszczoną i bez roku, dnia i innych podobnych formalności zwykle zachowywanych.

Prawa odnoszące się i do prebendy świętego Krzyża, i do kaplicy Męki Chrystusa niech zbada, i w jednej księdze spisze, święte wyposażenie, szczególnie srebrne, w widzianych przez nas w trakcie wizytacji starych inwentarzach, oczywiste o znakach i dokumentach ustalone, wydzielone i spisane, oddzielnie w swoich szafach, osobno krzyż srebrny ze względu na wielkość na trójkątnym piedestale, z powodu codziennego użytku niszczejący, niech odnowi, i zamysłu fundatora, by go tylko w czasie niedziel i innych dni świątecznych dla kościoła macierzystego wystawiać, niech nie neguje.

Niech zatroszczy się, by bardziej uroczysty ornat koloru i stuła były sprawione, i by inne święte wyposażenie, tak jedwabne jak i lniane oraz z innego materiału, które trzeba naprawić, było naprawione, a to, co zbutwiałe i niemal zniszczone, było spalone, jednak co będzie palone, albo naprawione, by potem jakiś brak nie był widoczny, w inwentarzu niech będzie odnotowane, i aby wszystko przynajmniej dwa razy w roku było wietrzone i suszone.

Niechaj domaga się, aby zapisy czynszów albo innych powinności w różnych polach ulokowanych, niezaaprobowane, były zaaprobowane, pola zaś dzierżawne albo użytkowane za pańszczyznę według dawnej praktyki niech wraz z radcami wyżej wspomnianego bractwa Męki Chrystusa zbada, dla zbadanych zatrzymany czynsz lub pańszczyznę odzyska, odzyskane niech obróci na naprawę kaplicy Męki Chrystusa* a dach pokryty deskami i posadzkę zbutwiałą, na okna zniszczone, także niech obróci ofiary i ofiary przy nabożeństwach na msze wotywne, a pieniądze pochodzące z pochówków w grobowcu swojego bractwa niech będą odkładane do skrzynki do tego celu wyłącznie przeznaczonej, i niech będą obrócone nie na prywatny użytek, lecz na potrzeby i ozdobę bractwa; i niech zadba, by poszczególne wydatki jak i dochody z czynszów i ofiar w spisach w oddzielonych linijkach były odnotowywane, albowiem ma okazać obliczenie wszystkich dochodów i wydatków, wraz z radcami i starszymi bractwa, na odbywanej uroczyście pod koniec każdego roku sesji, po zaproszeniu superintendenta bractwa na ten czas wybranego.

A ponieważ uważa, że jest obciążony tak obowiązkiem kaznodziejskim, jak i ofiarami świętej mszy dochodzącymi do 314, niedającymi się pogodzić ze zbieraniem czynszów ani innymi licznymi obowiązkami bractwa Męki Chrystusa Pana, zatem zarówno o redukcję mszy, jak o zmniejszenie obowiązków najdostojniejszego księcia pana naszego (biskupa krakowskiego) najpokorniej prosi, o oto, by stan swojej prebendy, w teraźniejszej wizytacji opisany, zabrał i pośród swoich prawa zachował, tak by w przyszłości przedstawić niniejsze orzeczenie zgromadzeniu dekanatu. Reszty miłość i zapał dopełnią. On sam zaś takim pędem, jaki nogą chwyci, niechaj nadal do kościoła Bożego podąża, i dobrym imieniem i innymi cnotami się kieruje, by był o najlepszym rozgłosie, by ci, którzy po przeciwnej są stronie, nie mieli, co mówić złego o nim, i by doszedł do godnego pochwały kresu na ziemi, i momentu wiekuistej zasługi i chwały u Boga. Na czego zaręczenie dane w roku, dniu, miesiącu, miejscu jak wyżej. (1748)

Opis kościoła z roku 1784

Kościółek murowany krzyżowy pod tytułem św. Krzyża o trzysta kroków od kościoła farnego leżący. Konsekrowany przez Jaśnie Wielmożnego Mikołaja Oborskiego biskupa Laodyceńskiego sufragana krakowskiego Roku Pańskiego 1657 go dnia 22 Maja wraz z trzema ołtarzami, którego dzień poświęcenia obchodzi się w niedzielę pierwszą po święcie świętego Marcina biskupa. Przez Jaśnie Wielmożnego Krystyna Koziegłowskiego Kasztelana Sądeckiego niegdyś Dziedzica Baronatu Koziegłowskiego Roku 1402 fundowany i uposażony w roku 1611 dnia 14 kwietnia przez Jaśnie Oświeconego Piotra Tylickiego biskupa krakowskiego księcia siewierskiego. Erekcją umocowanych w tym kościółku ołtarzy trzy. Wielki w którym wyobrażenie Ukrzyżowanego Pana Jezusa miejscami wyzłocony, częścią malowany. Drugi na południe świętych Lucjusza i Marcina męczenników malowany Trzeci na północ do świętego Józefa podobnyż. Te dwa ołtarze przez teraźniejszego księdza plebana sprawione. Ambona stara. Posadzka w małym chórze z prostego kamienia dana w wielkim z tarcic nowa. Chór muzyczny robotą starą. Pozytew szkatulny nowo reparowany. Podsibitka z tarcic. Ławek czarno malowanych większych 8, małych 3. Okien 10, cztery nowe w tafle cztery z szyb sześciograniastych, dwa stare. Dach na kościółku przed lat kilku przez połowę dany Wiązanie wszelkie, balki przez dzisiejszego księdza prebendarza dane. Kopuła nowa przez tegoż wystawiona. Dzwonek także kupiony nowy. Dzwon wielki jeden. Zakrystia sklepiona do której drzwi dębowe z zamkiem i wrzeciądzem, a w której zakrystii szafa we framudze zawierana na ornaty. Okno w drewno oprawione z kratą żelazna na wschód słońca jedno. Około cmentarza parkan z dylów ciosanych pod topór przez połowę daszkiem pokryty. PJus Patronatus y Kollacya tej prebendy należała niegdyś do dziedziców koziegłowskich. Po tym do Jaśnie Oświeconych Książąt Siewierskich biskupów krakowskich. Teraz zaś do Ich Mości księży Plebanów y Starszych Bractwa Męki Pańskiej z aprobacją Prześwietnej Kapituły Krakowskiej.

Srebro

(1) Kielich srebrny cały wyzłocony z pateną przez ks. Franciszka Piaseckiego sprawiony warzy grzywny 3 łuty 2. (3 grzywny= 48 łutów+2 =50 x 12, 65625 grama = 662, 81 grama). (2)Kielich srebrny miejscami z pateną po obu stronach złocony z podpisem Stanislaus et Barbara Kawecki. Waży grzywny 2, łutów 8 (506, 25 grama) (3) Promienie około głowy Pana Jezusa w wielkim ołtarzu. (4) Serce na piersiach wypukłych grzywny 2. (5) Przepasanie na Panu Jezusie srebrne, Gwoździ srebrnych 3. Wszystko waży grzywnę 1 i łutów 9 (316, 41 gr.)

Kielich ufundowany przez Barbarę i Stanisława Kawieckich. Waga ok. 506 gramów. We wnętrzu podstawy napis: Anno Domini 1667 mensis 5 oct. comt 30 flor soru Kozieglow. Stanislaw z Kawienczina Barbara z Przeremba Kawienczi roku 1668. Renovit A. D. 1851 X. M. Malinowski. (Artystyczny przepych późnego renesansu. – zdobiona bordiura, okucia wykonane pękami kwiatów i koronki w różnych motywach. Nodus owalny zdobiony dwoma maszkaronami i okuciami z owoców, a nadto koszyczek osadzony na puklowym kołnierzu, płytki zdobiony grawerunkiem w putta i ornamenty. Obrzeżony palmetową koronką. Czarka gładka, tulipanowa.

Ołtarz główny z rozebranego kościoła św. Krzyża. Stoi dziś w nawie środkowej kościoła parafialnego. Tu można było zamieścić kolorową fotografię, ale ta nie pokaże tego, co potrafi ołówek Tadeusza Puszczewicza

Opis ołtarza

Ołtarz architektoniczny, jego część środkową stanowi rzeźba – krucyfiks na tle malowanej panoramy Jerozolimy (olej na desce 290 x 200 cm) Postać Chrystusa (drewno pokryte farbą olejną- snycerka) wypełnia całe ramiona krzyża. Jest zawieszony na szeroko rozpostartych rękach, korpus wyprostowany, stopy przebite jednym gwoździem. Głowa w koronie cierniowej przechylona na prawe ramię, usta rozwarte. Klatka piersiowa wymodelowana, dość schematycznie z raną z prawej strony, podkreśloną nałożonymi promieniami z metalu. Perizonium (przepaska bioder Ukrzyżowanego) w poziomie, dość głębokie fałdy przewinięte na środku, jednym końcem z prawego biodra obfity zwis. Na górnym ramieniu banderola z literami INRI, a wyżej plakieta w obramowaniu rocailli (dekoracji ornamentowej)

Pod półkolistym baldachimem z lambrekinem, po obu stronach krucyfiksu, poza ramami otaczającymi panoramę stoją dwie rzeźby: Matka Boska w białych szatach załamująca ręce, oraz św. Jan również w białych szatach, których krajem ociera oczy. Obie rzeźby stoją na półkolistych podstawach z dekoracją rocaillami. Grupę tę flankują potężne kolumny o jońskich kapiletach, nieco odchylone na zewnątrz, wsparte na bazach z dekoracją rocaillami i kratką regencyjną. Na zewnątrz płaskie ucho z płaskich wolut. Na kolumnach wsparte belkowanie i wydatne gzymsy podtrzymują przerwany przyczółek, na którym siedzą anioły z rozpostartymi skrzydłami. Zwieńczenie stanowi promieniste gloria z postacią Boga Ojca wśród obłoków i z Gołębicą. Zwieńczenie umieszczone w tle otworu okiennego. Ołtarz cały czarny (1962) ze złotymi kolumnami i elementami snycerki. Pochodzi z niezachowanego kościoła św. Krzyża w Koziegłowach. Część środkowa – późnogotycka, a część okalająca – późnobarokowa. (Opis na podstawie ewidencji Śląskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Katowicach)

Opis zabudowań prebendarskich św. Krzyża z roku 1784
(Przy skrzyżowaniu dzisiejszych ulic Świętokrzyskiej i Częstochowskiej)

Rezydencya prebendarska drewniana w roku 1751 postawiona do której wchodząc do sieni drzwi na zawiasach z wrzeciądzem y klamka. Do izby idąc drzwi na zawiasach z zamkiem w której powała i podłoga z tarcic. Okno taflowe w drewno oprawione z trzema sztabami żelaznymi jedno. Powała y ściany malowane. Z Alkierza drzwi jedne na zawiasach z haczykami na dwór drugie z wrzeciądzem do komórki, w której okno w drewno oprawne z trzema sztabami y okiennicą i kominek murowany. Dach nad rezydencją niedawny dobry, komin w sieni wywiedziony. Idąc z rezydencji do czeladnej izby drzwi na zawiasach z wrzeciądzem do sieni. Izby y komory troje. W izbie czeladnej piec od spodu ceglany od wierzchu kaflowy, okno w drewnie oprawione jedno. Z tamtąd idąc w końcu tego Czeladnika stajenka dla koni wydrylowana z powałą, żłobami drzwiami , przy której chlewów na bydło z podłogą, powała, żłobami y drabinami dwoma. Dach nad tą izbą czeladną jako i chlewami dobry niedawno pobity. Na boku tych chlewów na północ chlewików małych przy drodze z drzwiami na zawiasach z wrzeciądzami czterema. Między temi chlewikami wrota na drogę z furtką z tarcic na kunach żelaznych pod daszkiem. Stodoła na wschód słońca o dwóch sąsiekach z jednej strony gontami podbita z drugiej snopkami od wierzchu poszyta, a od dołu gontami pobita u której wrót na kunach żelaznych z wrzeciądzami dwoje. Przy stodole sadek słupiną nowo ogrodzony. Przy tym sadku naprzeciw rezydencyi studnia przed dwiema laty dobyta nad którą daszek na słupach dębowych. Wiadro dębowe okute z łańcuchem żelaznym. Drugie wrota od miejskiej drogi na kunach żelaznych stare przy których furtka na zawiasach z wrzeciądzem. Sad za rezydencją prebendarską w około słupiną nowo ogrodzony. Cokolwiek jeszcze budynków wszystkie te ksiądz prebendarz teraźniejszy własnym kosztem wystawił. Inwentarza żadnego nie zastał ani dokumentów żadnych nie odebrał jako opiewa Wizyta Orłowskiego. (z 1748r.)

Prebendarzem św. Krzyża oraz kaznodzieją jest ordynariusz farnego kościoła ks. Aleksy Konieczny. Narodzony Roku Pańskiego 1716 dnia 16 lipca. Poświecony na kapłaństwo w Krakowie R.P. 1741 dnia 25 września. Instytuowany na tę prebendą R..P 1744 dnia 10 kwietnia w Konsystorzu Krakowskim za prezentą sławetnego Magistratu Miasta Koziegłów. Rekollekcye odprawił roku przeszłego tysięcznego siedmsetnego ośmdziesiątego trzeciego dnia jedenastego kwietnia. Aprobowany do słuchania spowiedzi roku tegoż dnia szóstego Grudnia w Krakowie w sądach Zadwornych na rok jeden.

Dekret likwidujący prebendę św. Krzyża i nakazujący rozbiórkę kościoła

Reforma ale nie reformacja koziegłowskiej parafii

Po dwa razy na to miejsce dla gruntownego poznania rzeczy, zupełnego dokończenia y potrzebnego rozporządzenia przybywając, coraz więcej wzrastające na uwielbienie Ich Mości ks. Stanisława Kostki Kozłowskiego pasterza tutejszego czułego i gorliwego odbieraliśmy od duchownych y świeckich, od obcych y przytomnych pochwały. Wglądając wskroś w stan duchowny y materialny zastaliśmy wszystko w porządku, wyborze, znakomitości nad siły y dochody. Kościół oczyszczony z dawnych brudów zawałów y spustoszenia, brzmi teraz wesoły niesioną dawniej chwałę Panu. Sprzęt zakrystyjny dodaje blasku ołtarzowi owieczki ukochane od pasterza słuchają, szanują y wzajem kochają. Ożywicieli swego zgoła nieżywe dzieła rąk Dobroczyńcy równo odzywać się zdają z żywemi Gratia Izbi Agimus Venerabilis Stanislae! (Łaska z tobą czcigodny bracie Stanisławie) Tak wiele obowiązani jesteśmy miejscu temu w dochodach niskiemu, w kapłanach nie regularnemu w funduszach upadłemu dopomóż. Poznać może z pobudek które nam zacny pasterz daje. Jego ubóstwo wyciąga kościół, potrzebuje rząd lepszy do nowych ustaw pobudza. Jakoż wielką y nadspodziewaną pomocą staje się nam do myśli naszych i ułożeń heroizm Jego Mości księdza Alexego Koniecznego Prebendarza św. Krzyża y ordynariusza kaznodziei. Toż za przykładem pierwszego rezygnacja z promotorki Różańca Świętego przez ks. Tomasza Sporzyńskiego uczyniona. Toż na ostatku wakująca szpitalna prebenda. Jego Mość ks. Alexy Konieczny po kilkudniowym rozmyślaniu, a jak nam oświadczył po dawnych swych zamiarach ku dobru kościoła parafialnego wykierowanych chętnie, szczerze y dobrowolnie chcąc za życia swego widzieć inną postać rządów duchownych w swojej Ojczyźnie rezygnował przed nami swą prebendą św. Krzyża prawnie uroczyście. Żałujemy wielce gdy słyszymy, że chciał odwołać swą pobożność y skazić duszę krzywoprzysięstwem. Bałamutnych dusz przywara chcieć i nie chcieć. Kochać oraz y nienawidzić. Dać i odbierać. Znać, że Duch zły zaklęty staje się niemym, a wypędzony wrzeszczy y narzeka choć go przy mieszkaniu zastawią dawnym.. Nie zostaje nam jak tylko dalsze rozporządzenie uczynić, sposób opisać, kapłanów i wikariuszów ustanowić, fundusze szczupłe uchylić y zamienić. Imię x Pasterza zagrzać, aby niebacznie niniejsze ułożenia do potwierdzenia zwierzchników wyższej diecezjalnej podał. Wszystko zgoła w obrębach swoich statecznie utrzymywał. Najprzód tedy: Wszystkie trzy prebendy pro vakantibus podajemy. To, że są rezygnowane, to że dwie Różańcowa i Szpitalna swych szczególnych prebendarzów dla upadłych dochodów mieć nie mogą. To na ostatku, że dobro Kościoła y Parafii wymaga tego, aby stale pracujący Kapłani y dostatecznie opatrzeni przy kościele byli nie zaś tu i ówdzie rozproszeni. Nad to ….nie juris Domini, a jeszcze absoluti. Po wtóre: Dochody dwóch prebend Św. Barbary y Różańca dla pomnożenia szczupłych dochodów Imić księdza plebana przyłączamy do plebanii. Po trzecie: Rezydencja plebanów na zawsze będzie u św. Barbary, y do tej nikt się interesować niema Po czwarte: Dochód prebendy św. Krzyża rozdzielony będzie na dwóch trwałych xx wikariuszów od święta św. Jana roku niniejszego z samych dziesięcin czynszów y innych gotowizn. Temi wikariuszami będą xx Aleksy Konieczny pierwszym, drugim Tomasz Sporzyński promotor różańcowy . X Aleksy Konieczny co zebrał z pola to wszystko sobie samemu zatrzyma y tego na podział nieda. X Tomasz Sporzyński także co zgromadził ma dla siebie zachować. Na zimę y jar wszystkie grunta trzech prebend JM X Pleban zasiewać y z nich zboże jako też z łąk siano zbierać na zawsze będzie. Łąka na wozów siana dwanaście, ogród spory na jarzynę w zagonów długich sześćdziesiąt dla xx wikariuszów będą wyznaczone. X Tomasz Sporzyński drugi wikariusz, że od św. Jana uczestnikiem stanie się nowej fundacyi a prima octobris ad ultima decembris kazania miewać będzie, a x Alexy odpocznie dopiero od Nowego Roku miesiącami obydwa kazania miewać będą aż do św. Jana Chrzciciela w Roku Przyszłym. Tysięcznym Siedemsetnym Osiemdziesiątym Piątym przypadającego. Na ten czas IM x Pleban równie z xx wikariuszami pracować będzie, gdy już do cała prowenta odbierać zacznie. Zaś każdemu z xx wikariuszów anticipować na każdy kwartał płacić będzie JM Plebaowi złotych sto dwadzieścia pięć polskich. Do akcydensów równych z sobą przypuści i miesiąc każdy trzeci kazywać będzie. A jeżeli za niego powie ktoś z xx wikariuszów nagrodzić ma wyręczającemu go. Obligacje mszy świętych do św. Krzyża i Różańca przywiązanych podzielą między siebie. Księdza wikariuszu św. Barbary obligacje (obowiązki) zostaną przy JM Plebanie. /Praewia ich reductione/ cum missis pro Parochianus./ (Uprzedzić Parafian o tym zmniejszeniu) Po piąte: Na placu gdzie promotoryja stoi postawione dwa budynki będą dla xx wikariuszów, trzeci budynek dla służebnych z kuchnią . Czwarty dla bydła rogatego y stodoła zostanie. O tym wszystkim zamyśli IM X Pleban. Na zawsze zaś xx wikariuszowi myśleć będą o reparacji swych budynków y co rok do jednej skarbony umyślnie o dwóch kluczach sporządzonej składać będą na św. Jana Chrzciciela złotych pięćdziesiąt polskich, każdy po złotych dwadzieścia pięć. Klucz jeden będzie u JM Plebana drugi u starszego x wikariusza. W potrzebie razem otwierana będzie skarbona. Rejestr percepty i ex pensy utrzymywany, a skarbona w skarbcu kościelnym zachowana. Ks. Alexy od lata mieszkać będzie, gdzie dzisiaj mieszka. Powoli więc przyjdzie pożądane dzieło do skutku. Po szóste: Ołtarz Jezusa Ukrzyżowanego przeniesiony będzie na miejsce wielkiego ołtarza (w kościele parafialnym) y oznaczać będzie fundusz Crucis y Bractwo Compassionis. Po siódme: Ołtarz św. Jana Nepomucena znosimy, albo go na miejsce św. Krzyża lub św. Maryję Magdalenę postawić pozwalamy. Po ósme: Kaplica pusta zwana Campasionis (Męki Pańskiej) na schowanie ruchomości kościelnych naznaczamy. Mense ołtarzy alier zburzyć należy. Po dziewiąte: Kościołki św. Krzyża y św. Anny rozebrać nakazujemy, a z materyau rozebranego JM x Pleban postara się wymurować wyżej zaczętą wieżę y cmentarz obmurować. Do czego niektóre srebra kościelne niepotrzebne pozwalamy mu sprzedać to jest grzywien piętnaście (15 x 202, 5 gr. = 3 kg 37, 5gr). Kielichy które zostaną, a są wytarte mają być patenami pozłocone wewnątrz. Po dziesiąte: Wszystkie place y pobudynki do trzech prebend należące należeć odtąd będą do JM Pana ks. Plebana salva residential (pomoc mieszkaniowa). Ks. Alexego z innemi gospodarskiemi budynkami ad jus fata (w zależności od losu). Po jedenaste: Stawek lub sadzawkę dla xx wikariuszów obmyślić należy. Po dwunaste: Jus Collationus (prawo opieki) na miejsce prebend zniesionych xx wikariuszów teraźniejszych służyć będzie miastu wraz z ks. Plebanem. Ksiądz Pleban z następcami szukać, obierać będzie, podawać będzie kapłanów jako pierwszy Kollator (patron – opiekun), a miasto prezentować. Po trzynaste: Ubodzy ze swemi dochodami należeć będą do samego miasta y obranych przez miasto prowizorów. Blisko kościoła aby szpital mieli pobożności miasta i troskliwości JM Pana x Plebana zalecamy. Po czternaste: Srebro, ornaty bieliznę obydwóch prebend św. Krzyża i Szpitalnej do powszechnej parafialnej zakrystii przyłączamy. Na ostatku: Per omnia sacra (przede wszystkim) obowiązujemy Plebana aby gorąco starał się mieć potwierdzenia tych odmian sobie i kościołowi pożytecznych. Przeszkody wszelkie dzielnie uprzątał y heroicznie znosił. Na szemrania y narzekania błahych zdań względu nie miał. Zgoła tak się we wszystkim sprawił aby post consumationem (po wszystkim) koronę sprawiedliwości zasłużył odebrać. Akta wizyty gdy do Zadwornej Kancelarii oddane będą na ten swój kościół per extractum de praecepto (zatwierdzony wyciąg przepisów) wyjąć należy.

Działo się w roku dnia jako wyżej Antonius Franccizcus Dunin Kozicki Colegiata Preporitus et Officialis Pilicensis Visitator Episcopalis Generalis Delegatius.

Te zalecenia, jak przeczuwał sam Officialis Visitator napotkały na szemrania y narzekania. Nie przewidział, że trudności związane z wdrożeniem jego postulatów będą trwać przez kolejne 50 lat. Jak widać w p. 13 – biedacy z przytułku będący pod opieką prebend, teraz mieli ze swymi problemami należeć do miasta. Reszta zaś dochodów spływających z różnych fundacji miała zasilać plebana i dwóch kapelanów. Nie widać by uczestnikiem tego porozumienia był koziegłowski magistrat, choć po wyroku w Zadwornej Kancelaryi akt miał go obowiązywać. Nie podobało się również przyzwolenie na sprzedaż kościelnych sreber. Jak też widać w późniejszych latach prebendarscy kapelani choć pokornie przyrzekli reformatorowi Kozickiemu swoją dymisję z prebend i posłuszeństwo plebanowi, to później niechętnie godzili się z utratą swojej autonomii ekonomicznej, jaką nadawały im główne akty fundacyjne Lisów i Kawieckich. Apogeum gorącego konfliktu przeniosło się w czasy zaboru pruskiego i spadło na kark nowego wizytatora którym był: Commisario Episcopali Wratislawiensis Canonico Martini de Siemieński. (Marcin Siemieński – wtedy pleban w Koziegłówkach i późniejszy biskup wrocławski.) Więcej na ten temat w art. pt. Byliśmy Prusakami. Po odejściu Prusaków, przemarszu Francuzów i nastaniu Moskali było jeszcze gorzej. Cała ta niby troska o dobro kościoła płynąca z wielu stron doprowadziła do upadku ekonomicznego parafii ( np. dokumenty z roku 1843) i rozłamu wśród wiernych (np. dokumenty z roku 1898). Rozłam ten przyczynił się do powstania i umocnienia w parafii koziegłowskiej nowej wiary (wyznania) Mariawitów. Aby to wszystko lepiej zrozumieć trzeba nam jeszcze sporo poczytać o prywatnym kościele św. Barbary i kościele św. Anny

Kościół św. Barbary (5)

Około roku 1643 dwór biskupi w Koziegłowach został wydzierżawiony Stanisławowi i Barbarze Kawieckim. (Stanisław z Kawienczyna i Barbara z Przerąba Kawiecka). Z napisu na grobowcu i różnych archiwalnych korespondencji wynika, że Stanisław pełnił wcześniej funkcję sekretarza królewskiego. Jak się później okazało Kawieccy wzorowo zarządzali majątkiem i miastem, a wszystko to w niespokojnych czasach najazdu szwedzkiego, agresji moskiewskiej i powstania Chmielnickiego na Ukrainie. To oni wybudowali kościół św. Barbary i przejęli od św. Krzyża przytułek dla kalek. W roku 1670 utworzyli fundację, która jeszcze 100 lat po ich śmierci wspierała funduszami biednych i chorych. Oni też zbudowali przy kościele parafialnym barokową kaplicę św. Stanisława biskupa i Męczennika i przeznaczyli ją na miejsce swojego pochówku. Pamiątki te nadal służą parafii. Z tych i kilku innych powodów warto o naszych pomnikowych dobroczyńcach napisać i przeczytać dobre słowo.

Kościół św. Barbary

Kaplica św. Barbary, zwana też kościółkiem, a nawet kościołem stoi na gruncie dawnego dworu Lisów. Na gruncie tym stoi również szkoła, ośrodek zdrowia, apteka, pałacowe przedszkole i sprzedane już budynki Gminnej Spółdzielni. Na polach dworskich stoją także osiedla przy ul. Warszawskiej i Częstochowskiej, rondo Walentego Roździeńskiego i pobliski zajazd. Większe połacie dawnych pól dworskich leżą jeszcze w sąsiedztwie starego zamczyska.

Już za pierwszych Lisów przy kościółku św. Krzyża funkcjonował przytułek dla biednych i miał dane na swoje utrzymanie pola, łąki, ogrody i sadzawki. Wsparciem tych dochodów były darowizny dobrodusznych mieszczan oraz datki wyżebrane przez „dziadów” czyli pensjonariuszy przytułku. Rozdziałem tych dóbr zajmowali się miejscy prowizorzy i braccy, czyli członkowie bractw przykościelnych. Około 1643 roku, starostowie Kawieccy postanowili poprawić byt przytułku przenosząc go bliżej dworu, a później wiążąc z fundacją gospodarczą i wybudowaną przez siebie kaplicą św. Barbary. W dobrych latach w przytułku przebywało od 7 do 10 ubogich. Wśród tych osób sporą część stanowili upośledzeni umysłowo i fizycznie. Z tych powodów przytułek nazywano też szpitalem dla kalek. Pensjonariusze umierali często, a kolejka oczekujących na wolne miejsca była długa. Żeby to ciepłe serce Kawieckich lepiej poczuć przytoczę tu w całości kilka kluczowych dokumentów.

Pierwszy z tych dokumentów to akt założycielski fundacji Kawieckich z 1668 roku. Pod koniec swojego życia uznali, że wszystko czego się dorobili przeznaczą na zbudowanie kościółka p.w. św. Barbary i zwiążą go z długotrwałą misją pomocy osobom upośledzonym. Nie pomniejszając powierzchni gruntów dworskich i folwarcznych, które należały do biskupów krakowskich zadysponowali tym co było ich prywatną własnością. W tamtym czasie Kawieccy dzierżawili dwór koziegłowski z folwarkami i dwór siewierski. Widać to kiedy tworzą fundację i zapisują na nią dochody z dzierżaw małych wsi i pól około siewierskich. Każda z 62 umów gospodarczych wskazywała najemcę, nazwę, położenie gruntu i wartość czynszu który w umówionym czasie powinien trafić do kasy kościelnej fundacji. W akcie tym widzimy finansową solidarność rodziny Mierzejewskich właścicieli folwarku k. Chruszczobrodu. Dzieło pomocy przetrwało ok. 100 lat, co dobrze świadczy o konstrukcji prawnej tego przedsięwzięcia. Tak jak w roku 1410 Krystyn (I) z Koziegłów poprosił biskupa Piotra Wysza o zgodę na prebendę św. Krzyża i wskazał z czego się utrzyma, tak w roku 1668 Kawieccy poprosili biskupa Mikołaja Oborskiego o podobną rejestrację i błogosławieństwo ich woli.

(tłumaczenie z łaciny)

W imię Pana Amen.

Mikołaj Oborski, z łaski Boga i Stolicy Apostolskiej biskup Laodycei, sufragan, scholastyk, wikariusz w sprawach duchowych i oficjał generalny krakowski. Wszystkim, razem i z osobna, tak teraz, jak i w przyszłości, tym pismem niniejszym, które na wieczną rzeczy pamiątkę ma pozostać w mocy, oznajmiamy, że my, od kilku ubiegłych lat mocą zrządzenia Bożego powołani do wikariatu w sprawach duchowych i oficjałatu krakowskiego, jakkolwiek siły nasze są niezdolne do dźwigania tak wielkiego ciężaru, ku temu wszystkie funkcje biskupiej godności ochotnie kierujemy, przez co sława i niezmierzona chwała Boga Wszechmogącego już nie tylko, jak się widzi, w świętych miejscach z zapałem rośnie, i pamięć Męki Pańskiej z oddaniem jest czczona, ale zaprawdę i do dusz chrześcijańskich wiernych zbawiennie odprowadzane są, do dusz żywych przebłaganie za winy, zaś do dusz zmarłych życie wieczne. Przeto i teraz, gdy wobec nas, jako trybunał zasiadających, uważnie wysłuchujących spraw, które w sądzie naszym zwykły być poruszane, osobiście stawiając się dostojny Sebastian Bohdanowicz, doktor teologii, pełnomocnik szlachetnie urodzonych Stanisława z Kawieczyna i Barbary z Przeremba Kawieckich, starostostwa koziegłowskich, w terminie dzisiejszym, który nadszedł na mocy specjalnego zachowania, ze swojej strony oskarżył o niestawienie się wszystkich, razem i z osobna, uważających, że mają, wspólnie lub oddzielnie, jakieś prawo lub interes w tej sprawie, jako że pozwani nie stawili się mimo wydania przez urząd niniejszy pisma wzywającego do stawienia się, w przewidziany – jak to z odwrotnej strony tego pisma jasno wynikało – prawem sposób, wykonanego przez odczytanie go z ambony w kościele parafialnym w Koziegłowach w obecności ludu zebranego na nabożeństwo dnia 15 czerwca roku bieżącego, i z należną gorliwością zwrócił się i domagał się, by, wobec ich niestawienia się 63 oddzielne zapisy, pierwszy… [potem luka w tekście]…wobec obu urzędów, tak radzieckiego, jak i wójtowskiego i ławniczego, siewierskich, w środę najbliższą po świecie św. Agnieszki, dziewicy i męczennicy, roku Pańskiego 1668, zapisany.

Powyżej mowa o nieobecności dzierżawców podczas uroczystego podpisania aktu erekcyjnego fundacji. Biskup zalecił indywidualne dopełnienie tych formalności i ogłoszenie wezwania z ambon kościelnych. To zaś miało znaczenie jak zapowiedzi przedślubne – ktokolwiek by wiedział o przeszkodach… Dalej lista 62 dzierżawców i ofiarodawców z czego kilka poniżej:

Zapis 1 przez Benedykta i Agnieszkę Drabików roczne zobowiązanie 1 floren polski i 6 groszy od sumy kapitału 20 florenów polskich na gruncie przymiarek Nowakowski w kampusie Kozodrze
Zapis 6 przez Stanisława i Ewę Jagodów roczne zobowiązanie 1 floren i 24 groszy od sumy kapitału 36 florenów na polu Przymiarek Necniowski pod wsią Gniazdów.
Zapis 36 przez Jana i Agnieszkę Lula roczne zobowiązanie 9 florenów od kapitału 150 florenów na gruncie Przymiarek i mieszkanie w Gniazdowie.
Zapis 39 przez Mikołaja i Barbarę Bryłka zobowiązanie 7 florenów i 6 groszy od sumy kapitałowej 120 florenów gruntu Przymiarek pod Gniazdowem.

Zapis 49 przez Grzegorza i Annę Mańka zobowiązanie 3 florenów i 10 groszy od sumy kapitału 60 florenów wg uzgodnień.
Zapis 59 przez Zygmunta Gierbila i Mariannę Consatew zobowiązanie 12 florenów rocznie od kapitału 200 florenów na gruncie pod kościołem św. Jana w Siewierzu miedzy polem plebana i Domagalika płatne przed altera consistero.
Zapis 61 przez szlachetnie urodzoną Zofię z Mierzejowic dochód roczny procentowy 140 florenów polskich z sumy kapitałowej 2000, zapisanej na dobrach wsi Chruszczobród i Mierzejowice wobec urzędu grodzkiego starościńskiego siewierskiego – płatny w poniedziałek najbliższy przed świętem św. Agnieszki, dziewicy i męczennicy od roku 1667.
Zapis 62 przez szlachetnie urodzoną Zofię z Mierzejowic dochód roczny procentowy 60 florenów polskich z sumy kapitałowej 1000 florenów, zapisanej na tych samych dobrach wsi Chruszczobród i Mierzejowice wobec tychże akt grodzkich siewierskich – płatne w poniedziałek najbliższy po święcie Narodzin św. Jana Chrzciciela.

I ostatni przez szlachetnie urodzonych Stanisława i Barbarę Kawieckich, fundatorów, na korzyść których są te zapisy, na mocy aktu w tym samym grodzie siewierskim w środę najbliższą po święcie Obrzezania Chrystusa Pana od roku 1669 na rzecz szpitala św. Barbary i kaplicy pod tym samym wezwaniem, położonych na przedmieściu Koziegłów, odstąpiony i zastosowany. Licząc zaś łącznie sumę dochodu procentowego każdego roku, stanowiącą mianowicie (440) florenów pochodzących z sumy kapitałowej 7000 florenów polskich

We wszystkich, razem i z osobna, tychże zapisów punktach, klauzulach, artykułach, i kondycjach wszystkich ogółem zostały zaaprobowane, zatwierdzone, ratyfikowane, i otrzymały moc władzy biskupiej i wieczystej trwałości, a także, by oprócz tego został dodany dekret, i by wspomniana suma wraz z dochodem procentowym została dopisano, wcielona i włączona do kościelnej wolności i do kościelnego immunitetu, i by na tymże dochodzie procentowym została erygowana, ufundowana i uposażona prebenda, to jest kapelania, i prebendarz, to jest kapelan kaplicy św. Barbary przy mieście Koziegłowy, w pobliżu dworu tamże się znajdującej, o zbudowanie której z kamienia zatroszczyli się, dla pomnożenia kultu Bożego, szlachetnie urodzeni fundatorzy, na podobieństwo innych prebend, i by jemu, i jego następcom, jacy w danym czasie będą, tytułem wspomnianego dochodu rocznego zostały nałożonego obowiązki zgodnie z intencją tychże fundatorów, które powinny być wykonywane pod ciężarem sumienia, a także by przy wspomnianym szpitalu, znajdującym się przy wspomnianej kaplicy św. Barbary, zostali wyznaczeni i ustanowieni biedni zmożeni starością, i w żaden sposób nie potrafiący samodzielnie zadbać o swoje wyżywienie, płci męskiej w liczbie 4, płci żeńskiej w liczbie 3. Oraz by prawo patronatu i prezenty [patronat, prezenta – prawo do wysuwania kandydata na beneficjum] rzeczonego prebendarza zostało w przyszłości po wieczne czasy zastrzeżone dla tychże szlachetnie urodzonych fundatorów, zaś po ich śmierci dla czcigodnych proboszczów i dla sławetnych burmistrzów i podwójtów, inaczej lądwójtów [to po polsku] miasta Koziegłowy, jacy w danym czasie będą, a także by temuż prebednarzowi, każdemu, jaki w danym czasie będzie, dodano mieszkanie z muru wzniesione, oraz ogród z sadem, otoczony ogrodzeniem, znajdujący się przy wspomnianym szpitalu. Oraz by prawo wyznaczania prowizorów tegoż szpitala, oraz kapelanów, św. Barbary poza miastem, i kaplicy św. Stanisława przy kościele parafialnym w Koziegłowach zostało przyznano tymże panom fundatorom, zaś po ich śmierci czcigodnym proboszczom, sławetnym burmistrzom i podwójtom, jacy w danym czasie będą, z ich grona; i by nakazać, by oni każdego roku od prowizorów tychże kaplic otrzymywali rachunek z dochodów. Wszystkie zaś, razem i z osobna, te zapisy, jak wyżej faktycznie spisane widzieliśmy, przeczytaliśmy, i uznaliśmy, że z powodu ich obszerności należy je uznać z tu załączone.

W roku 1679 Barbara Kawiecka na kilka miesięcy przed swoją śmiercią dołożyła do majątku fundacji resztki tego czym dysponowała po śmierci męża. Przy tej okazji doprecyzowała wiele postanowień i zapisów fundacji. To ona jak widać po latach zapewniła prawie 100 letnią trwałość przytułku dla biednych w Koziegłowach.

Testamenti
olim Barbara de Przeremb Kawiecka
Sub die 29 mensis Septembris Anno 1679

W Imię Trójcy Przenajświętszej Ojca i Syna i Ducha Świętego Amen. Ja Barbara z Przerąba Kawiecka wiedząc dobrze, że Dekret Śmiertelny od Boga na wszystek naród ludzki wydany i żadnego człowieka minąć nie może, ale jako każdy z ziemi jest ulepiony, tak nieomylnie w ziemię obrócić się musi. Znaczy się tedy i ja temu być podległą dekretowi i zawsze go mając przed oczyma swymi, a zwłaszcza, gdy też już w podeszłym wieku przyrodzone słabością i starością siły i częste coraz to bardziej wątlące je choroby i boleści. O tym najwięcej myślę żeby do wykonania tak Świętego Sądu Boskiego i ostatniego terminu życia mojego i duszę moją, jako najlepiej i najdoskonalej przygotowała i doczesne moje rzeczy jako w najlepszym rozporządzeniu zostawiła. Teraz tedy jeszcze i na ciele za łaską Bożą zostając zdrowa na rozumie też i w zmysłach mając rozsądek i uwagą doskonałą, tak też rozporządzam albo testament czynię i ostatniej woli mojej te deklaruje intencje.
Najprzód oświadczam się przed Bogiem w Trójcy Świętej Jedynym i przed wszelkim dworem Pańskim i przed wszystkim światem, że chcę i pragnę umrzeć w wierze świętej katolickiej w której urodziłam się, wychowała i na tym świecie żyła. Wyznawając to wszystko i wierząc co kościół święty katolicki rzymski wyznawa i wierzy, wyrzekając się wszelkich błędów i herezji moją zupełną ufność i nieomylną nadzieję, że wieczne otrzymam zbawienie nie dla jakich moich zasług, bo sobie żadnych nie przyznawam, ani dla dobrych moich uczynków bom ich nie czyniła, ale przez samo szczególne, a nieskończone miłosierdzie Boga i Stwórcy mojego i przez nieoszacowane zasługi Męki i Śmierci Zbawiciela mego Jezusa Chrystusa, którego pokornie proszę, aby mi teraz i w ostatnią śmierci mojej godzinę za wszytkie nieprzeliczone grzechy moje raczył dać zupełną i doskonałą skruchę. A żem sama na prośbę moją tak wielkiej łaski niegodna (Sie by znajduje), tedy wzywam w tej mierze na przyczynę Najświętszej Panny Maryi Matki Bożej najpierwszej i najosobliwszej po Panu Bogu Patronki i Opiekunki mojej. Także świętego Michała Archanioła, świętego Anioła Stróża mojego, św. Jana Chrzciciela, świętych Apostołów Piotra i Pawła, świętego Jana Ewangelisty, św. Stanisława, św. Franciszka, św. Antoniego z Padwy, św. Józefa, św. Sebastiana, św. Anny, św. Barbary, św. Katarzyny, św. Małgorzaty, św. Marii Magdaleny i wszystkich Wybranych Pańskich żeby mnie swoimi ratowali i wspomogli przyczynami i posługami. Aby Stwórca i Odkupiciel mój nie patrząc na ciężkie i nieprzeliczone grzechy moje, ale na Swoje nieprzebrane miłosierdzie dał mi szczęśliwe w łasce swojej z tym światem rozstanie. I do chwały swojej niebieskiej między wybranych swoich przyjąć raczył. Duszę moją, którą i teraz i w godzinie śmierci mojej w ręce Jego Boskie polecam i oddawam.
Co się tchnie dalszego tego mojego testamentu, ordinaty i dyspozycyi, tedy uważając to sobie, że pobożnej pamięci nieboszczyk małżonek i dobrodziej mój różnymi znać będąc rozerwany trudnościami i zabawami w tym się nie postrzegł, żeby Jego Książęcą Mość Jaśnie Wielebnego Biskupa krakowskiego, Pana Mego Miłościwego i Dobrodziej Osobliwego także i przyszłych potomnych Jaśnie Wielebnych Książęcych Mości Succesorów za protektorów opiekunów i obrońców tego miejsca i kościoła Barbary Świętej w erekcji nałożyć i zaznaczyć.
Tedy ja mając jeszcze w dyspozycji swojej, a różne i poważne tego upatrując potrzeby i okoliczności, co komu suplikuje.
Jego Książęcej Mości Panu i Dobrodziejowi Memu Miłościwemu, ponieważ to miejsce zostanie w dobrach Jego Książęcej Mości i zaraz pod bokiem jego rezydencji koziegłowskiej, aby J.K.M. tego pomienionego miejsca Barbary Świętej i ubogiej do niego należącej Fundatii, tak Nieboszczyka Dobrodzieja mego, jako i mojej ordinatii i Protektorem i obrońcą być raczył. Aby tym sposobem i to ubogie miejsce Barbary Świętej w większej u każdego ochronie i respekcie postawało i ci, którzy przy nim są osadzeni w jakichkolwiek potrzebach, krzywdach tym prędszy i wolniejszy (łatwiejszy) do J.K.M. jako do własnego Prorektora i obrońcy swego rewiru ucieczkę mieć mogli. Teraz także i wszystkich inszych potomnych sukcesorów, za najpierwsze własne i osobliwe protektory, patrony i obrońce obieram. Stanowię i deklaruję i to miejsce Barbary Świętej w zupełną moc, władzę i opiekę. Z wielką i uniżoną moją prośbą polecam i oddaję.
Nadto prowidując (dodaję) jeszcze temu miejscu, aby w czym jakiego uszczerbku nie odnosiło, a wiedząc dobrze, że na rachunkach wiele należy i na uznaniu tak percepty (obserwacji – analizy) jako i expensy (wydatku – nakładów), tedy aby się jaśnie pokazało jako się tej ubogiej Fundatii dochody obracać będą i jeżeli z nich każdy według opisania w Erekcji swoją należytą otrzyma satysfakcje, proszę i obliguję na to wszystkich, którzy dochody swoim zawiadowaniu będą mieli, aby żadnego roku rachunków nie zaniechiwali, ale zawsze co rok na dzień świętego Stanisława (jako sama wyraża Erekcja) tak z percepty, jako i expensy calculacje czynili.
A dla lepszego w tej mierze porządku proszę i suplikuję (błagam) pokornie Jego Książęcą Mość, Wielebnego Pana i Dobrodzieja mego Miłościwego, (także i wszystkim potomnym Jaśnie Wielebnych Succesorów), aby Ich Książęca Mość na każde doroczne rachunki władzą swoją duchownego lub świeckiego Superintendenta naznaczał i zsyłać raczył, któryby na nich prezydował i jako się co obróciło dobrze zrozumiawszy, wiernie Jego Książęcą Mość jako własnemu tego miejsca Barbary Świętej Protektorowi i Obrońcy referował. Księdza zaś kapelana na ten czas zostającego na sumieniu obliguję, aby zawsze i o czasie i terminie następujących rachunków Jego Książęcej Mości Pana i Dobrodzieja mego Miłościwego, jako też i po tym następujących Jaśnie Wielmożnych Wielebnych Succesorów uwiadomiwszy o pomienionego Superintendenta uniżenie prosił: Podejmowanie zaś zesłanego Superintendenta skąd by mogło być, niżej deklarować się będzie.
A jako w tych już mianowanych i wyrażonych punktach to ubogie Świętej Barbary miejsce pod władzę protekcję i obronę Jego Książęcej Mości polecam i oddaję tak i w tej ostatniej woli mojej deklaracje i testament Jego Książęcej Mości Panu i Dobrodziejowi memu Miłościwemu w całej mocy w opiekę zalecam. Prosząc uniżenie aby za powagą Jego Książęcej Mości władzy i protekcyi żaden mu się sprzeciwiać, ani żadnego mankamentu zadawać nie ważył, ale żeby wszystko cokolwiek ostatnia wola moja ordynuje, dysponuje, stanowi przez naznaczony i specyfikowany J.M.P. Egzekutorów skutek swój zupełny i dostateczny exekucją otrzymał.
Najprzód tedy ordynuję, aby mizerne i grzeszne ciało moje przy farnym kościele koziegłowskim w grobie pod kaplicą Św. Stanisława pochowane było i tam powszechnego zmartwychwstania czekało. A to ma być niezwłocznie po śmierci mojej dnia trzeciego, albo, jako czas (proszę jednak, aby mógł być i naprędszy i najkrótszy), jaki Ich Mości Panom Egzekutorom pozwoli. Pogrzeb mój ubogo i skromnie bez wszelkiej próżnej apparentii (okazałości) światowej i kosztu nadmiernego ma być odprawiony.
3
Trumna sama tylko drewniana niczym nieobita. Do pogrzebu świec cztery, kazania, aby nie było. Kapłanów na mszę świętą proszę. Ich Mościów Panów Succesorów, aby zaciągnęli trzydziestu albo jeśliby i więcej być mogło, aby duszę moją strasznymi ratowali ofiarami, a każdemu z nich po talarze, aby dali. Kapłanów Koziegłowskich (rachując to i ze mszami) złotych trzydzieści, z których to złotych trzydziestu i słudzy kościelni za pracę mają być ukontentowani. Tymże kapłanom koziegłowskim, każdemu z nich na trzydzieści mszy świętych naznaczam po złotych ośminaście – prosząc aby je jako najprędzej będą mogli za dusze moje odprawić. Ubogim, którzy przy tej ostatniej usłudze pogrzebu mego będą, ordynuje rozdać złotych pięćdziesiąt. Bractwu Różańca Świętego złotych trzy, Bractwu Campasionis (Męki Pańskiej) złotych trzy. Tymże Bractwom obojgu naznaczam po złotych pięćdziesiąt, a to na potrzeby brackie, które panowie Starsi Bractwa ku chwale Bożej i Najświętszej Panny Matki jego najsłuszniejsze być uznają, oto proszący obligując, aby przy zwykłych swoich nabożeństwach duszy mojej nie zapominali, ale ją zawsze w zasługi najdroższej Męki Zbawiciela mojego i Najchwalebniejszej Matki Jego zalecali i oddawali.
A żeby, kto rozumiał, że jakie gotowe po mojej śmierci zostają pieniądze niechaj to wiedzą wszyscy, komu to wiedzieć należy i nienależny, że żadnych nie masz, bom ich nie zgromadzała. Zostaje trzysta złotych, ale te zawsze powinny być w skrzynce u świętej Barbary na ubogich potrzeby (jako jest szerzej o tym w Erekciej). Zostanie także złotych sto trzydzieści i pięć w tejże skrzynce, ale pieniądze należą na poprawę kaplic tak świętej Barbary i szpitala, jako i świętego Stanisława na każdy rok po złotych piętnaście, a żem ich nie wydawała od śmierci Dobrodzieja mego (męża) teraz je zostawiam.
Złotych czterysta którem ja już po śmierci Dobrodzieja mego na wyderkaff dała (umowa czynszu od nieruchomości z prawem odkupu przez pierwotnego właściciela) lubo (chociaż) są do Barbary świętej zapisane, tym jednak sposobem dysponuje złotych dwieście albo raczej od nich wyderkaff po złotych sześci na dwa anniwersarze to jest aby co rok odprawiały się msze święte za wszystkie dusze żadnego ratunku niemające, a to nabożeństwo ma się odprawiać raz przed świętym Stanisławem w maju, drugi po świętej Barbarze albo zaraz nazajutrz jeśliby jaka była przeszkoda to inszego dnia jako najprędzej powinno się będzie odprawić.
Od trzeciego stu złotych wyderkaff po złotych siedmi ma być na wino do kościoła koziegłowskiego farnego, aby z niego i tuteczni (tutejsi) kapłani i gościnni, gdy się trafią do mszy świętej wygodę mieć mogli.
Od czwartego sto złotych wyderkaff po złotych siedmi będzie należał tak do Bractwa Różańca Świętego, jako też Campasioni po złotych pół czwarta na potrzeby tychże Bractw, które Promotorowie wydawać będą powinni, a Wielebnego księdza promotora tychże Bractw proszę, aby dusze moją przy wszystkich nabożeństwach Braci i Sióstr do nabożnych modlitw polecał.
Rolę, ktorom za złotych siedemdziesiąt kupiła zapisuje i oddaje miejscu Barbary Świętej pod zawiadowanie Wielebnego Księdza Kapelana, którykolwiek na ten czas będzie.
Pszczoły także wszystkie którekolwiek są oddaję także do Świętej Barbary obligując aby nigdy do tego miejsca oddalone nie były, ale zawsze pod Majestrem postawały od których wosk do kościoła Barbary Świętej, a miód kapelanowi aby z tego co będzie i rola fructifikowała (owocowała) i co pszczoły pożytku przyniosą wszystko do pomienionego Superintendenta od Księcia Jegomości biskupa krakowskiego na ten czas będącego do rachunku zestawnego podejmował, który, gdy zjedzie ksiądz kapelan starać się o to będzie i zesłanego Superintendenta upraszać, aby rachunki w odwłokę nie szły, ale żeby jako najprędzej słuszne jednak i dostatecznie odprawić się mogły aby na podejmowanie wielkiej nie łożył expensy.
4
Krów siedm tu przy Świętej Barbarze – Szpitalowi z tą konditią (warunkiem), aby tu zawsze postawały, na co bojaźnią Boska Księdza kapellana każdego, także i Prowizorów oraz i Ubóstwo zostające przy szpitalu obowiązuje, aby nigdy nie psnęły (podupadły) ale ich zawsze używali przychowując, albo cielęta odsadziwszy według zwyczaju tutejszego na wysługę oddając, to jest kto wziąwszy ciele ma je wychować, a skoro mu troje cieląt urodzi krowę oddać.
Naznaczam też dwie krowie, które mają być dane komu, aby od nich na czynsz w złotych dwóch dawano. Te pieniądze Prowizor Barbary Świętej na każdy rok będzie oddawał Wielebnemu Księdzu kaznodziei koziegłowskiemu. Żeby tak Dobrodzieja mego dusze, jako i moje w Niedzielę po kazaniu zalecał i wszystkich obecnych o pozdrowienie Najświętszej Panny Maryi prosił i sam je z nimi mówił.
Stosując się też do intentii i woli pobożnej pamięci małżonka mojego i Dobrodzieja, że on kobierców (barwna tkanina dekoracyjna), których jest dziesięć parzystych na ozdobę kościoła Barbary Świętej i do kaplice Stanisława Świętego, pozwalam aby tych kobierców i inszych materialnych rzeczy kościołowi Barbary Świętej zapisanych i oddanych, jako to aksamitu, kołderek, aby ks. kapelan Barbary Świętej pożyczał do farnego kościoła ma Chwałę Boską, jako to na Boże Narodzenie na ubieranie grobu Pańskiego i na Święta Wielkanocne, na dzień świąteczny, na dzień Bożego Ciała, na większe uroczystości Świąt Najświętszej Panny a nie więcej i to z tą konditiją (warunkiem), aby to wszystko cokolwiek ksiądz kapelan pożyczy zaraz po nabożeństwie nazad do Kościoła Barbary Świętej odbierał. Tego zaś mocno zakazuję i każdego księdza kapelana którykolwiek na ten czas będzie sumienie obliguje, aby tych kobierzy ani żadnego ochędóstwa (porządku) kościoła Barbary Świętej na żadną pompę i próżność światową, choćby na najkrótszy czas, choćby największemu swemu przyjacielowi i Dobrodziejowi nie pożyczał ani wydawał, a jeśliby się to kiedy na niego pokazało żeby czego komukolwiek z Kościoła Barbary Świętej pożyczył, tedy oto Panom Collatorom (spadkobiercom kościoła mającym prawo przedstawiać kandydatów na urzędy kościelne) priwować (pozbawić) go kapelanii i od niej oddalić będzie wolno.
Jeśliby też zaś kto znalazł się tak nieobaczny (nierozsądny) i Pana Boga się niebojący, żeby się użył jakimkolwiek pretekstem jakimikolwiek ratiami (argumentami) i niesłusznymi wynalazkami przeciwko wyraźnej Dobrodzieja mego i mojej intentii, ordinaty i postanowienia od tego kościoła Barbary Świętej cokolwiek najmniejszą rzecz brać, oddalić, odmieniać, sobie przywłaszczać, albo na swój pożytek obracać takiego każdego i moim i Dobrodzieja mego zmarłego imieniem na Straszny Sąd Boży i na oddanie Strasznego Rachunku powoływam. Księdza zaś kapelana którykolwiek na ten czas będzie ściśle na sumieniu obowiązuję, aby w tej mierze do Księcia Jego Mości na ten czas biskupa krakowskiego, jako do własnego Protektora i obrońcy miejsca tego nieodwłocznie się udawał i o wszystkich krzywdach którychkolwiek kto albo temu miejscu, albo jemu samemu wyrządzał referował, a o protekcję i obronę pokornie suplikował.
Proszę też wielce Panów Collatorów którzykolwiek są i będą, aby ten kościółek Barbary Świętej ze szpitalem i z ubogimi także kaplicę Świętego Stanisława (w kościele parafialnym) w afekcie i życzliwości swojej chowali, krzywdy im żadnej czynić nie dopuszczali i tak o nich zawiadowali, żeby to wszystko cokolwiek do nich ordynowano spisano, wyrażono, tak w samej Erekcjej (zapisach statutowych dotyczących Fundacji), jako i w tym moim testamencie Skutecznie w samej rzeczy trzymali i zachowali. Osobliwie jednak o to wielce proszę, aby zawsze godnego Pana Boga się bojącego kapłana za kapelana obierali i podawali. Onego w każdej potrzebie, okazyjach albo krzywdach, ratowali, bronili i we wszystkim dopomagali i tego też, jako sprawować będzie pilnie doglądali. Ja zaś z mojej strony i mocą Erekcjej
5
Każdego Wielebnego Księdza kapelana proszę i upominam żeby obligatii (obowiązków) Swoich, na którą go też obliguje Erekcja zawsze pilnował i nigdy nie opuszczał, którym żeby dostateczniej mógł dosyć uczynić. Żaden z Jaśnie Mościów Księży Plebanów koziegłowskich nie będzie go mógł od nich dla jakichś prywatnych usług swoich odrywać, ani mu według upodobania swego rozkazywać, oprócz żeby uproszony i czas mając wolny chciał co z swojej chęci dobrowolnej uczynić. A jeśliby, który z Jego Mościów Plebanów chciał w czym kapelana Barbary Świętej onerować (obciążać) i do niego taką sobie władzę albo prawo przywłaszczać, każdy ksiądz kapelan którykolwiek będzie łacno (łatwo) się z tego będzie mógł uwolnić i wyłamać. Recurs (wystapienie) do księcia Jego Mościa biskupa krakowskiego, jako do własnego protektora i obrońcy uczyniwszy i Onemu swoje krzywdy albo opresje przełożywszy. A że taka była dla słusznych przyczyn moja wola i Dobrodzieja mego żebyśmy za żywota Swego prezentowanegoi instituowanego niemieli kapłana. Teraz jednak mając wzgląd na usługi prace i życzliwość Wielebnego księdza Jana Kryńskiego, który już blisko dziesiątka lat na tej kapelani zostaje, tedy ordynuję i wole moją deklaruję, aby był prezentowany i za dożywotniego instituowany, na co mu ja prezent z podpisem ręki mojej zostawuję. Panów też Collatorów proszę, aby mu w tym nie przeszkadzali, ale raczej jako najżyczliwiej do institutii dopomagali. Upominam jednak i proszę ile mogę już specifikowanego Wielebnego ks. Jana Kryńskiego, żeby dożywotnio tego miejsca Barbary Świętej zostawszy kapelanem w bojaźni Bożej temu miejscu służył pobożnie i według stanu swego się sprawował. W ubogich kochał, onych z miłością opatrywał i żeby je też ze złych uczynków, swarów, przekleństwa, niezgod strofował i karał, a sam żeby ich dobrym przykładem i nauką do wszystkiego dobrego prowadził i zachęcał. Owo zgoła (absolutnie) życzę sobie po nim tego żeby się tak zachował, żebym się w mojej nadziei, którą mam o jego pobożności nie zawiodła i z tego żem na to czego Dobrodziej mój za żywota swego czynić nie chciał pozwoliła Panu Bogu rachunku nieoddana. Na po tym zaś wancie (umocowaniu) to żeby żaden inszy niebyt prezentowany i dożywotnio instituowany, ale według Dobrodzieja mego i mojej intentii tak długo był przy tym miejscu Barbary Świętej zachowany i trzymany póki go przystojne postępki kapłańskie i pobożne życie zalecać będzie.
Teraz dla specyfikowania i dispozitii wszytkich doczesnych moich rzeczy i sprzętów domowych przystępuję, które wszytkie na msze święte za dusze moją tak przy pogrzebie jako i na insze które niżej opisane będą ordynuję i odkazuje.
A najprzód cynę wszystkie, misy, półmiski, talerze podług inwentarza zostające. Kufel jeden cynowy, kubki dwa, lichtarze dwa, naczynie browarne, które jest w Rudniku, a są tam dwa kotły oba żelaznymi zbite obręczami, garnce dwa gorzałkowe ze wszystkim naczyniem. Trzeci tu u Świętej Barbary. Naczynie kuchenne – garniec wielki, kociołki, panewki, konewki miedziane, moździerz żelazny, moździerzyk mosiężny i cokolwiek może być tak żelaznego, jako i miedzianego naczynia.
Przykładam do tego oborę, w której znajduje się krów trzydzieści, wołów osim, bydlników czterech, Cieluchów ośm, koni dwa robotnych, kolasa skurzana, wozy dwa kowane, dwa bose. Zborze także wszelkiego ziarna, które w którymkolwiek gumnie, albo w schowaniu zostaje, także crestentią (urodzaj), który Pan Bóg da na polu, a mnie podług świętej sprawiedliwości i szczególnej Jego Książęcej Mości Pana i Dobrodzieja mego Miłościwego łaski będzie przynależała to tedy wszystko
6
w komput (rachunek) zebrawszy rozumiem, że według tego jakom ja na domysł dość lekko rachowała, że to wyniesie na kilkanaście set złotych, a bez mała nieblisko dwóch tysięcy. To ja wszystko oddaję w dispozitio Ich Jaśnie Mościom Panom Exekutorom, aby to spieniężyli, a z tego sumę zebrawszy wszystko według ordinati mojej każdemu co przynależy i com naznaczyła oddawali.
Najprzód tedy z tej sumy , która będzie proszę, aby Ich Mości Panowie Exekutorowie przy pogrzebie to co się komu należało i wymieniło nieodwłocznie pooddawali. To jest kapłanom gościnnym, co ich będzie każdemu po talarze. Kapłanom koziegłowskim z sługami kościelnymi złotych trzydzieści. Tymże kapłanom koziegłowskim wkładując w to i księdza kapelana Świętej Barbary na trzydzieści mszy świętych po złotych ośminaście. Ubogim złotych pięćdziesiąt do Bractw po złotych trzy do tychże każdemu z osobna po złotych pięćdziesiąt z tejże sumy proszę aby Ich Mości Panowie Exekutorowie gdzie na dobrach niezawiedzionych złotych sto lokowali od których by czynsz po złotych sześci dochodził. Księdza plebana Żurawskiego, a to na dwa anniwersarze za rodziców moich Andrzeja i Helenę, aby się co rok odprawiały tamże w kościele Żurawskim (Żuraw k. Przyrowa woj. śląskie) jeden po św. Andrzeju drugi po nalezieniu Świętego Krzyża w maju. Tymże sposobem drugie sto złotych będą JMP lokować kedy na pewnym gruncie od których wyderkaff powinien będzie dochodzić Wielebnego Księdza Promotora Różańca Świętego, a on za to będzie miał obligo przy ołtarzu różańca Świętego odprawiać mszy świętych siedm po każdym święcie Najświętszej Panny Maryi zawsze trzeciego dnia oprócz żeby jaka była przeszkoda, ale przecie ta msza Święta inszego dnia jak najprędzej ma być nagrodzona. Proszę też aby IMP dla kapłanów gościnnych obiad skromny przystojny jednak sprawili, żeby po pracy swojej refekcje (posiłek) mieli także i dla ubogich. Jest wół do zabicia, możeby i drugie bydle, są kury, gęsi i co się na ten czas będzie mogło znaleźć w oborze. Słód na piwo, na gorzałkę, a na inne potrzeby z tejże sumy, która będzie dołożyć. Z tejże sumy odkazuje (przydzielam) i leguje na msze święte za dusze moje do Krakowa na zamek pod Crucifix złotych sto. Do Ojców Bernardynów złotych sto. Na Kalwaryję złotych sto. Do Świętej Anny pod Przyrów złotych sto. Do Ojców Reformatów złotych sto. Do Świętej Trójcy Ojcom Dominikanom złotych sto. Do Giodel tymże Ojcom złotych sto. Do św. Franciszka w Krakowie złotych sto. Na tych wszystkich miejscach kapłani po sto mszy Świętych za dusze moją powinni będą odprawiać. Z tejże sumy IMP Exekutoron ordynuje kontentację (zadośćuczynienie) za pracę złotych sto pięćdziesiąt. Żeby jednak i mój pogrzeb i ta distributia dla niespieniężenia pozostałych rzeczy w długą delatią (zwłokę) nie poszła, tedy IMP Exekutorów wielce oto proszę żeby w to potrafili aby jako najprędzej wykonać się mogło i żeby na ten czas albo IMP sami pieniądzami swymi założyli, albo kogo takiego znaleźli, któryby nimi wygodził i za nie według słuszności, albo sobie fantami odebrał, albo sprzedawszy rzeczy pieniądze napożyczone oddali.
Ich Miłościom pokrewnym moim, jako jej Miłościwej Pani Barbarze Jaksmanickiej, Jej Miłościwej Pani Katarzynie Kociełkowskiej naznaczam i leguje cokolwiek mnie
7
i dobrodziejowi memu należy za budynki w Rudniku i w Sielcu. Wiadomo wszytkim dobrze jakośmy na to wiele łożyli pokaże się z kommisjej. Przywilejem też mamy obwarowano, że te ex pensy (wydatki) powinny nam być nagrodzone. Niechajże IM Panie jako swego własnego dochodzą i u kogo będzie należało upominają. A przy tym proszę IM Panów, aby tej ostatniej woli mojej i testamentowi niczym się nie sprzeciwiali ani IMP Exekutorom żadnymi pretensjami, żadnymi prywatami, albo interesami nie próbowali i w najmniejszej rzeczy do wykonania woli mojej nie przeszkadzali, ale raczej to wszystko com ordynowała dysponowała i wyraźnie opisała do istotnej exekutiej i zupełnego skutku przywieść dopomogli, w czym ich sumienie, miłość i Chrześcijańska pokrewności obowiązuje. Jeśliby zaś (czego od nich nie otrzymam) w czym woli mojej sprzeciwiać się chcieli albo, IMP Exekutorom do wykonania jej przeszkadzali, niech wiedzą iż ich powoływam na Straszny Sąd Boski.

Dziadkom ktorem do siebie wzięła na wychowanie, to jest Józefowi Przerembskiemu i Andrzejowi Strumutowi parę koni oddaję tych, co chodziły w kolasie. Żeby jednak ta ostatnia wola moja albo testament we wszystkich punktach cząstkach była zachowana i dostatecznie wyłoniona, obieram na to stanowię i deklaruję za Exekutorów IM Księdza Franciszka Petrycego Obojga Prawa Doktora Plebana Siemońskiego, IMP Stefana Kociełkowskiego komornika sieradzkiego, JMP Mikołaja Nekandę Trepkę – prosząc uniżenie IMP Miłością Boską i pobożnością chrześcijańską, zawieżując aby tej pobożnej usługi podjąć się raczyli, nieomylnej za to od Pana Boga spodziewając się nagrody. Upraszam też wielce i jako najwięcej mogę tychże IMP , aby tej ostatniej woli mojej nieodwłocznie dosyć czynili, nic nie odmieniali, inszej dispozitiej nie stanowili, ale do wykonania tego wszystkiego com ordynowała. A ja za te uczynności świętobliwe, tego im życzę i Pana Boga oto proszę, aby swego czasu tej życzliwości po inszych doznali, jaką mnie oni Sami wyświadczają i tak też była ich ostatnia wola wypełniona, jako oni moją wypełniają. Przy dokończeniu tego mojego testamentu suplikuję pokornie Jego Mości Panu i Księciu Dobrodziejowi, aby Jego Pańską i Pasterską Władzę przez aprobatę był utwierdzony i roborowany, za którą by od nikogo nie odnosił nagany i odmiany ale u wszystkich godnym (?zostawał wiary?)i dostatecznie wypełniony.
Na ostatek oświadczam się przed wszystkimi komu to wiedzieć będzie należało, że to jest ostatnia wola moja i testament którym ordynowała i uwagę jakom mieć mogła napisać i pieczęcią swoją naznaczyła. W Koziegłowach u Świętej Barbary roku Pańskiego tysięcznego sześćsetnego siedemdziesiątego i dziewiątego – dwudziestego dziewiątego dnia września.
Barbara z Przeremba Kawiecka manuppula Locus (miejsce podpisu)
Ksiądz Andrzej Aleksander z Przeremba Przerembski podpisuje się na testament Barbary Kawieckiej, Aleksander z Błeszna Błeszyński. (Błeszyński – następny po Kawieckich dzierżawca dworu koziegłowskiego)

Z dzierżaw i darowizn fundacja Kawieckich miała osiągać rocznie ok 440 umownych florenów polskich dochodu. Połowa tej sumy miała być przeznaczona na potrzeby obsługi przytułku, a druga połowa na zapomogi dla pensjonariuszy w kwocie 15 groszy na tydzień. Tak zaplanowane dochody i wydatki nie zostały jednak osiągnięte, ponieważ kapitał fundacji pożyczono ok. 62 dłużnikom i były problemy z wyegzekwowaniem czynszu. W kasie prebendy Kawiecka zostawiła jeszcze 300 florenów gotówki na czarną godzinę.

Szpital mimo tych trudności jakoś funkcjonował, a dzieło Kawieckich okazało się trwałe. W roku 1721 przebywało tam czterech ubogich, a w roku 1748 już tylko jeden. W tym to roku wizytujący parafię wysłannik biskupa krakowskiego nakazał utrzymywać 5 ubogich, używając słów św. Augustyna: że tym piekło jest nabywane, co chciwiej ze szkodą dla biednych jest zatrzymywane, i im więcej z domieszką złych uczuć jest posiadane, tym więcej dla cięższego oszacowania kar jest zachowywane. Innymi słowami: ten piekło sobie sprawi, co biednych okrada, im więcej i chciwiej zagarnie, tym ciężej oszacowaną karę otrzyma.

Ta wizytacja ujawniła też kto sprzeniewierzył 300 florenów pozostawionych na czarną godzinę i to że ktoś skradł srebrny krzyż z kościoła. Najlepiej poczytajmy o tym sami…

Fragment protokołu z wizytacji parafii w 1748 roku *1

Zarządzenie dla kościoła z przytułkiem u świętej Barbary za miastem Koziegłowy.

Czcigodny Michał Kenys, kościoła przytułkowego świętej Barbary za miastem Koziegłowy położonym kapelan, do udziału w Panu wezwany, o swoim powołaniu niechaj pamięta, i nikomu niech nie zadaje jakiejkolwiek szkody, tak aby nie ganiono posługi jego, lecz aby we wszystkim okazywał się jak nakazuje [tu odwołanie do jednego z przepisów soboru trydenckiego]. Dalej, niechaj nigdy ofiary mszy bez właściwego ministranta, godnie Kościół reprezentującego, ani tym bardziej bez żadnego ministranta (o czym z badania się dowiedzieliśmy), na szkodę matki naszej Kościoła w dni świąteczne w swojej kaplicy nie sprawuje; co więcej, niech sprawi, by biedni przebywający w przytułku w niedziele i w dni szczególnego nabożeństwa w kościele parafialnym byli obecni, i tamże za swoich dobroczyńców pobożne modlitwy do Boga zanosili, sam zaś w co bardziej uroczystej wstępnej modlitwie kapłańskiej, okadzaniu, procesji w dni świąteczne, w tymże kościele niech zawsze uczestniczy, i niech wie, że on dla wspomagania zbawienia dusz jest wezwany, dlatego w przyjmowaniu spowiedzi niech wspomaga proboszcza, powinnościom swoim czterokrotnie w tygodniu, mszom rocznicowym dwukrotnie w ciągu roku, tak w kaplicy przytułkowej jak i kaplicy św. Stanisława w kościele parafialnym, pod węzłem sumienia zadość uczyni, gdyż zaiste od początku swej posługi zadowalał sie tylko dwukrotnym odprawieniem mszy w ciągu tygodnia, choć do czterech na mocy Ustanowienia kościoła i stanowiska duchownego był zobowiązany. Takoż należności nienależnie zebrane, a także niektóre zatrzymane, odnośnie tych, które należy odzyskać u szlachetnego Stanisława Załaszowskiego dziedzica dóbr wsi Dziewki, i odzyskanych, ku naprawie (bez jakiejkolwiek zwłoki!) przytułka i swojej rezydencji ma obrócić, a należności zebrane w święta patronów tychże kaplic, i w inne święta, i te z grobowca kaplicy św Stanisława, do skrzynki, którą to tego tylko celu należy przygotować, niech odkłada, nie na prywatny użytek, lecz na potrzeby i dla ozdoby kaplic obraca. Ponieważ zaś niektóre należności w całości przepadły, jedne należy zbadać, inne choć w części można przywrócić, skąd, przynajmniej według zamysłu fundatorów, siedmiu ubogich powinno być żywionych, póki co zaś pięciu, to jest trzech staruszków i dwie staruszki – nie zaś jedną jedyną ubogą (jak w czasie wizytacji zauważyliśmy) – należy wspomagać, dopóki wspomniane należności nie będą zbadane i przywrócone.

Sławetny Antoni Rutkiewicz wice wójt miasta Koziegłowy przez nas podczas wizytacji poznany prowizor i stróż powinności dla zapisów Ustanowienia (fundacji), przywrócenia dochodów zebranych i mających być zebrane zgodnie z prawem dla żywienia, utrzymywania, wsparcia życiowego i innych potrzeb biednych, zgodnie z Ustanowieniem niech odkłada i rozdziela. I jemu prowizorowi w tej jego powinności czcigodny kapelan niech nie tylko nie przeszkadza – czemu sprzeciwia się konstytucja prowincjonalna księga 50 str. 96 – lecz także jako osobę dysponującą majątkiem Chrystusowym w zbieraniu należności niech troskliwie wspomaga, i niech pilnie baczy, by dochody na inne użytki nie były obracane, sam jednak w zbieranie należności, nawet tych odnoszących się do jego osoby, w większym zakresie nie ingeruje, jest bowiem wstydem dla kapłana o własne bogactwa się troszczyć, a skoro troska o ubogich (która winna być chwałą [tu ciąg skrótów i numerów], ponieważ oni Chrystusa sługami i najbliższymi przyjaciółmi są, jak on sam zaświadczył: „cokolwiek najmniejszemu z nich uczyniliście, mnie uczyniliście”) – zupełnie została zaniedbana, haniebnym przeto byłoby nad nimi mieć zarząd, a im nie pomagać. Księgę niech nabędzie dla spisywania, zbierania i wydawania należności, w jej mniejszej części dochody, w większej zaś wydatki na oddzielnych stronach, odnoszące się tak kaplicy jak i kapelana, oraz biednych, wosku, wina i innych rzeczy, niechaj odnotowuje dla łatwiejszego sprawienia rocznego obliczenia, o co osobę wyznaczoną przez najjaśniejszego księcia pana naszego najłaskawszego (biskupa), jako aktem Ustanowienie specjalnie wybranego protektora, na czas stosowny niech uprosi.

Święte wyposażenie, przez nas podczas wizytacji wydzielone i spisane, niechaj oddzielnie zachowuje, niech sprawi, by to, co należy naprawić, było naprawione, co należy odnowić, było odnowione, co jest przegniłe, było spalone, by zaś wszystko nie przegniło, niech dwa razy w roku wietrzy. A skoro 300 florenów przez fundatorkę na nadzwyczajne potrzeby kaplicy, biednych, w skrzynce odłożone, na mocy samowolnej decyzji poprzedniego kapelana, bez żadnej naglącej potrzeby, zostało zabranych i straconych, i już są nie do odzyskania, niech przynajmniej powinien zwrócić się o krzyż srebrny słusznej wagi, przez złodzieja zabrany, a który wielmożny Józef Nowowiejski, łowczy ziemi dobrzyńskiej, natenczas dzierżawca królewszczyzny w Koziegłowach, z rzeczy skonfiskowanych przez sprawiedliwość na nowo zrobić nakazał, ale w całości jeszcze nie został ukończony, i u wielmożnej Konstancji Nowowiejskiej łowczyni dobrzyńskiej, jako wdowy pozostawiony, oraz zwrócić się o świecznik stołowy, tak samo srebrny, przez najjaśniejszego zmarłego pobożnej pamięci Macieja Marchockiego archidiakona kurzelowskiego i proboszcza tej parafii, jak z badania poznaliśmy, utracony, przez wykonawców [testamentu] wspomnianego pana [Nowowiejskiego]

Niechaj dba o blask i ozdobę powierzonej sobie kaplicy, o ład w domu przytułkowym, o naprawę innych budynków, a o zachowanie dachów niech bez zwłoki się zatroszczy. Sad, w czasie gdy on jest właścicielem, ze sztachet obrabowany, niech otoczy, o żelazne zasuwy – pospolicie sztaby [to po polsku] przy oknach, stoły, i pozostałe wyposażenie domowe, którego na chwilę obecną nie można naprawić, niech się postara. A skoro duchownym tylko z krewnymi pierwszego i drugiego stopnia, z powinowatymi zaś kobietami pierwszego stopnia powinowactwa wolno zamieszkiwać – jak rozdział zakazał: dystynkcja 32, i jak św. Hieronim w swoim liście do Nepocjana nakazał, aby duchowny pod swoim dachem nie mieszkał z kobietami – o tyleż niestosowniejszym jest, by prezbiter w jednym i tym samym pomieszczeniu z płcią odmienną mieszkał. Dlatego nakazujemy, aby czcigodny kapelan w osobnej rezydencji dla osoby swojej przeznaczonej mieszkał, pod najcięższymi karami urzędu biskupiego; i niechaj pamięta, że napomniany, a dalej błądzący, ciężej grzeszy i ciężej jest karany, prawem zasadniczym o karach, mianowicie wstrzymaniem służebnych powinności, jak dostarczanie snopków i drewna, i innych. Niech więc podobnych rzeczy nie czyni, gdyż to nie tylko Księdze Kanonów przeciwne jest, lecz i godność kapłańską u laików czyni wzgardzoną; przyjaźń między współbraćmi niech wspiera, namiętności swoje niech powściąga, do obelg i zniesławień, słowami i razami, niech się nie przyzwyczaja; stan swojej kaplicy w niniejszej wizytacji opisany niech zabierze, i między prawami zachowuje, a niniejsze orzeczenie na przyszłym zebraniu dekanalnym niech przedstawi. Co do pozostałych spraw, zarówno czcigodny kapelan jak i sławetny prowizor niech pilną troskę o biednych okazują, i rzetelnie wszystko czynią, tak by nic z ich dochodów na co innego nie było obracane, jak na użytek im przeznaczony, pamiętając o Augustynowym słowie, że tym piekło jest nabywane, co chciwiej ze szkodą dla biednych jest zatrzymywane, i im więcej z domieszką złych uczuć jest posiadane, tym więcej dla cięższego oszacowania kar jest zachowywane. Na zaręczenie tego dane roku, dnia, miesiąca, w miejscu, jak wyżej.

Opis zabudowań przykościelnych

Rezydencja prebendarska drewniana (dziś ul Częstochowska 46 i sąsiedzi) w roku 1751 postawiona do której wchodząc do sieni drzwi na zawiasach z wrzeciądzem y klamka. Do izby idąc drzwi na zawiasach z zamkiem w której powała i podłoga z tarcic. Okno taflowe w drewno oprawione z 3 sztabami żelaznymi jedno. Powała y ściany malowane. Z Alkierza drzwi jedne na zawiasach z haczykami na dwór, drugie z wrzeciądzem do komórki, w której okno w drewno oprawne z 3 sztabami y okiennicą i kominek murowany. Dach nad rezydencją niedawny dobry, komin w sieni wywiedziony. Idąc z rezydencji do czeladnej izby drzwi na zawiasach z wrzeciądzem do sieni. Izby y komory troje. W izbie czeladnej piec od spodu ceglany od wierzchu kaflowy, okno w drewnie oprawione jedno. Stamtąd idąc w końcu tego Czeladnika stajenka dla koni wydrylowana z powałą, żłobami i drzwiami, przy której chlewów na bydło z podłogą, powałą, żłobami y drabinami. Dach nad tą izbą czeladną jako i chlewami dobry niedawno pobity. Na boku tych chlewów na północ chlewików małych przy drodze z drzwiami na zawiasach z wrzeciądzami cztery Między temi chlewikami wrota na drogę z furtką z tarcic na kunach żelaznych pod daszkiem. Stodoła na wschód słońca o dwóch sąsiekach z jednej strony gontami podbita z drugiej snopkami od wierzchu poszyta, a od dołu gontami pobita u której wrót na kunach żelaznych z wrzeciądzami dwoje. Przy stodole sadek słupiną nowo ogrodzony. Przy tym sadku naprzeciw rezydencyi studnia przed dwiema laty dobyta nad która nad która daszek na słupach dębowych. Wiadro dębowe okute z łańcuchem żelaznym. Drugie wrota od miejskiej drogi na kunach żelaznych stare przy których fortka na zawiasach z wrzeciądzem. Sad za rezydencją prebendarską w około słupiną nowo ogrodzony. Cokolwiek jeszcze budynków wszystkie te ksiądz prebendarz teraźniejszy własnym kosztem wystawił. Inwentarza żadnego nie zastał ani dokumentów żadnych nie odebrał jako opiewa Wizyta Orłowskiego.

Po 36 latach sytuacja nie uległa zbytniej poprawie ponieważ w roku 1784 generalny wizytator diecezji krakowskiej ks. Antoni Franciszek Dunin – Kozicki, tak napisał w swoim sprawozdaniu:

Szpital farny kościelny nie przy kościele, ale przy drodze przez mieszczan niedawno postawiony. Jest bez funduszy, chociaż opatrzony ziemią i ma innych ról dosyć, jako powieść niesie, ale to między mieszczany wszystko ukryte, którzy nie tylko kościelnego, ale i dziadowskiego dobra śmiele używają i sobie przywłaszczają.

Widząc beznadzieję tej sytuacji wizytator biskupi postanowił o likwidacji szpitalnej prebendy i przeznaczył resztki spływających na nią dochodów na utrzymanie wikariuszy. Dalej orzekł:

Ubodzy ze swemi dochodami należeć będą do samego miasta i obranych przez miasto prowizorów, a opiekę duchowną obejmie proboszcz. Uznał, że: dobro kościoła i parafii wymaga tego, aby stale pracujący kapłani i dostatecznie opatrzeni przy kościele byli, nie zaś tu i ówdzie rozproszeni.

Mianował prebendarzy z kaplicy św. Barbary i św. Krzyża wikariuszami i nakazał im na przemian z księdzem proboszczem głosić kazania. Podobnych decyzji było więcej w całym dekanacie siewierskim, a historycy uznają je dziś za zdrowy powiew Oświecenia. Prymas, Michał Jerzy Poniatowski administrujący w tamtym czasie diecezją krakowską wyciągnął z ogólnej sytuacji jeszcze inne wnioski i nakazał powoływanie bractw miłosierdzia i konfraterni (związków, stowarzyszeń), które to miały przejmować stare przytułki, lub starać się o pomieszczenia na nowe. Uzasadnienie prymasa brzmiało tak: Miłosierdzie albowiem uczynione nad bliźnim skuteczniejsze jest nad wszystkie nabożeństwa do zasłużenia nam nagrody i błogosławieństwa wiecznego. Dalej ks. prymas udzielał instrukcji: Zdolnym do pracy ubogim należy dać zajęcie, nie dopuszczając ich do kwestowania. Zbiórki na rzecz przytułku mieli odtąd prowadzić braccy. Prymas nakazał prowadzenie dokładnych rejestrów comiesięcznej zbiórki na biednych i stosowanie 3 osobowej komisji do otwierania skarbony.

Kawieccy wybudowali również kaplicę p.w. św. Stanisława biskupa i męczennika przy kościele parafialnym. Stoi do dzisiaj. W barokowej kopule kaplicy jest latarnia (świetlik), przez który wpada światło do wnętrza. Kto popatrzy z zaciekawieniem w tamtą stronę to ujrzy jak promienie słońca i gałązki lipy radośnie tańczą w jej wnętrzu.

Barbara miała, więc swoją kaplicę przy dworze, a Stanisław swoją przy parafii. Tam w krypcie pod posadzką oboje zostali pochowani.

Ilustracja w lewym dolnym rogu obrazu św. Barbary pozwala przypuszczać, że są to postacie Barbary i Stanisława Kawieckich.
Epitafium Barbary Kawieckiej

Pamiątka cnót nieśmiertelnych IM. Paniey Barbary z Przeremba Kawieckiey siewierskiey, koziegłowskiey starościney

Matrony i zacnością urodzenia sławney i bogoboyney która nad wszystkiey prześwietney familiey swojey ozdoby służbę Bożą w pobożnym życiu swoim nad dobra sobie z rąk Boskich docześnie użyczone skarby w rękach sługi jego i ubogich wieczne nad wczasy, wygody i zabawy świeckie modlitwy posty i ostre umartwienia pokładała. Tym sposobem Stworzycielowi swemu przysługując się w momencie nieskończoney wieczności lat wieku 60 przepędziwszy w roku 1679 dnia 14 października stanęła w którey aby dusza Jey z Bogiem złączona była do Męki Jezusa Zbawiciela Twego co czytasz westchnienia ucieka się

Niema najmniejszych wątpliwości, że wielką orędowniczką św. Barbary była Barbara Kawiecka. Obraz świętej w lewym dolnym rogu pokazuje dwie postaci świeckie przyjmujące z rąk księdza komunię, a logika nakazuje przypuszczać, że to fundatorzy Kawieccy. Zdjęcie potwierdza wcześniejsze spostrzeżenie ks. Wiśniewskiego z 1935 roku, że kobieta przyjmująca komunię siedzi, a nie klęczy, a więc inaczej niż to jest w kościelnej tradycji. To z kolei pozwala na przypuszczenie, że Barbara Kawiecka mogła być dotknięta inwalidztwem, co zaś pozwala lepiej zrozumieć jej ofiarność i poświęcenie dla chorych i biednych

Epitafium Stanisława Kawieckiego

Na zniszczonym pomniku pozostał tylko napis:

HIC JACET Stanislaus de Kawieczyn Kawieczki Sacrae Regiae Majestatis Secretarius Severiensis, Koziegłoviensis Capitaneus
Oretur pro eo Obiit anno Dni 1673 die 24 apr.Vixit 75 annis

Kamienna płyta z epitafium Stanisława uległa uszkodzeniu. Jej potłuczone kawałki i inny gruz trafiły do grobowca Kawieckich. W latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia usunięto stamtąd ich kości i gruz . Miał tam stanąć piec do ogrzewania kościoła, ale nie stanął. Kości wymieszane z gruzem umacniają teraz brzeg Bożego Stoku.

Szemrzenie Bożego Stoku

Szemrzenie Bożego Stoku
Boży Stoku nasz,
co stąpamy po twoich brzegach.
Unosisz nasze myśli jak kropelki mętne i oddalasz od źródła.
Czy kiedyś tu powrócą by napoić zioła rosą czystą?
Czy skulone w lodu grudce tęsknić będą za słońcem?
Boży Stoku nasz,
co kamienie zamilkłe gładzisz.
Nocą z gwiazdami migoczesz alfabetem srebrnym; tak, tak, nie, nie, tak, tak.
Kto zrozumie szemrzenie twoje, chwil ułamki, lustra twarze?
Taką niby rozmowę – w serca cichej przystani.

W roku 1895 kościółek św. Barbary został poddany gruntownej renowacji. Po stronie południowo – zachodniej kaplicy wyburzono stare budowle i dobudowano dwu kondygnacyjną część szpitalną. Wcześniej był w tym miejscu drewniany babiniec i izba przytułku. Kamienne fundamenty tamtych budowli o różnej szerokości i głębokości przetrwały do dzisiaj i znajdują się po obu stronach muru od ulicy 3 Maja. Pewien ich fragment pod chodnikiem jest zaznaczony czarną kostką brukową. Wtedy też podniesiono dach nad starą zakrystią, dobudowano przedsionek tej zakrystii i zamurowano okna kaplicy po zachodniej stronie kaplicy. A oto, co napisał na ten temat jeden z wykonawców tej przebudowy, blacharz Jan Wod…

Fundatorzy i dobrodzieje proszą o Zdrowaś Maryia

W imię Ojca + i Syna + i Ducha + Świętego.
Kaplica ta św. Barbary za czasu proboszcza Księdza Kanonika Wiktora Śnigurskiego a szczególnem staraniem Księdza wikarego Michała Laudańskiego kosztem parafii odnowiona. Przy niej szpital dla dziadów, na których Bank daje 150 rs. Procentu. Parafia ma 7 tysięcy. Poczty doktora niema. Apteka jest P. Teodora Kłossowskiego – sąd gminny – sędzia Stan. Nowicki – kancelaryja wójta gminy – wójt Wawrzeniec Matyja. Szkółek element: jedna Koziegłowy 2-ga Gniazdów, 3-cia Cynków 4-ta Rudnik W. Gniazdów ma komorę do Prus. Do roboty użyto: cieśle: Wincenty Zagórski, Władysław Stodułka, Antoni Krzyżanowski, stolarz Melchior Jagoda, złotnik Antoni Dąbrowski ten z Kielc. Wynosi odnowienie 1500 rs. Wymieniając osoby biorące udział w odbudowaniu kaplicy nadmienić wypada, iż na szczególną wdzięczność zasługuje Ks. Michał Laudański, jako niezmordowany i gorliwy pracownik, za co niech mu będą stokrotne dzięki. Wyciągamy z upadku kaplicę św. Barbary by Ona u Boga uprosiła ożywienie (tchnienie) w ludziach żywej wiary, co niechaj się stanie czasy nasze.

W imię Ojca + i Syna + i Ducha + Świętego – Blacharz Jan Wod….
Koziegłowy dnia 19 (14) Października Roku 1896

Dokument został napisany na skórze i włożony do metalowej puszki na wieży.

Nie jest łatwo przeliczyć, jaką wartość miało 1500 reńskich przeznaczonych na wyciągnięcie z upadku kaplicy, ponieważ w Polsce tamtych czasów było kilka walut. Jednak dla relaksu czytelnika spróbuję to tak przedstawić. Za czasów krótkiej bytności pruskiej na naszym terenie wiemy, że jeden talar czeski wart był 6 złotych polskich. W Galicji w roku 1895, jako środek płatniczy występował złoty reński równy 100 centom lub krajcarom. Lokalnie występowały nazwy potoczne np. złotym reńskim nazywano papierową monetę 10 centową, albo też szóstką, (bo dawniej miała 6 krajcarów). Dwudziesto centówkę nazywano cwancygierem, dwu centówkę – dudkiem. Dudkami nazywano powszechnie pieniądze, może z racji, że te 2 centowe były wśród ubogiego ludu najbardziej popularne. W 1893 r. wprowadzono system koronny w relacji 1 złoty reński równa się 2 korony. Korona dzieliła się na 100 halerzy nazywanych też groszami i była równa w przybliżeniu 2 złotym polskim. Na Śląsku czeskim i pruskim złoty reński liczył 16 groszy srebrnych. Reński najczęściej oznaczał tam 2 złote polskie. Pomiędzy 1890 i 1895 za 100 złotych reńskich można było kupić 1 morgę ziemi, a sąg kamienia wapiennego dostarczony do portu przy Wiśle kosztował 8 złotych. W tych czasach na ziemiach zaboru rosyjskiego był również w obiegu rubel. W 1897 roku za 9 mórg ziemi w Łowickim trzeba było zapłacić 200 rubli. Korzec mąki pszennej (128 litrów) w Lublinie kosztował od 2 do 5 rubli. Garniec wódki (ok. 4litry) kosztował tam 6 rubli. Obfity rynek tych walut zapełniały jeszcze przeróżne fałszywki.

Podsumowując widzimy jasno, że za 1500 reńskich przeznaczonych na remont kaplicy można było kupić 9 hektarów ziemi.

Kolejny dokument związany z remontem kościółka informuje:

W roku pańskim 1935, gdy Kościołem Katolickim rządził Pius XI, a w Wolnej Niepodległej Polsce – Prezydent Prof. Ignacy Mościcki, Diecezją Częstochowską – Biskup Teodor Kubina, odrestaurowano na chwałę Panu Bogu i na uproszenie szczęśliwej śmierci Kościółek św. Barbary. Kościółek odrestaurowano za czasów Proboszcza Ks. Leona Brykalskiego, a szczególnym staraniem Ks. Wikarego – Józefa Zawadzkiego przy współudziale Zarządu Gminnego: Wójta Wincentego Rutkiewicza, Podwójciego – Franciszka Sojskiego i Ławników: Władysława Proszowskiego i Stanisława Trembińskiego i Sekretarza Gminy – Mariana Krawczyńskiego. Koszty związane z odnowieniem Kościółka wynosiły 900 zł., w tem połowa ofiarowana przez Zarząd Gminy, połowa dobrowolne ofiary mieszkańców Parafii Koziegłowy, za co niech im Pan Bóg stokrotnie wynagrodzi. Pracowali przy odnowieniu Kościółka p.p. Władysław Proszowski, Józef Jagoda i Jan Słociński. Oby Bóg raczył przyjąć nasz wysiłek na chwałę Swoją i Ku czci Swej służebnicy św. Barbary i wszystkich Dobrodziejów – ofiarodawców raczył wynagrodzić Żywotem Wiecznym.

Koziegłowy dn. 16.IX.1935 roku X J. Zawadzki, M. Krawczyński, S. Trembiński, Wójt Wincenty Rutkiewicz, Podwójci Franciszek Sojski, Władysław Proszowski, Józef Jagoda

W tym samym roku tak opisał kościółek ks. Jan Wiśniewski w książce Diecezja Częstochowska

Kościółek św. Barbary łączy się w przedniej części, od strony południowej ze szpitalem, czyli przytułkiem dla starców, Jest murowany, absydalny, gontem pokryty, pilastrami na zewnątrz ozdobiony. Na dachu barokowa wieża. Wchodzimy przez boczne wejście. Kościół jest sklepiony beczkowo. Sklepienie z różnych czasów pochodzi. Dawniejsze jest podzielone arkadowymi pasami, ozdobionymi kasetonami i gipsowanem żebrowaniem. Okien 3 do wschodu.


Ołtarz renesansowy, lazurowany, bogato złocony, ozdobiony 4 kolumnami. W ołtarzu obraz bardzo dobrego pędzla wyobraża św. Barbarę. U jej stóp, na prawo od widza, jej śmierć z rąk ojca. Na lewo widok kapłana, który daje chorej podtrzymanej przez inną osobę — komunię św. Tło przedstawia dom wysoki. W górnej części nastawy obraz dobrego pędzla oryginalny, wyobraża Matkę Bożą z Dzieciątkiem. U dołu między kolumnami stoją figury św. Piotra i Pawła Ap. Wysoko św. Józef i Joachim. Na kapitelach spoczywają postacie aniołów. Obok cyborium są dwie barokowe tarcze. Na jednej między literami S. K. jest herb Gozdawa. Na drugiej B.K. Herb Nowina. Herby Gozdawa i Nowina należą do Stanisława i Barbary z Przerąba małż. Kawieckich, starostwa siewierskich i koziegłowskich. Fundatorów kościółka. On zmarł w 1673 r. ona w 1679 r. Ołtarz można obejść dookoła. Po stronie zachodniej jest zakrystia; obok niej kabina do spowiadania głuchych. Ambona okryta złoconą rzeźbą. Posadzka betonowa. Ściany kościółka zdobią gzymsy, tryglify itp. ozdoby.

Chór kościelny, lazurowany, wspiera się na 2 żłobkowanych kolumnach. Na przednicy chóru napis: Rest. 1896

Kilka lat po II wojnie, górne pomieszczenia przytułku zajmowało przedszkole. W roku 2013 powstała w tej części galeria muzealna Barbórka. Inicjatorami tego przedsięwzięcia byli nowi braccy, czyli członkowie Stowarzyszenia dla Rozwoju Gminy Koziegłowy i władze samorządowe Gminy.

Remont kościoła parafialnego św. Marii Magdaleny zapoczątkowany w 1992 zachęcił ówczesnego proboszcza ks. Józefa Bołdysa do przeniesienia jednej mszy niedzielnej do Barbórki. Remont ukończono, a msza ku zadowoleniu parafian pozostała. W roku 2017 ją likwidowano, choć kościółek był pełen wiernych. W roku 1980 ściany wewnętrzne odnowił własnym sumptem niezamożny miejscowy artysta malarz, Tadeusz Puszczewicz. Wymieniono posadzkę na ceramiczną, wstawiono nowe ławki i zainstalowano nagłośnienie. Drewniany płot cmentarny, zastąpiono betonowym. Wykonano brukowaną alejkę do głównego wejścia, wokół której rosną krzewy i drzewa. Kościółek św. Barbary wzbogacił się też za proboszcza Grzegorza Banasiaka o nowy dach gontowy.

Stan kościółka św. Barbary po I wojnie światowej
Galeria Barbórka w dawnym przytułku dla Dziadów (dziś Przytułek Kulturalny Barbórka)

Dawny cmentarz przy kościółku.

Ten cmentarz dn. 12 g. 1805 r. po mszy św. poświęcił ks. Marcin Siemieński, komisarz biskupa wrocławskiego, wikariusz jeneralny wrocławski. Ma być obmurowany i na nim nakazuje chować zmarłych, dopokąd się nie zapełni i nie znajdzie miejsca na cmentarz za wsią. (wg ks. J.W)

Intencja: Ma być obmurowany… spełniła się dopiero po 40 latach. Za mur posłużyły kamienie z rozebranego kościoła św. Anny. Z tych też kamieni zbudowano na cmentarzu kostnicę. Jej fundamenty nadal są w ziemi.

W czasie II wojny (1939-1945) plac cmentarny zamieniono na ogród. Na rozkaz władz okupacyjnych wykarczowano resztę krzyży i posiano cebulę. Jeszcze do niedawna była tam widoczna betonowa podmurówka po inspektach i kamienna piwnica po piecu grzewczym. Na pozostałym terenie zasadzono drzewa owocowe, z czego kilka orzechów nadal tam rośnie. Zaś całkiem niedawno posadzono jeszcze 9 dębów dla upamiętnienia ośmiu i pół pielgrzymki Jana Pawła II do Polski i przykręcono skromną płytę pamiątkową. Przy krzyżu obok wejścia do kaplicy, dobrzy ludzie zapalają znicz i modlą się za tamtych biedaków.

Kościół św. Anny (3)
Rok budowy ok. 1610

Po północnej stronie miasta u zbiegu ulicy Warszawskiej i Częstochowskiej tuż przy stacji paliw stoi betonowy krzyż. W tym miejscu stał kiedyś kościół św. Anny. W niepełnym jeszcze rozjaśnieniu spróbuję odpowiedzieć na pytanie, kto i kiedy ten kościół zbudował?

[R4 – 35 – 35a] Kościół św. Anny i miejsce jego fundamentów

Fragment opisu z wizyty generalnego wizytatora diecezji krakowskiej ks. Antoniego Franciszka Dunin – Kozickiego z dnia 1 grudnia 1784 roku.

W parafii kościoła koziegłowskiego oprócz tego samego i prebendarskch w mieście wyżej wyrażonych znajdują się dwa insze niekonsekrowane (kościoły) z pobożności parafianów przeszło od stu lat wystawione. Funduszu żadnego niemające. Pierwszy za miastem blisko drogi Częstochowskiej Świętej Anny murowany. Mury, dach z kopułką i sygnaturka dobre. Drzwi do niego dwoje. Pierwsze pod południe od miasta dębowe w odrzwiach takowych na zawiasach z zamkiem. Drugie pod zachód w odrzwiach dębowych na zawiasach z zaporą drewnianą z kościoła zamykając się. Podsiebitka z tarcic wybielona (sufit). Podłoga z dylów. Okien w szyby małe 4. Ołtarzyków trzy. Pierwszy pośredni niebiesko malowany, w którym jest obraz św. Anny z sukienką różową kitaykową y białą nędzową w kwiaty. Na zasuwie św. Józef y Joachim. Mensa murowana z portalem. Gradusy drewniane dobre. Antypedium w ramach drewnianych kitaykowe płatkową robotą. Dwa poboczne (ołtarze) z obrazami w ramach rzniętych. Z feretronów przez teraźniejszego Jej Mość ks. Plebana ustawione. Mensy murowane bez portretów. Gradusy murowane. Antypedia kitaykowe wypłowiałe stare. Firanki kałamaykowe różowe z koronkami białemi szychowemi do wszystkich trzech ołtarzyków. Lichtarze drewniane niebiesko odmalowane z pasyjkami i bielizną. Ambonka mała stolarską robotą niebiesko odmalowana. Konfesionalików prosta robota dobrych dwa. Ławeczek przy większym ołtarzyku stolarska robotą dwie. Większych na kościele z obuch stron także stolarska robotą odmalowanych dwie. Ten kościółek żadnej fundacyi nie ma. Starunek reperacyi i ochędowo Jej Mości księdza Plebana. Nabożeństwo dla pobożności Parafianów ku tej świętej ze zgromadzeniem ludu bywa w święto św. Anny y msze święte oprócz świąt Ama Clasis de consensu J. M. Officii (wg umowy) niekiedy bywają. Cmentarza około niego obudowanego y oparkanionego nie masz.

Kamienie z kościoła św. Anny w nowym murarskim porządku

Po około 380 latach od wzniesienia tego kościoła i po 160 latach od jego rozbiórki wyruszymy na poszukiwanie jego śladów. Pierwszy ślad to kamień z rozebranego kościoła. Przetrwał do dziś w murze okalającym dawny cmentarz przy kościele św. Barbary. Tak więc i dziś można stanąć pośród jego murów. Oba te kościoły (Anny i Barbary) dzieliło jakieś 500 metrów. Drugim śladem po kościele św. Anny są drzwi z artystycznym okuciem kowalskim i bardzo wyjątkowym zamkiem i kłódką. Całość można zobaczyć w kościele parafialnym św. Marii Magdaleny. Trzecim śladem, który prowadzi do fundatorów tego kościoła jest zauważony w opisie z 1784 roku obraz św. Anny.

św. Anna i św. Walenty

Spostrzeżenie 1 – Patrząc od lewej widzimy Zachariasza, św. Elżbietę i ich synka Jana, który później został św. Janem Chrzcicielem. Dalej św. Anna matka Marii z Nazaretu, Maria i jej syn Jezus. Elżbieta i Anna łudząco podobne i prawie jednakowo ubrane. To wskazuje na ich bliskie pokrewieństwo.

Spostrzeżenie 2 – Dwie następne postacie po prawej i w pewnym oddaleniu, jakby nie pasują do biesiady Świętej Rodziny. Nie bardzo można się też zgodzić z opisem jaki widnieje przy tym obrazie w dokumentacji Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Katowicach (1998) , a dokładnie: Z prawej strony ukazany żydowski kapłan w czerwonej szacie rozciętej na boku, głowę pochyla na stronę prawą jego twarz o rysach starszego mężczyzny okalają siwo brązowe włosy i zarost z bujną brodą. Prawą ręką podaje księgę św. Józefowi, a lewą podnosi w geście błogosławieństwa. Św. Józef siedzi obrócony ku kapłanowi, ubrany w niebieską suknię odsłaniającą prawą bosa stopę, z prawej strony zwisającą ku dołowi ugrową z białymi światłami sfałdowana tkanina. Karnacje postaci ugrowo- różowe. Tło w tonacji brązowej, rozjaśnione wokół.

Spostrzeżenie 3 – Przeglądając tematyczną ikonografię trudno spotkać żydowskiego kapłana w czerwonej dalmatynce z rąbkiem białej alby, co widać na obrazie. Mitry, też nie zawsze były takie jak dzisiaj, ale zasadniczo jest to mitra charakterystyczna dla chrześcijańskiego biskupa. Gdyby nawet przyjąć, że był to arcykapłan żydowski to i tak jego strój miałby 4 różne kolory, a przede wszystkim napierśnik w którym 12 szlachetnych kamieni symbolizujących 12 plemion Izraela. W malarstwie chrześcijańskich trudno też spotkać żydowskiego kapłana ze św. Józefem w otoczeniu Świętej Rodziny. W kościele luterańskim, o co w pierwszych latach podejrzewam kościół św. Anny w Koziegłowach nie modlono się do świętych, ale do dziś są tam wspominani w kontekście ich postawy i wzoru do naśladowania. Tak jest do dziś ze św. Walentym, który funkcjonował jeszcze w czasach niepodzielonego kościoła.

Spostrzeżenie 4 – Umownie przyjmuje się, że portret Roździeńskiego znajduje się w jego poemacie Officina ferraria, abo huta y warstat z kuźniami szlachetnego dzieła żelaznego. Kiedy popatrzymy na Zachariasza, św. Walentego jak również klęczącego przy nim, to wszyscy są podobni do ryciny Roździeńskiego. Praktyka uwieczniania fundatorów w takich scenach była bardzo powszechna.

Spostrzeżenie 5 W opisie wnętrza kościoła aż 3 razy pojawia się kolor niebieski. (Ołtarz środkowy z obrazem patronki, ambonka i dwa lichtarzyki) może to przypadek, a może celowe nawiązanie do symboliki wyrażonej w róży (logo) Marcina Lutra, gdzie kolor niebieski stanowi tło, a symbolizuje radość ducha i przyszłą radość w niebie.

Wniosek 1 – Mężczyźni z prawej to nie żydowski kapłan ani św. Józef.

Wniosek 2 – Mężczyźni z prawej to św. Walenty biskup, który uzdrawia chorego.

Jak głosi wielowiekowa tradycja chrześcijańska św. Walenty pochodził z bogatej rzymskiej rodziny. Około roku 203 został biskupem w Terni niedaleko Rzymu. Według tej samej tradycji Bóg udzielił mu łaski cudownych uzdrowień. Biskup Walenty miał świadomość, że to nie on uzdrawia, ale wiara w Jezusa Chrystusa i takie lekarstwo miał do zaoferowania chorym.

Wniosek 3Na obrazie są namalowani święci patroni Anny i Walentego Roździeńskich, najprawdopodobniej fundatorów kościoła św. Anny w Koziegłowach.

Wniosek 4 Drzwi do kościoła św. Anny zachowane w kościele parafialnym są wyposażone w dużych rozmiarów zamek, oryginalny klucz i jeszcze kłódka w kształcie serca. To serce zaś może popychać do skojarzeń z herbem Roździeńskiego Serdecznik. Wszystko razem wzięte wskazuje na to, że okucia, drzwi z zamkiem i kłódkę mogła wykonać huta y warstat Roździeńskiego.

Wniosek 5 Walenty i Anna Roździeńscy mogli być pochowani w bliskim otoczeniu kościoła św. Anny

[R4 – 38, 38a] św. Walenty z Woźnik

W bliskich nam Woźnikach jest drewniany kościółek św. Walentego, a w ołtarzu św. Walenty i matka prosząca o zdrowie dla syna.
W czasach nam współczesnych św. Walenty występuje najczęściej jako patron zakochanych.

Pozostaje mi jeszcze odpowiedzieć na pytanie – dlaczego w roku około 1610 wybudowano w Koziegłowach trzeci kościół?

Z okruchów wiedzy biograficznej wiemy, że Walenty Roździeński był luteraninem (ewangelikiem), choć nie ujawnia tego w swoim poemacie, to podkreśla w różnych miejscach szacunek do reformatorskiego ducha: Więc jeszcze, co rzecz wielka czasu dzisiejszego. W tym zamieszaniu wiary być serca stałego. Słowa te kieruje do hrabiego Andrzeja Kochcickiego z Koszęcina, który był jego mentorem i wybitną postacią opowiadającą się po stronie reformacji. Dokumenty wizytacyjne biskupstwa krakowskiego dodają jeszcze, że Roździeńscy mieli już swoją kaplicę w Roździeniu wiosce, którą pochłonęły dzisiejsze Szopienice.
W starych dokumentach magistratu koziegłowskiego czytamy i takie słowa: … co sobie o nas (katolikach) pomyślą innowiercy? Można więc domniemywać, że na początku kościół św. Anny był kościołem ewangelickim, a po śmierci Walentego wdowa Anna Roździeńska przekazała go wraz z pozostałym majątkiem proboszczowi Maciejowi Wróblewiczowi (1643).

Anna Woszczyńska zanim wyszła za mąż za Walentego najprawdopodobniej była katoliczką o czym świadczą jej testamentowe zapisy na rzecz kościoła katolickiego w Koziegłowach. Skala tych darowizn jest ogromna i dotyczy rzeczy ruchomych i nieruchomych czyli ziemi i budynków.

… Zaś (obrońca pozwanego) stwierdził, że zmarła szlachetna Anna Rozdzinska, zmarłego szlachetnego Walentego Rozdzinskiego małżonka, swoje własne rzeczy do domu męża swojego przeniosła i te rzeczy testamentem kościołowi w Koziegłowach zapisała, przynosząc też taki testament z roku 1643 dnia 15 lutego z akt rady miasta Koziegłowy sporządzony, i prawomocnie zezwolił, i zwrócił się, by prawomocnie został ten testament przedłożony, i zachowany…

… że on (pozwany ) wielokroć wzywany, rzeczy liczne, różne i w wielkiej ilości, ruchome i nieruchome, w gotówce, złocie, srebrze, klejnotach, miedzi, cynie, mosiądzu, szatach, ubraniach i różnych obywatelskich ozdobach, posłaniach, orężu, muszkietach, księgach, bibliotekach, zasiewach, do dwóch tysięcy grzywien w polskiej monecie warte, po śmierci wspomnianego szlachetnego Walentego Rozdzińskiego rodzica pozywającej zawłaszczył…

Więcej o szlacheckiej rodzinie Roździeńskich i ich majątku pozostawionym w Koziegłowach w następnym rozdziale pt – Co nas obchodzi Walenty Roździeński? Tam również pełniej o procesach Zofii Gargas córki Roździeńskiego z koziegłowskim proboszczem.

Rondo Walentego Roździeńskiego w Koziegłowach

Kościół św. Wawrzyńca (4)

(1631)

Kościółek św. Wawrzyńca

Fragment opisu z wizyty generalnego wizytatora diecezji krakowskiej ks. Antoniego Franciszka Dunin – Kozickiego z dnia 1 grudnia 1784 roku.

…. Kościółek Świętego Wawrzyńca Męczennika w polu pod wsią Cynkowem drewniany w ścianach i dachu dobry z kopułką małą robotą prostą gontami bez żadnych gzymsów y listwowania pobita, w której sygnaturka mała. Do którego od Zachodu wchodząc jest przysionek na słupach drewnianych dachem pokryty. Drzwi do kościółka troje, pierwsze pod zachód w odrzwiach dębowych na zawiasach z zaporą drewnianą drugie mniejsze pod północ takież y z zaporą drewnianą, trzecie pod południe na zawiasach z zamkiem y wrzeciądzem. Powała z tarcic dobra, podłoga z dylów nierówna. Okien z szyb drobnych w ołów oprawionych 4 miejscami potłuczone. Ołtarzyk przedni św. Wawrzyńca staroświeckiej y prostej roboty. Świętego Wawrzyńca na mensie murowaney bez partatela z tabulaturą drewnianą odmalowaną, też i mensę zamiast antepedium otaczające. Dwa małe poboczne a bardziej obrazy tylko do ściany przybite na mensach murowanych, Antypedia stare złe wypłowiałe. Chórek muzyczny mały prosta robotą tarcicami obity. Ambonka mała prostą y nieprzystojną robotą, Ławek pobok z obydwóch stron ku większemu ołtarzykowi w podłuż danych. Stolarską robotą prosto odmalowanych dwie pod chórem mniejszych prosta dwie. Pod północ przy kościółku jest zakrystia z drzewa, powała z tarcic. Szafy żadnej ani podłogi nie masz. Okien jedno małe bez szyb z tej są drzwi ku większemu ołtarzykowi na zawiasach bez zamku, drugie pomniejsze na cmentarz na zawiasach z zapora drewniana. Cmentarz z dylów odbudowany bez daszku, miejscami parkan zły obalony, w koło kościoła są krużganki na słupach pod dachem dobrym. Apparatu żadnego niemasz z farnego kościoła brany bywa gdy msza św. być ma. Funduszy żadnego niema. Gromada tylko Cynkowska z pobożności swojej o poprawianiu y utrzymywaniu w całości zawiaduje.

Szanowny wizytator najprawdopodobniej nie był wtedy w Cynkowie z powodu grudniowego chłodu i tylko przepisał coś ze starych notatek. Wypada jakoś nadrobić te braki.

W skrócie:

Ołtarz główny 1631- drewno polichromowane rzeźbione, techniki snycerskie i stolarskie 400×230. Nastawy ołtarzowe skomponowane w oparciu o schemat tryptyku. Św. Jan Chrzciciel 1631 rzeźba drewniana polichromowana z tyłu drążona . Św. Elżbieta 1631 rzeźba drewniana złocona. Głowa św. Jana na misie 1631 płaskorzeźba. Chrystus z sercem gorejącym (XVII w,) – obraz – płótno na desce olej. Św. Helena 1631 rzeźba drewno polichromowane, złocone. Św. Dorota 1631 rzeźba, drewno polichromowane, złocone
Św. Wawrzyniec – 2 połowa XIX w obraz, deska, olej, drewno złocone. Św. Wawrzyniec – obraz olej na płótnie 2 połowa XIX w. Chrystus ukrzyżowany 2 połowa XIX w rzeźba drewno polichromowane. Św. Jan Nepomucen – rzeźba drewno polichromowane. Św. Wawrzyniec 2 połowa XVIII w. 110 cm rzeźba drewno. Chrystus ukrzyżowany rzeźba drewno polichromowane 165 cm Św. Sebastian rzeźba 112 cm 2 połowa XVIII w. Ambona drewniana rzeźbiona, malowana. Para aniołków rzeźba drewniana (koniec XV w) Trójca Święta obraz płótno na desce olej XIX w. (96×68) Stalle – techniki stolarskie. Św. Leonard obraz na skrzydle tryptyku deska tempera (2 połowa XV w. 120×37) Św. Stanisław skrzydło tryptyku rewers j. w. Feretron , rzeźba Ecce Homo drewno polichromowane. Chrystus ukrzyżowany drewno polichromowane 90 cm 2 połowa XVIII w. Chrystus Frasobliwy – rzeźba polichromowana sztuka ludowa. Matka Boska Bolesna płaskorzeźba drewno polichromowane. Chór muzyczny z prospektem organowym. Chrystus upadający pod krzyżem – rzeźba drewno polichromowane 35×110. Matka Boska z dzieciątkiem i św. Janem Chrzcicielem – obraz płótno na desce, olej (147×88) . Św. Wojciech rzeźba drewno polichromowane 2 połowa XIV w. 118 cm Ołtarz boczny lewy 260×117. Pieta rzeźba 2 połowa XIV w drewno złocone 89 cm Św. Małgorzata rzeźba drewno polichromowane początek XVI w. Św. Maria Magdalena obraz płótno na desce olej 92×67. Dekoracje ornamentowe drewniane. Ołtarz boczny prawy 270×117 drewno polichromowane, Chrystus Nazareński rzeźba drewno polichromowane sztuka ludowa 56 cm Krucyfiks rzeźba drewniana 50×43.

Ponadto napisy nad drzwiami

  • Architectus circa hansce aedes sacras fuit Valentinus Ruraj de Pyscowicze sumptibus eorumdem et ab illorum piorum hominum eleemosinis exceptus
    Architektem tej świątyni był Walenty Ruraj z Pyskowic pracował za otrzymaną jałmużnę.
  • INRI hoc templum aedificatum est per incolas villae Cynków Anno Domini 1631 die juni Oretur pro eis
    Tą świątynię zbudowali mieszkańcy wsi Cynków w roku 1631 za których w czerwcu dzień modlitwy.

Z powyższego wynika że kościół liczy 388 lat, ale w środku znajdują się również przedmioty o wiele starsze. W kościółku odprawia się tylko jedno nabożeństwo w dniu 10 sierpnia, choć powinny dwa – to drugie w czerwcu za budowniczych kościółka.

Mariawici
i drugi kościół św. Marii Magdaleny (6)

Ksiądz Hieronim Skrzypiciel

Portret ks. Skrzypiciela

Historyczną postacią związaną z koziegłowską parafią jest ksiądz Apolinary Maria Hieronim Skrzypiciel. W roku 1898 został skierowany do parafii w Koziegłowach i tu przez 10 lat pełnił posługę wikariusza. Z korespondencji którą prowadził wcześniej proboszcz koziegłowskiej parafii Wiktor Śnigórski (1892-1906) z biskupem kieleckim Tomaszem Kulińskim wynika że skarżył się w niej na sytuację w koziegłowskim kościele i prosił stanowczo o wikariusza, który byłby wzorem cnót i czystości obyczajów. Biskup Kuliński sprawił zadość tym prośbom i przysłał proboszczowi dobrze zapowiadającego się wikariusza Skrzypiciela. Z początku nikomu nie przeszkadzało, że ksiądz Hieronim sympatyzował, a później stał się jednym z praktyków mariawickich i wyjaśniał cele nowego ruchu religijnego. Jego problemy zaczęły się w roku 1906, kiedy to papież Pius X nie uznał objawień siostry zakonnej, Franciszki Marii Kozłowskiej, a później nałożył na nią ekskomunikę. Nie zatwierdził też formuły Zgromadzenia Kapłanów Mariawitów. Po tej odmowie papieża, która została wyrażona w encyklice Tribus Cirticer (05.04.1906) ówczesne władze carskie, wydały własny ukaz (28.11.1906) gwarantujący Mariawitom swobodę działania. Dobrym miejscem na wyegzekwowanie tych gwarancji był Gniazdów, a to za sprawą fizycznej obecności Rosjan, którzy w tym samym okresie przenieśli tu komorę celną z Koziegłów i zakwaterowali oddziały straży granicznej z bronią. Szybko też pogorszyły się stosunki proboszcza Śnigórskiego z wikariuszem Skrzypicielem. Linia tego podziału była bardzo skomplikowana, gdyż dotyczyła sporej grupy parafian ze wszystkich miejscowości. Biskup Tomasz Kuliński próbował jakoś ratować sytuację i zarządził w koziegłowskim kościele zjazd większej grupy księży. Mieli oni ocenić sytuację i wyjaśnić wiernym, w czym problem. Jednym z mówców był ks. Białecki, który przyznał, że sam kiedyś zbłądził dając się zwieść idei Mariawityzmu i że teraz nawrócony srodze ich potępia. Skutek tego wystąpienia był taki, że obecnych w kościele sympatyków mariawickich szarpano za ubrania, a poza kościołem było jeszcze gorzej. Sytuację próbował ratować ks. Augustyniak, tłumacząc, że praktykowana przez Mariawitów cześć dla Przenajświętszego Sakramentu poprzez adorację jest niezrozumiała dla ludu i że płonąca lampka przed ołtarzem jest wystarczającym symbolem tej czci. Po takich incydentach zaczęła się umacniać wzajemna wrogość sympatyków i przeciwników nowego ruchu religijnego. W tej złowrogiej atmosferze ks. Skrzypiciel wyszedł z kościoła w Koziegłowach i wyruszył w asyście swoich sympatyków do Gniazdowa. Tam w drewnianej szopie, albo czyimś mieszkaniu urządził kaplicę i zaczął tworzyć mariawicką parafię. Szybko wystąpił o pozwolenie na budowę kościoła. Formalności trochę trwały, więc nabożeństwa nadal odprawiano w drewnianej kaplicy. We wsi urządzono ochronkę (przedszkole) dla mariawickich dzieci i podjęto kilka przedsięwzięć, które z aprobatą przyjmowały mariawickie rodziny. Obszerny materiał poświęcony tamtym wydarzeniom znajduje się w pracy magisterskiej ks. Tadeusza Marii Ładysława Ratajczyka. Wiele tam cytatów samego księdza Skrzypiciela, które dzięki uprzejmości ks. Tadeusza trafiły do tego rozdziału.

… Najgorzej było z pogrzebami. Wśród złowrogiego wycia katolików i obrzucania kamieniami odbywać się one musiały dla uniknięcia zamieszek przy drodze, poza cmentarzem bo „heretyków” nie pozwolono chować na poświęconym miejscu…

… W czerwcu 1906 r. zorganizowano napad na Mariawitów gniazdowskich. Inicjatorami, a raczej organizatorami napadu byli: wójt koziegłowski Adamiecki i miejscowy aptekarz Juraszyński. Panowie ci zwołali mężczyzn z całego miasteczka Koziegłowy i przygotowawszy ich odpowiednio, przybyli do Gniazdowa. Mariawici widząc zbliżających się napastników, pobiegli do domu, w którym znajdowała się kapliczka i mieszkanie ks. Skrzypiciela i tam się zabarykadowali. Wójt z tłumem napastników podszedł pod kaplicę i domagał się, by go wpuszczono do środka jako osobę urzędową. Mariawici widząc, że Adamiecki jest przygotowany do wiązania ich i kapłana, odmówili wpuszczenia napastników. Wtedy Adamiecki wraz z tłumem rzucili się na parkan, połamali go, wybili szyby w oknach i chcieli zburzyć dom. Na szczęście przybiegł żołnierz, stojący na posterunku i wystrzelił, co uratowało Mariawitów…

Dziennik Częstochowski nr 87 z 31.05.1906 r. sugeruje, że Mariawici też potrafili się „odgryźć”

Wyrok. Sąd gminny w Koziegłowach rozpoznał sprawę czterech mankietniczek (mariawitek): Agnieszki Raczek (mateczki koziegłowskiej), Antoniny Pospiech, Apoloni Bednarczyk i Katarzyny Gajda, oskarżonych o awantury podczas misji w kościele koziegłowskim. Wszystkie skazane zostały na miesiąc aresztu każda.

W lutym 1909 roku Ministerstwo Spraw Wewnętrznych w Petersburgu wydało ostateczną zgodę na działalność parafii mariawickiej w Koziegłowach z siedzibą w Gniazdowie. Budowę kościoła rozpoczęto w 1910 roku. Trudności na które napotykali Mariawici zagrzewały ich tylko do większej solidarności i ofiarności. W tym samym czasie podejmowali wiele inicjatyw, które podobały się społeczeństwu. Dzieci miały ochronkę. Tworzono coś na wzór kółek rolniczych i spółdzielni ogrodniczo pszczelarskich.

Kościół Mariawitów p.w. św. Marii Magdaleny w Gniazdowie

Zgrabny gotyk powstającego kościoła wszystkim się bardzo podołał i napawał dumą. Okazałą kaplice mariawicką wybudowano też w Koziegłowach. Parafia Mariawitów w Gniazdowie wybrała tę samą patronkę co parafia katolicka w Koziegłowach (św. Maria Magdalena), a liturgia mszy i pieśni są bardzo podobne. Najważniejsze różnice to rezygnacja ze spowiedzi usznej przed kapłanem i nieuznawanie papieskiego zwierzchnictwa. Kapłani mariawiccy nie muszą też przestrzegać celibatu.
Tak powstała i rosła w siłę parafia Mariawitów w Gniazdowie. Tlący się od 1906 roku konflikt przybrał jeszcze na sile po roku 1918, a kolejne lata były niewątpliwe najtrudniejszym okresem w życiu osobistym księdza Skrzypiciela.

A oto inny fragment jego wspomnień:

W Warszawie wsiadłem do tramwaju zupełnie pustego. Podchodzi konduktor z biletem i ze współczuciem mi mówi: „Co też panowie ucierpią od publiki warszawskiej na tych tramwajach, to ja co dzień jestem świadkiem i nie mogę sobie tego wytłumaczyć. Przecież jeżdżą tramwajami i rabini i prawosławni księża i nic im nie mówią, za cóż panów tak prześladują?” „Prorok w ojczyźnie swojej jest bez czci” – odpowiedziałem, „żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie”.
Tylko com zeszedł z tramwaju, na ulicy Książęcej jakaś dama, stojąc z dwoma mężczyznami, zaczęła mi z nimi urągać, wymyślać i beczeć, dopóki im nie zniknąłem z oczu, pomimo, że o 100 kroków stał rewirowy. Nazajutrz w drodze do domu wstąpiłem do Łodzi. Idąc z dworca z walizą dość ciężką myślałem sobie: Tutaj to lepiej niż w Warszawie, nikt nie zaczepi nie zabeczy, kto wymija to delikatnie obejdzie, aż miło. Wtem ktoś mnie potrącił, aż się zatoczyłem…

Stale potrącany za wierność swoim ideałom ks. Hieronim Skrzypiciel zmarł 4 stycznia 1937 roku.

Na koniec wypada się pokusić choćby o skromną refleksję i odpowiedzieć na pytanie: Dlaczego w koziegłowskiej parafii powstał rozłam? Analiza wielu łatwo dostępnych dokumentów prowadzi do wniosku, że przyczyną rozłamu był wieloletni kryzys wewnątrz koziegłowskiej parafii. To nie charyzma młodego wikarego porwała część mieszkańców do innej wiary. Ksiądz Skrzypiciel nie posiadał cech wywrotowca. Kiedy wymierzono mu policzek prawy to nadstawił drugi. Jego siłę i wsparcie stanowili zdeterminowani parafianie nastawieni na „nie” do konkretnych koziegłowskich plebanów. Konsystorz nie reagował w porę na skargi pospólstwa. Przez wiele lat tej wojny ósme przykazanie gdzieś się zapodziało.

Nowe kościoły i parafie

W czasach nam współczesnych na gruncie dawnej parafii koziegłowskiej powstało jeszcze kilka parafii i kościołów rzymskokatolickich. I tak: W Siedlcu Dużym kościół p.w. Podwyższenia Krzyża Świętego (1986) W Cynkowie kościół p.w. Matki Boskiej Królowej Polski (1991) W Gniazdowie kościół p.w. Najświętszego Serca Pana Jezusa (1988) i kościół filialny – sanktuarium św. Jana Marii Vianney’a w Mzykach (1988).

Prorokuję, że właśnie ten ostatni kościółek w Mzykach zapisze w historii naszej parafii nowe ciekawe i szlachetne karty. To już się dzieje – wystarczy pojechać, zobaczyć, przeczytać i posłuchać. Ciągną już w tamtą stronę bardzo liczne pielgrzymki.

Izba św. Jana Marii Vianney’a w Mzykach